Przejdź do głównej zawartości

Wybory w Holandii | Młodzi w Polityce

Tegoroczne wybory parlamentarne w Holandii są uznawane za kluczowe dla Europy, a w szczególności dla przyszłości Unii Europejskiej. W ostatnich latach w Europie znaczne poparcie zaczęły zdobywać partie populistyczne, które promują idee niezbyt realne. Często padają obietnice o przywrócenie suwerenności państwa, poprzez odejście z Unii Europejskiej. 15 marca, 13 milionów Holendrów uprawnionych do głosowania zadecydowało o przyszłości zjednoczonej Europy.

Zacznijmy od podstawowych informacji – co to za wybory? Wybrani zostali deputowani do niższej izby holenderskiego parlamentu (Tweede Kamer); izba ta składa się ze 150 deputowanych. W tegorocznych wyborach udział bierze 28 partii, które są reprezentowane przez 1114 kandydatów. Walkę o miejsce w izbie wzmacnia fakt, iż w Holandii nie ma ciszy wyborczej.



Przy takim rozdrobnieniu sceny politycznej, możliwość sformowania jednopartyjnego, większościowego rządu jest nikła. Jednakże, w tych wyborach liczą się dwie partie - Partia Ludowa na rzecz Wolności i Demokracji (VVD) premiera Marka Ruttego oraz Partia na rzecz Wolności (PVV) Geerta Wildersa. Obie frakcje szły łeb w łeb w sondażach, uzyskując wyniki zbliżone do 15%.

Przybliżmy zatem sylwetki partii i ich liderów. Zacznijmy od VVD, czyli partii premiera Ruttego. Jest to centroprawicowa partia o profilu konserwatywno-liberalnym. Popiera ideę zjednoczonej Europy, przyjęcia imigrantów, ale skrupulatnie dba o budżet, w tym o wydatki socjalne (właśnie dla imigrantów). Jej lider, wspomniany Mark Rutte, to urodzony w Hadze kawaler, który przewodniczącym partii jest już od 11 lat.

 

Natomiast Partia Wolności to partia nacjonalistyczna i populistyczna, przeciwna imigrantom, muzułmanom oraz Unii Europejskiej. Wszystkie postulaty partii uosabia Geert Wilders – przewodniczący i założyciel PVV. Najbardziej radykalne poglądy ma wobec islamu – panuje o nim opinia, iż jest islamofobem. Mówi się, że planuje wprowadzić "podatek od szmaty na głowie", islamskiej chusty noszonej przez kobiety, oraz zakazać wydawania oraz rozpowszechniania Koranu (świętej księgi islamu). Wilders przez pewien czas „na pokaz” zamieszkał w… więzieniu. Prawdopodobnie ze względu na to, iż jego osoba zagrożona jest ze strony islamskich ekstremistów, którzy grozili śmiercią liderowi PVV. Jest on chroniony przez specjalną jednostkę holenderskich antyterrorystów, nie wiadomo gdzie mieszka. 

Co ciekawe w 2010 roku, Rutte i Wilders byli koalicjantami. Nie rządowymi, ale partia Wildersa była parlamentarnym zapleczem VVD. Mimo wszystko drogi obu liderów oraz ich partii szybko się rozeszły, ze względu na zbyt radykalne poglądy PVV.

Czyje zwycięstwo będzie lepsze dla Europy? Zdecydowanie VVD premiera Ruttego, pozwoli to zachować równowagę w Europie, oraz rozpocznie proces zanikania populizmu. Co w wypadku gdy to Wilders wygra? Zapewne powstanie tylko rząd mniejszościowy, który nie będzie miał dużego wpływu na politykę krajową, ponieważ większość partii zadeklarowało, że nie wejdą w koalicję z PVV. 


To pierwsze z serii trzech najważniejszych europejskich elekcji, nazwane zostały holenderską Wiosną. Pozostają jeszcze francuskie lato i niemiecka zima. 

Sondaże „Exit Poll” publikowane krótko po zamknięciu holenderskich lokali wyborczych, wskazywały na dość duże zwycięstwo VVD. Mówiło się o około 31-34 mandatach tej partii. Natomiast według oficjalnych wyników, Partia Ludowa zdobyła 33 mandaty (to o 8 miejsc mniej w porównaniu z poprzednimi wyborami) i zwyciężyła. Partia Wolności, batalię zakończyła na drugim miejscu z 20 mandatami na koncie. Jednakże, z mandatami nic nie wartymi, bo większość partii mówi, iż w żadne sojusze z Wildersem nie wejdzie.

Łącznie, do niższej izby holenderskiego parlamentu weszło (aż!) 13 ugrupowań. Przypomnijmy, że zgłoszono 28 takich formacji, i prawie połowa ma swoich reprezentantów w parlamencie.

Antoni Matuszewski

Komentarze

  1. Artykuł stronniczy, nieobiektywny. Widać ewidentnie jakie poglądy ma jego autor. No cóż.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz