Przejdź do głównej zawartości

Likwidacja gimnazjów | Młodzi w Polityce

Minister Edukacji Narodowej ogłosiła pod koniec czerwca, że gimnazja zostaną zlikwidowane. Proces ten ma trwać trzy lata. Oznacza to, że uczniowie, zamiast chodzić do sześciu klas podstawówki, a później do trzech klas gimnazjum, będą uczęszczać do ośmiu klas szkoły powszechnej. Po niej czeka ich czteroletnie liceum ogólnokształcące, pięcioletnie technikum lub dwustopniowa szkoła branżowa. Pierwszy rocznik, który rozpocznie naukę z nową podstawą programową, rozpocznie naukę we wrześniu 2017 roku. Zdaniem ekspertów, na których powołuje się minister edukacji - zbyt częsta zmiana szkół źle wpływa na komfort edukacji uczniów oraz na ich wyniki w nauce, dlatego gimnazja nie są potrzebne.


Co za tym idzie?

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że samorządy będą musiały oddać unijne dotacje, które otrzymały na budowę gimnazjów, wyposażenie sal lekcyjnych, czy budowę boisk sportowych. To są naprawdę duże pieniądze, gimnazja i zespoły szkół z Dolnego Śląska otrzymały ponad 75 mln zł dofinansowania z unii. Gimnazja z innych regionów również dostały duże subwencje, a wiele z nich nadal stara się o pieniądze.

Według p. minister likwidacja gimnazjów, napisanie nowej podstawy programowej i wydanie nowych podręczników zamknie się w ramach subwencji oświatowej. Wynosi ona około 42 miliardy.

Jaki plan mają rządzący?

Ministerstwo chce tak przeprowadzać reformę, żeby ani dzieci, ani rodzice tego nie odczuli. Interesy nauczycieli mają być natomiast zabezpieczone. Według GUS-u (Głównego Urzędu Statystycznego) w roku szkolnym 2014/2015 w gimnazjach uczyło się około 1 mln 105 tys. dzieci. W gimnazjach było około 130 tysięcy etatów nauczycielskich. Czy przy tak licznej grupie jest to możliwe? Czy przy tak dużej reformie żaden nauczyciel nie straci pracy? Czy pieniędzy na pewno wystarczy? Myślę, że odpowiedzi na te pytania uzyskamy za kilka lub kilkanaście miesięcy, a na razie przejdźmy do kolejnego aspektu.


Pieniądze wyrzucone w błoto?

Samorządy inwestują w gimnazja już od ponad kilkunastu lat. Jak dotąd wybudowanie i prowadzenie gimnazjów pochłonęło około 130 miliardów złotych. Co się stanie z budynkami? Na razie do końca nie wiadomo.

Podsumowanie

Na razie nie ma projektu ustawy. Minister zapowiada, że ma on być gotowy jesienią. Obecnie nie znamy więcej szczegółów, nie wiemy ile ta zmiana, będzie kosztować oraz jak będzie to przebiegać. Moim zdaniem likwidacja gimnazjów nie jest dobrym posunięciem. Myślę, że lepiej usprawnić obecny system niż go całkowicie zmieniać.


Paweł Kowalczyk

Komentarze

  1. Dobra zmiana nie jest zał, a w tym cholernym systemie nie ma nic do usprawnienia to co pisiory robią tj. 30% zmian w oświacie które powinny być zrobione, platfusiarnia nic nie robiła :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Pieniądze niekoniecznie wyrzucone w błoto. Większość gimnazjów to przecież budynki starych szkół podstawowych. A z drugiej strony nowe gimnazja zostaną zapewne przerobione na podstawówki.
    Z perspektywy ucznia gimnazjum - nie wiem, czy to zmiana na lepsze. Większość dorosłych, z którymi rozmawiałam, twierdzi że tak. Ale przecież oni nie chodzili do gimnazjum i nie mają porównania. Ja natomiast sceptycznie do tego podchodzę. :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz