Przejdź do głównej zawartości

Skutki przyjmowania imigrantów | Młodzi w Polityce


Lewicowa, proniemiecka polityka Unii Europejskiej trwa w najlepsze i choć prawicowcy coraz częściej zaczynają się temu sprzeciwiać, to nadal rzadko można zaobserwować to zjawisko. Przypomnijmy, największy sprzeciw przeciw tego typu polityce stanowią Polska oraz Węgry.


Pani Angela Merkel jakiś czas temu postanowiła, że zaprosi, kogo się da z krajów 3 świata do Europy, bo jest pięknie, spokojnie no i brak tu wojen. Prawda jest taka, że chciała imigrantami załatać dziury w gospodarce Niemiec oraz jakoś zaradzić (na swój sposób) starzejącemu się społeczeństwu. Imigranci przyszli skoro "ciocia Merkel" zaprosiła, tylko że nie w takich ilościach, w jakich ona by chciała. Niestety już za późno na wycofanie się, więc trzeba grać. Na początku imigrantów było sporo, ale jeszcze dało się ich jakoś rozmieścić, a rozkazanie mediom zajmowania się innymi tematami niż tym, co robią goście, przyszło równie łatwo co samo zaproszenie ich. Każdy, kto, choć pokazywał, co złego przybysze robią, od razu był obrzucany łajnem i wyzywany od antysemitów, islamofobów czy innych często bezpodstawnych wyzwisk, a w skrajnych wypadkach nawet wrzucany do więzienia. Dlatego więc trudno było szukać informacji o zdarzeniach z Kolonii czy Hamburga w sylwestrową noc. Zdarzeń było ciągle więcej, jednak media niemieckie nie mogły się tym przejmować, bo dużo "ważniejszy" był stan demokracji w Polsce.


Imigranci pustoszą kraj, choć o tym cisza. W końcu doszło do tego, że w Parlamencie Europejskim Niemcy oznajmiły, że imigrantów trzeba przyjmować i tyle. Rzecz jasna poprzedni rząd zarekomendował, że przyjmie około 7-8 tys. uchodźców (przy 100 tysiącach, które proponowała Unia), choć sam nigdy nie powiedział gdzie mieliby być ulokowani. Nikt nie pomyślał o tym, że Polska ma swoich własnych imigrantów choćby w postaci Ukraińców oraz innych uciekających z krajów objętych wojną na wschodzie. Imigrantów coraz więcej. Pomysł na wysyłanie ich do innych krajów stoi w parlamencie, ponieważ są głosy sprzeciwu. Europejscy lewicowcy wymyślają "malowanie po chodnikach kredą " jako sprzeciw przeciwko atakom terrorystycznym, na północy kobiety mają nosić bransoletki z napisem "don't touch me" (czy coś podobnego) i ma to chronić je przed ogromną falą gwałtów, a teraz po wydarzeniach z basenów w Niemczech na kąpieliskach kobietom rozdaje się tatuaże z napisem "NO" ("nie") co również ma chronić je przed gwałtem. Imigranci mówią wprost. My tu wprowadzimy szariat, a wy sobie róbcie co chcecie.

Cały artykuł zakończę jedną ciekawostką odnośnie asymilacji owych ludzi.


Otóż w Niemczech dostają oni zasiłek, jednak prawo niemieckie mówi, że powinni oni od razu zacząć pracować za 1 Euro\ h . Oni rzecz jasna się śmieją, gdyż to są "goście " pani Merkel i poza tym nie uśmiecha im się pracować za tak mało pieniędzy, pamiętając o tym, że płacono by im dalej socjal oraz wszelkie koszty związane z pracą (dojazdy, wyżywanie). Tak, oni po prostu wolą nic nie robić. Tacy o to właśnie są w większości imigranci. Takich właśnie ludzi chce nam Unia wcisnąć na siłę pod groźbą zmniejszonych dotacji lub "machając nam przed nosem" konwencją Dublińską.

Patryk Łukiańczuk

Komentarze