Przejdź do głównej zawartości

Koniec Misiewicza | Młodzi w Polityce


Od kilku dni jesteśmy widzami kolejnej części spektaklu „Misiewicz i PiS” w narracji mediów. Wieczorem 10 kwietnia media obiegła informacja, że Bartłomiej Misiewicz został pełnomocnikiem zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej ds. komunikacji – potwierdził to rzecznik prasowy PGZ, Łukasz Prus.  12 kwietnia prezes Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński podjął decyzję o zawieszeniu Misiewicza w prawach członka PiS. Tego samego dnia powiadomił o zamiarze powołania komisji do zbadania tej „sprawy”.
"Chciałbym powiedzieć kilka słów w tej bulwersującej sprawie, która dzisiaj znalazła się w mediach. Chodzi o pana Misiewicza. Otóż, zaraz po przybyciu do siedziby partii, a prosto stąd jadę do siedziby partii, podpiszę decyzję o jego zawieszeniu w prawach członka partii. Także podjąłem już - chociaż to jeszcze trzeba zrealizować - decyzję o powołaniu komisji PiS ds. zbadania całej tej sprawy, zarówno tego ostatniego wydarzenia, jak i tych poprzednich" - powiedział Kaczyński

Kaczyński postanowił wyjaśnić wszystkie rzeczy,które przez ostatnie miesiące zrobił Bartłomiej Misiewicz; "Komisja, mam nadzieję, będzie działała szybko, chociaż oczywiście troszkę czasu to zajmie. Wtedy wyjaśnimy wszystkie szczegóły tych wszystkich wydarzeń, które tak bulwersowały opinię publiczną w ciągu ostatnich miesięcy" – oświadczył.
Tego samego dnia „Fakt” oraz „Rzeczpospolita” podały informację, jakoby Misiewicz miał zarabiać w PGZ 50 tys. zł., oraz mieć samochód służbowy. Informacja ta jednak została szybko zdementowana i sprostowana przez rzecznika PGZ, Łukasza Prusa, który dodał także, że żaden z pełnomocników nie zarabia tylu pieniędzy.

„Decyzja o zawieszeniu Bartłomieja Misiewicza w prawach członka partii ma chronić dobry wizerunek Prawa i Sprawiedliwości”.  - mówiła Rzeczniczka PiS 

W niektórych środowiskach mówi się o tym, jakoby w Prawie i Sprawiedliwości odbywała się „wojna na górze” między prezesem Kaczyńskim, a ministrem Macierewiczem - tę informację także zdementowała Beata Mazurek.

Pierwsze posiedzenie powołanej przez prezesa PiS komisji odbyło się w czwartek o 11. "Ta komisja będzie działała - jestem przekonany - że bardzo szybko i sprawnie. Będziemy mieli efekty i wnioski tej komisji szybko podane do wiadomości publicznej" – mówił podczas programu „Jeden na jeden” na antenie TVN24 Stanisław Karczewski, marszałek senatu. W komisji znaleźli się: dwaj wiceprezesi PiS, Joachim Brudziński oraz Mariusz Kamiński, a także Marek Suski. „Szef MON Antoni Macierewicz stawi się w czwartek przed komisją ds. wyjaśnienia zarzutów stawianych Bartłomiejowi Misiewiczowi i okoliczności powoływania go na pełnione funkcje”.

Zachowanie Misiewicza komisja oceniła absolutnie negatywnie. „Komisja całkowicie negatywnie oceniła postawę Bartłomieja Misiewicza; PiS stwierdza, że nie ma on kwalifikacji do pełnienia funkcji w sferze administracji publicznej, spółkach Skarbu Państwa i innych sferach życia publicznego” – podkreślał wicemarszałek Sejmu, Joachim Brudziński.
Jednocześnie rządzący znaleźli w całej tej sprawie rzecz, dzięki której dali prztyczek w nos Platformie Obywatelskiej. „Natomiast przykładów postaw, które daleko wykraczają poza tylko łamanie standardów w polskiej polityce, ale ewidentnego łamania prawa pod rządami PO jest bez liku". Podkreślił także m. in. aferę Amber Gold, oraz „miliony, a w skali tych ośmiu lat wręcz miliardy złotych, które popłynęły z budżetu, grosza publicznego do kieszeni tych, którzy poprzez dostęp do ucha polityków PO budowali swoje fortuny".
PGZ rozwiązała umowę z Bartłomiejem Misiewiczem za porozumieniem stron. PGZ poinformowała w komunikacie, że umowa została rozwiązana na prośbę Misiewicza, "któremu nie przysługuje odprawa".

Andrzej Mandryka

Komentarze

  1. Nareszcie. Stało się co stać się miało... i oby więcej się nie stało.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz