Przejdź do głównej zawartości

Donald Trump vs Hillary Clinton | Młodzi w Polityce

Już tej jesieni w USA odbędą się wybory prezydenckie. Gorąca kampania wyborcza trwa już od roku. Po burzliwych debatach telewizyjnych pomiędzy licznymi politykami, chcącymi uzyskać nominację swojej partii na kandydata do Białego Domu, dwie główne siły polityczne wybrały w zeszłym miesiącu kogo wystawić w wyborach krajowych. Zaskoczeń nie było, nominację dostała Hillary Clinton z Partii Demokratycznej oraz Donald Trump z Partii Republikańskiej.



Ale kim jest ta dwójka ludzi, ubiegająca się o prezydenturę w pierwszym światowym imperium? I jaki może być ich stosunek do Polski?



Zacznijmy od Donalda Trumpa. Kontrowersyjny kandydat centroprawicowej Partii Republikańskiej to znana postać w amerykańskim życiu publicznym, jest biznesmenem, na swoich licznych spółkach udało mu się zarobić miliardy dolarów i pomnożyć rodzinny majątek. Trump od ponad trzydziestu lat jest rozpoznawalnym celebrytą, miliarder nigdy nie piastował żadnego urzędu państwowego. Choć kilka razy ubiegał się o nominację partii politycznych w wyborach prezydenckich, to dopiero teraz udało mu się uzyskać nominację. W swojej kampanii biznesmen przedstawia bardzo antysystemową retorykę, czym nie zyskał poparcia liderów republikanów, jednak przekonał do siebie elektorat znudzony amerykańską klasą polityczną. W swojej kampanii Trump przedstawił kilka dość kontrowersyjnych postulatów. Jednym z nich jest budowa muru na granicy z Meksykiem, co zdaniem kandydata republikanów zmniejszy nielegalną imigrację do USA. Pomysł argumentuje względami bezpieczeństwa, podając wiele przypadków przestępstw wśród nielegalnych imigrantów. Ponadto chce on odebrać nielegalnym imigrantom świadczenia socjalne, zmienić prawo nadające obywatelstwo wszystkim dzieciom urodzonym w USA (nawet jeżeli rodzice przebywali tam nielegalnie) oraz deportować osoby przybyłe nielegalnie, które popełniły przestępstwa. Kolejnym jego pomysłem jest zawieszenie imigracji z krajów dotkniętych terroryzmem. W programie Trumpa znajduje się też reforma systemu podatkowego (obniżka podatku dochodowego), a także reforma systemu opieki zdrowotnej, pozwalającej m.in. na odliczenie kosztów ubezpieczenia zdrowotnego od podatku, w miejsce ustawy Prezydenta Obamy, krytykowanej przez obie strony amerykańskiej sceny politycznej. W kwestiach zagranicznych kandydat republikanów przedstawia siebie jako zwolennik stawiania Ameryki na pierwszym miejscu. Zamierza zawrzeć korzystne porozumienie z Chinami, które jego zdaniem w obecnej sytuacji odbierają Amerykanom miejsca pracy. Ponadto chce normalizacji stosunków z Rosją i walki z terroryzmem na Bliskim Wschodzie. Wypowiadał się też sceptycznie o NATO. Przedstawia siebie także jako przyjaciela Izraela, w opozycji do współpracy Prezydenta Obamy z Arabią Saudyjską. Szeroko rozpowszechniona wizja współpracy Trumpa z Putinem może nam się wydawać straszna, jednak na jednej z konferencji prasowych oznajmił, że kraje takie, jak Polska, czy Czech zostały opuszczone przez administrację Obamy i swoich amerykańskich sojuszników, wspominając tu projekt tarczy antyrakietowej. Wspominał także o konieczności przeznaczania 2% PKB na zbrojenie w krajach członkowskich NATO, a taką praktykę prowadzi jako jedna z nielicznych Polska.


Z Donaldem Trumpem rywalizuje Hillary Clinton, kandydatka centrolewicowej Partii Demokratycznej. Pani Clinton także może się pochwalić długą obecnością w życiu publicznym. Przygodę z polityką zaczynała już bowiem w latach siedemdziesiątych, jako asystentka senatora demokratów, później poślubiła Billa Clintona-młodego i ambitnego aktywistę. Bill został po jakimś czasie wybrany gubernatorem stanu Arkansas, a następnie stanął do walki o Biały Dom i został 42. Prezydentem USA. Hillary, będąc Pierwszą Damą pozostawała aktywna publicznie i uczestniczyła w życiu politycznym, co stanowiło fenomen wśród żon Prezydentów. Po zakończeniu kadencji Billa Clintona nie udała się na polityczną emeryturę, bo już w roku 2001 została zaprzysiężona jako senator Stanów Zjednoczonych. Siedem lat później rywalizowała z Brackiem Obamą o nominację Partii Demokratycznej w wyborach prezydenckich, pomimo osobistej przegranej została przez Obamę nominowana Sekretarzem Stanu (Ministrem Spraw Zagranicznych) w jego Gabinecie. Przez cały okres pracy w Departamencie cieszyła się wysokim poparciem społecznym. Hillary odznacza się dużą aktywnością w przestrzeni mediów, co czyniło ją osobą lubianą. Co ciekawe, działania podjęte przez panią Clinton nie zawsze kończyły się dobrze. Sekretarz Stanu poparła np. Arabską Wiosnę, entuzjastycznie odnosiła się też do syryjskich rebeliantów antyrządowych, proponując nawet dozbrajanie ich. Propozycję wtedy odrzucono. Jednak udało się wesprzeć powstańców w Libii, co doprowadziło do obalenia dyktatury Kadafiego. Byłby to niebywały sukces Sekretarz Clinton, gdyby nie fakt, że kilka miesięcy później 11.09 2012r. zaatakowano amerykański konsulat w Benghazi w Libii. Kraj ten do dziś pogrążony jest w wojnach i niebezpieczeństwie. Jako plus, może sobie pani Clinton policzyć „restart” w relacjach z Rosją, choć niedługo po akcie ocieplenia stosunków między krajami doszło do ponownego pogorszenia relacji. Ponadto, już po odejściu Hillary z Departamentu Stanu okazało się, że skasowała ona tysiące maili, których część musiała być służbowa. Utrata takich danych stanowi zgodnie z amerykańskim prawem przestępstwo. Choć wobec byłej Sekretarz Stanu nie wszczęto postępowania, sprawa budzi kontrowersje. Obecnie pani Clinton proponuje wyborcom swoją wizję Ameryki, będącą swoistą kontynuacją prezydentury Baracka Obamy. W programie Hillary Clinton jest podwyżka podatków dla najbogatszych, walka o prawa środowisk LGBT, opłacanie studiów przez państwo, zapewnianie opieki zdrowotnej najbiedniejszym, czy nielegalnym imigrantom.


Podsumowując, temat Polski nie przewija się prawie wcale w amerykańskiej kampanii wyborczej i nie ma się czemu dziwić, USA mają wiele problemów i muszą się z nimi zmierzyć. Obecnie Amerykanie stoją w obliczu wyzwania, do lipca mają czas na zastanowienie się, komu powierzą najwyższy urząd w kraju. Ja osobiście preferowałbym wygraną Donald Trumpa. Moim zdaniem kandydat republikanów ma szansę na zwycięstwo nad establishmentem politycznym Ameryki i zmianę kraju. Owszem, większość jego postulatów to czysty populizm, ale jest to człowiek chcący rozwiązać problemy palące Amerykę. Widzi sytuacje patologiczne, takie jak to, że nielegalni imigranci pobierają pieniądze z kieszeni amerykańskiego podatnika i panuje wśród nich większa przestępczość niż wśród reszty społeczeństwa. Ponadto jako Polak, jestem zainteresowany jego postulatami w polityce zagranicznej. Co prawda nie usłyszeliśmy z jego ust wiele o Polsce i prawdopodobnie nie usłyszymy. Możemy więc na siłę robić z Donalda Trumpa człowieka Kremla, albo spojrzeć prawdzie w oczy. Może nas czekać kilka lat współpracy z Hillary Clinton, której polityka zagraniczna okazała się kompletną klapą, albo spotkanie z Donaldem Trumpem, który jest bardziej zainteresowany problemami Ameryki niż sprawami zagranicznymi, ale który doceni swoich lojalnych sojuszników. Nawet jeśli moja opinia o nim jest zbyt optymistyczna, to warto dać szansę kandydatowi republikanów, pani Clinton już ją dostała i co z tego pozostało? Zniszczone ulice w Libii, nagrobki pomordowanych dyplomatów z Benghazi...


J.Gawron

Komentarze

  1. widzę świetlaną przyszłość tego młodego człowieka - Janusza, naszych czasów :))

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz