Przejdź do głównej zawartości

A może nie JOW'y? | Młodzi w Polityce

Od dłuższego czasu środowiska antysystemowe zwracają uwagę na konieczność zmian w ordynacji wyborczej w naszym kraju. Pierwsze głośniejsze działania podjęto w 2004 roku. PO zaczęła zbiórkę podpisów do utworzenia referendum m.in. w sprawie JOWów. Do referendum jednak nie doszło, bo Pan Olechowski uznał, że zbiórka podpisów to były tylko ćwiczenia i sprawa stanęła. 700 tysięcy podpisów poszło "do zmielenia". Temat wrócił razem z Pawłem Kukizem, który zaangażował się mocno w politykę w 2015 r. startując w wyborach Prezydenta RP. Teraz jest to jeden z punktów całej listy reform stowarzyszenia Kukiz'15.

Znalezione obrazy dla zapytania kukiz 15

Otóż niewątpliwym plusem takiej ordynacji większościowej jest konieczność dla polityków aby liczyć się ze swoim elektoratem. W przypadku, gdy z danego okręgu jest tylko jeden poseł, ludzie mają konkretnego przedstawiciela, do którego mogą się zwracać; co więcej, odpowiada on przed nimi. Wszak jeśli obywatele uznają, że ich poseł nie spełnia ich potrzeb, wymienią go na innego. Teraz, przy wielomandatowych okręgach mamy istny nieporządek. Otóż, dzisiaj wystarczy, że jeden z kandydatów zdobędzie umowne 100 tysięcy głosów i dzięki swoim głosom wprowadza do sejmu kolegów ze swojej listy, którzy często nie zdobyli nawet 15 tysięcy głosów, czyli de facto, nie są przedstawicielami większości wyborców, patrząc na to, jak ogromne są okręgi. Jednomandatowe okręgi wyborcze niwelują takie przypadki.

Znalezione obrazy dla zapytania jednomandatowe okręgi wyborcze

Mówiąc o takim systemie wyborczym, mamy do wyboru dwie jego opcje: jednomandatowe okręgi wyborcze z większością względną (plurality system) oraz jednomandatowe okręgi wyborcze z większością bezwzględną (majoritarian system). Różnica polega na tym, że w przypadku pierwszym zwycięzcą i wybranym kandydatem jest ten, kto uzyska najwięcej głosów, niezależnie od tego ile tych głosów jest - tzw. first-past-the-post co w wolnym tłumaczeniu można określić mianem pierwszy na mecie. Przykładem są wybory do Senatu RP. Opcja druga zakłada konkretny próg, jaki przekroczyć musi kandydat aby zostać wybranym. Nie wystarczy tu zwykła większość. W Polsce taki system działa w wyborach Prezydenta RP.

Pytanie jednak czy JOWy są najlepszym pomysłem? Wszak przy takim wyborze wiele głosów oddanych na innych kandydatów pozostaje niewykorzystane. Nie odzwierciedla to więc preferencji wyborczych całego elektoratu.

Znalezione obrazy dla zapytania wybory

Naprzeciwko temu problemowi wychodzi ordynacja preferencyjna z głosem alternatywnym. System ten stosowany jest np. w wyborach w Australii do parlamentu oraz w Irlandii w wyborach prezydenckich. Sposób ten polega na tym, że wyborca na karcie zaznacza przy nazwiskach kandydatów numery w kolejności w jakiej mu oni odpowiadają począwszy od "1". Ujmując charakterystykę tej ordynacji w dużym skrócie, przy pierwszym zliczaniu głosów usuwa się kandydata z najmniejszą liczbą wspomnianych "1" i przekazuje się proporcjonalnie jego "jedynki" kolejnym kandydatom, których wyborca określił jako odpowiednio swój drugi, trzeci itd. wybór. Działania powtarza się do momentu, w którym któryś z kandydatów z największą liczbą głosów nie otrzyma określonej większości głosów (np. 50%), w każdej rundzie liczenia usuwając kandydata z najmniejszą liczbą "jedynek". Jak widać, ten sposób zakłada maksymalne wykorzystanie każdego głosu wyborców, które przechodzą na różnych kandydatów. Jako, że w tym wypadku mamy do czynienia z "jednomandatowością, system zapewnia odpowiedzialność posła przed wyborcami tak jak JOW. Jest to ordynacja często mylona z brytyjską zwaną Pojedynczym Głosem Przechodnim (single transferable vote). Różni się jednak od niego tym, że w Wielkiej Brytanii system działa przy wielomandatowych okręgach. W Australii okręgi są jednomandatowe. 

Znalezione obrazy dla zapytania australia voting

Trzeba przyznać, że ordynacja preferencyjna z głosem alternatywnym, opisana w poprzednim akapicie w sposób dobry wykorzystuje głosy wszystkich wyborców, dzięki czemu stosunkowo dobrze odzwierciedla preferencje wyborców. Można również uznać ten system za bliźniaczy sławnym JOWom, bo także zakłada jeden mandat na okręg. Stanowi on jednak jego ulepszoną wersję. Temat zmiany ordynacji w Polsce jest otwarty; powinny pochylić się nad nim wszystkie polskie ugrupowania parlamentarne, partie i organizacje. Obecny system wyborów do Sejmu powoduje zatracenie znaczenia słowa poseł jako "posłany", a owi wybrańcy często interesują się wyborcami pod koniec kadencji, kiedy trzeba, aby znów ich wybrali.

Patryk Brózda

Komentarze