Przejdź do głównej zawartości

Wybory prezydenckie we Francji. | Młodzi w Polityce


W 2017 roku czekają nas wybory prezydenckie we Francji. Wiadomo już, że pierwsza tura odbędzie się 23 kwietnia, a druga 7 maja 2017 roku.

Tylko dwoje kandydatów ma poważne szanse Francois Fillon z partii Republikańskiej i szefowa Frontu Narodowego Marine Le Pen.
Le Pen cieszy się ogromnym poparciem Francuzów, ale jeszcze do niedawna wydawało się, że nie wygra wyborów prezydenckich.

W starciu tych dwojga kandydatów w drugiej turze sondaż daje 66 proc. głosów Fillonowi, a 34 proc. Marine Le Pen.


Ekonomiczny program Republikanina w samej jego partii uchodzi za radykalny.
Były premier proponuje między innymi redukcję 500 tysięcy miejsc pracy wśród funkcjonariuszy publicznych, wydłużenie tygodnia pracy, podniesienie wieku emerytalnego i obniżenie podatków dla przedsiębiorstw. Ma to uwolnić francuską gospodarkę od biurokratycznych ograniczeń, wzmocnić jej konkurencyjność i w perspektywie kilku lat pozwolić na zmniejszenie bezrobocia do poziomu poniżej 7 proc.


Le Pen zaproponowała „ożywienie demokracji” oraz zaproponowała „poważną rewizję Konstytucji”, jednak nie wiadomo, czy miałoby to oznaczać zmianę aktualnej, czy ustanowienie nowej.
Kandydatka Frontu Narodowego chciałaby powrotu do siedmioletniej kadencji prezydenckiej, jednak bez możliwości jej powtórzenia. Chciałaby także wprowadzenia możliwości ogłoszenia referendum ludowego z inicjatywy samych wyborców. Chciałaby także powołania „wysokiego urzędu przeznaczonego do zapobiegania konfliktom interesów i zapewniania przejrzystości", którego członkowie byliby mianowani przez przewodniczącego Senatu, przewodniczącego Zgromadzenia Narodowego i Trybunału Obrachunkowego.

Instytucja miałaby zająć się badaniem każdej nominacji na stanowisko wiążące się z ponoszeniem „dużej odpowiedzialności administracyjnej lub politycznej”, włączając w to nominacje ministerialne.
Marine Le Pen chciałaby także powołania „Ministerstwa Suwerenności, uprawnionego do renegocjowania traktatów europejskich”. Jeszcze niedawno wydawało się, że jeśli do tego dojdzie, całe społeczeństwo zjednoczy się przeciw Marine Le Pen i przegra. Marine jednak skutecznie przesunęła partię do centrum. Złagodziła najbardziej kontrowersyjne postulaty. Ma realne szanse powalczyć o wygraną. Zwłaszcza, że „Front obrony Republiki” przed skrajną prawicą może po prostu okazać się być słaby. Francuzi, podobnie jak Brytyjczycy i Amerykanie są zmęczeni własną klasą polityczną. Chcą zmienić elity. A ktokolwiek stanie przeciw Le Pen w drugiej turze będzie kandydatem obrony statusu quo przed rewolucją Frontu Narodowego. Czy tak, jak w Stanach i Wielkiej Brytanii przeważy pragnienie zmiany. Czy też patrząc na doświadczenia Wielkiej Brytanii w kłopotach po Brexicie Francuzi uznają, że nie każda zmiana jest zmianą na lepsze.



Myślę, że Juppe (Alain Juppé to były premier dwóch gabinetów, mer Bordeaux, parlamentarzysta krajowy i europejski, minister w różnych resortach, w latach 2002–2004 przewodniczący Unii na rzecz Ruchu Ludowego.)  byłby lepszym kandydatem, jeszcze jako kandydat był najlepiej oceniany przez potencjalnych wyborców oraz ekspertów. Nie podziwia Putina.W przeciwieństwie do byłego premiera, wzbudza sympatię ludzi, którzy normalnie nie zagłosowaliby na centroprawicę a w tym przypadku mogliby to zrobić. W prawyborach Fillon otrzymał ponad 68 procent głosów, a Juppe - ponad 31.

Dlatego jego sukces to prezent dla Le Pen.
Oczywiście także jak wszyscy ciągle powtarzają dla Władimira Putina.
Fillon otrzymał ponad 68 procent głosów, a Juppe - ponad 31.