Przejdź do głównej zawartości

Napięcia na półwyspie koreańskim | Młodzi w Polityce


Świat po raz kolejny znalazł się na zakręcie. Sytuacja międzynarodowa jest coraz bardziej napięta. Zwłaszcza jeśli chodzi o Półwysep Koreański i USA.

W wywiadzie udzielonym dla AP wiceminister spraw zagranicznych Korei Północnej Han Song Ryol, powiedział, że Korea Płn. nie będzie czekać z założonymi rękami w oczekiwaniu na prewencyjny atak USA. Według jego słów, Korea Płn. przeprowadzi próbę jądrową, gdy tylko kierownictwo uzna to za stosowne.



W wywiadzie wiceminister oceniał, że sytuacja na Półwyspie, który już kiedyś był świadkiem wojny przypomina „błędne koło”, według niego jest to związane ze wzrostem napięcia między Koreą Północną a USA i ich sojusznikami. Władze KRLD podejmą decyzję o próbie bez oglądania się na społeczność międzynarodową. Ryol potępił agresywne tweety prezydenta Trumpa. Stwierdził, że istotnie komplikują one sytuację.

Prezydent Stanów Zjednoczonych sojusznika upatruje w osobie przywódcy Chin, Xi Jinpinga. "Spędziliśmy razem trochę czasu na Florydzie. Nie sposób nie polubić i nie szanować prezydenta Xi, który jest naprawdę wyjątkowym człowiekiem"– powiedział Trump. Mówił także, że z jego informacji wynika, że Xi Jinping próbuje wywrzeć nacisk na KRLD, aby dla dobra własnego zaprzestały prób balistycznych i jądrowych. "Wiem, że prezydent Xi naprawdę dokłada starań, by rozwiązać ten problem"- mówił Trump.




We wtorek 11 kwietnia Donald Trump ostrzegał komunistyczny reżim KRLD, że nierespektowanie rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ może źle się skończyć dla Korei.

"Korea Północna szuka kłopotów. Jeśli Chiny postanowią pomóc, byłoby świetnie. Jeśli nie, rozwiążemy ten problem bez nich! USA"



Także chiński tabloid, „Global Times” ostrzegał Koreę, aby dla własnego bezpieczeństwa zaprzestała prób rakietowych i nuklearnych. Według dziennika USA nigdy nie zgodzą się, aby Pjongjang dysponował bronią atomową. Dziennik określił sytuacje na Półwyspie jako najgroźniejszą od 11 lat. "Trump chce uchodzić za człowieka dotrzymującego słowa", a "USA dają do zrozumienia, że nie zgadzają się na współistnienie z uzbrojonym w broń atomową Pjongjangiem" .

Telewizja NBC: "możliwa akcja prewencyjna wobec Korei Płn."; do tych doniesień NBC nie odniósł się Pentagon. "Dowództwo zawsze bierze pod uwagę cały wachlarz opcji, aby uniknąć przypadkowości" – powiedziała Dana White, rzeczniczka Pentagonu - "(…)byłoby sprzeczne z polityką amerykańskich władz wojskowych, gdyby planowane operacje wojskowe stawały się przedmiotem dyskusji w amerykańskich mediach" – mówiła później. Natomiast amerykańskie media zastanawiają się kiedy, oraz czy doszłoby do ataku prewencyjnego na jeden z najgorętszych regionów świata.
15 kwietnia w Pjongjangu odbyła się parada z okazji 105. rocznicy urodzin Kim Ir Sena, dziadka Kim Dzong Una. Dotychczas reżim z okazji ważnych rocznic przeprowadzał próby rakietowe, więc światowe media spekulowały, że także podczas tej rocznicy do takowej dojdzie. Nie mylili się - Korea Północna dokonała próby rakietowej w dzień po rocznicy nad ranem, 16 kwietnia. Próba na szczęście się nie udała.

Korea demonstrując siłę militarną podczas sobotniej parady zamiast odstraszyć Stany Zjednoczone, tylko rozwścieczyła prezydenta Trumpa, który rozmiary morskiej grupy bojowej poszerzył prawie dwukrotnie. Wcześniej znajdowały się w niej dwa lotniskowce, a teraz dołączają dwa kolejne. 



Tego samego dnia do Korei Południowej przybył wiceprezydent USA Mike Pence. W Panmundżomie oświadczył: "Korea Płn. nie powinna sobie robić żadnych złudzeń, gdy chodzi o determinację USA, by stać ramię w ramię z sojusznikami". W swym przemówieniu podkreślał także, że USA zamierzają zagwarantować bezpieczeństwo regionu przy pomocy drogi dyplomatycznej, nie militarnej, jednocześnie podkreślając, że USA stoją ramię w ramię z Koreą Płd. "Era podyktowanej względami strategicznymi cierpliwości wobec Korei Północnej już minęła" - mówił Pence; wiceprezydent rozmawiał w Seulu o wzrastającym napięciu na Półwyspie Koreańskim, oraz o coraz to większej groźbie konfliktu militarnego, w którym udział miałyby Stany Zjednoczone. Pandżumon znajduje się w sąsiedztwie Koreańskiej Strefy Zdemiliatryzowanej (DMZ)


"Zbliżając się do Panmudżomu widziałem miejsca, gdzie mój ojciec walczył wraz z południowokoreańskimi kolegami, pomagając wam odzyskać wolność" - mówił wyrażając wdzięczność tym, którzy odbywają służbę w DMZ, w bazie Camp Bonifas. W tejże bazie stacjonuje ponad 28 tysięcy amerykańskich żołnierzy. Baza ta znajduje się nieopodal linii demarkacyjnej oddzielających oba państwa. Mike Pence świętował wraz z żołnierzami święta Wielkiej Nocy.




Andrzej Mandryka

Komentarze