Przejdź do głównej zawartości

"Sześciolatki" | Kto ma rację? | Młodzi w Polityce

Niedawno polityczną burzę wywołały zmiany w polskim systemie edukacji. W marcu 2009 r. koalicja Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego uchwaliła ustawę, która wprowadzała obowiązek szkolny dla sześciolatków. Przeciwnicy tego pomysłu manifestowali swoje niezadowolenie. Skierowany został projekt obywatelski ,,Rodzice chcą mieć wybór”, który zakładał zniesienie przepisów, jednak koalicja PO- PSL odrzuciła go w pierwszym czytaniu.

W grudniu ubiegłego roku posłowie Prawa i Sprawiedliwości i Kukiz’15 przegłosowali nowelizację ustawy i przywrócili obowiązek szkolny w wieku 7 lat.


 

Minister Edukacji Anna Zalewska po nominacji na to stanowisko stwierdziła, że jej pierwszą decyzją będzie zniesienie obowiązku szkolnego dla sześciolatków. To samo zapowiedziała w swoim expose premier Beata Szydło. Głównym argumentem PiS-u jest nieprzygotowanie szkół, nauczycieli i samorządów na przyjęcie sześciolatków do szkół.


Z kolei Joanna Kluzik- Rostkowska, Minister Edukacji w rządzie Donalda Tuska i Ewy Kopacz, stwierdziła, że zmiany przeprowadzone przez rząd PiS-u doprowadzą do chaosu i uderzą w najbiedniejsze rodziny. PO zapewnia, że szkoły są w pełni przygotowane do przyjęcia sześciolatków a zmiany wprowadzane przez obecną partię rządzącą są niekorzystne dla systemu polskiej edukacji.

Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz- Waltz stwierdziła, że ,,polskie dzieci nie są głupsze”, a także, że ,,w Warszawie zabraknie miejsc w przedszkolach dla kilkunastu tysięcy trzylatków”, natomiast Minister Edukacji temu zaprzecza i zapewnia, że Polska jest w pełni przygotowana na realizację wprowadzonych reform przez koalicję PO- PSL.

A co na ten temat sądzą inne partie?

Parlamentarzyści .Nowoczesnej zagłosowali przeciwko nowelizacji ustawy. Poseł Katarzyna Lubnauer wyjaśnia, że wynika to z kwestii merytorycznych projektu. Głównym zastrzeżeniem jest odejście od obowiązkowego wychowania przedszkolnego dla pięciolatków, a także możliwość powtarzania klasy pierwszej przez ucznia na wniosek rodziców.

W poprzedniej kadencji posłowie Polskiego Stronnictwa Ludowego, jako koalicjanci zagłosowali za wysłaniem sześciolatków do szkoły. W obecnej kadencji ich zdanie na ten temat się nie zmieniło.

Posłowie Kukiz’15 zadeklarowali, że podczas głosowania nad nowelizacją ustawy wstrzymają się od głosu. Poseł Maciejewski skrytykował prace nad projektem z powodu braku podjętych rozmów z samorządem terytorialnym.

Jeszcze rok temu Sojusz Lewicy Demokratycznej postulował zorganizowanie referendum w sprawie obowiązku szkolnego dla sześciolatków. Kiedy w poprzedniej kadencji posłowie Prawa i Sprawiedliwości złożyli w Sejmie wniosek o przeprowadzenie referendum w tej sprawie, został on poparty między innymi przez Sojusz Lewicy Demokratycznej. Podczas pierwszego czytania nad projektem obywatelskim w sprawie zniesienia obowiązku szkolnego dla sześciolatków, trzydziestu posłów SLD głosowało za projektem, natomiast jeden wstrzymał się od głosu.
,,Czarny koń’’ ostatnich wyborów parlamentarnych – Partia Razem krytycznie odnosi się do znowelizowanej ustawy. Przedstawiciele RAZEM twierdzą, że podjęte przez PiS działania, będą skutkowały masowymi zwolnieniami nauczycieli. Partia RAZEM podobnie jak .Nowoczesna, uważają, że rodzice nie powinni móc decydować o tym, czy ich dziecko zostanie na drugi rok w pierwszej klasie.

Lider partii KORWiN – Janusz Korwin- Mikke jeszcze, jako przewodniczący Kongresu Nowej Prawicy apelował o złożenie projektu ustawy, która zakładałaby, że dzieci rozpoczęły edukację szkolną w wieku sześciu lat i sześciu miesięcy. Według Korwin- Mikkego cały spór o to, czy dzieci pójdą do szkoły w wieku sześciu, czy siedmiu lat jest próbą odwrócenia uwagi społeczeństwa od
znacznie ważniejszych kwestii.

Według mnie, każda z partii wysnuwa rozsądne argumenty. Przywrócenie obowiązku szkolnego dla sześciolatków wiązałoby się ze skróceniem dzieciństwa. Racje opozycji również są trafne, dzieci rozpoczynające wcześniej edukację są bardziej chłonne na wiedzę, bardzo szybko się uczą i z pewnością warto to wykorzystać. Można mieć zastrzeżenia, co do tego, czy dzieci pomieszczą się w przedszkolach i czy szkoły są przygotowane na przyjęcie sześciolatków. Z pewnością dobrym rozwiązaniem jest możliwość sprawdzenia predyspozycji dzieci do wcześniejszego posłania ich do szkół. Specjalista powinien przeprowadzić kompleksowe testy i pomóc podjąć z rodzicami słuszną decyzję. Osobiście uważam, że możliwość wyboru jest bardzo ważna. Są dzieci, które powinny iść wcześniej do szkoły, a są dzieci, które powinny spędzić jeszcze rok w przedszkolu.

Dominik Tonicki

Komentarze