Przejdź do głównej zawartości

Apteki dla Aptekarzy | Młodzi w Polityce

Prezydent Andrzej Duda podpisał 16 maja ustawę potocznie nazywaną jako „apteka dla aptekarza”, która ogranicza możliwości zakładania aptek. Po zmianach tylko farmaceuta lub właściciel spółki jawnej lub partnerskiej, która zajmuje się tylko prowadzeniem aptek będzie mógł otworzyć aptekę.

Znalezione obrazy dla zapytania apteka

Nowelizacja zakłada, że zezwolenie na założenie apteki zostanie wydane tylko wtedy, gdy będzie co najwyżej 3 tysiące mieszkańców gminy przypadających na jedną aptekę i odległość od apteki już istniejącej będzie wynosiła co najmniej 500 metrów. Ponadto farmaceuta będzie mógł być właścicielem maksymalnie czterech aptek. Według wnioskodawców brak takich regulacji tak drastycznie zwiększa liczbę aptek, że utrudnia to prawidłowy nadzór nad nimi. 

Jednym z celów nowelizacji jest walka z dumpingiem cenowym, powstrzymanie koncentracji aptek, monopolizacji rynku farmaceutycznego i wywozu leków za granicę oraz przywrócenie dobrego imienia zawodowi farmaceuty. Ponadto ustawa ma wspierać małe, rodzinne przedsiębiorstwa.

7 grudnia 2016 r. projekt nowelizacji trafił do Sejmu. Później trwały prace w komisjach, które nie były szczególnie przyspieszone, jak to bywało w niektórych przypadkach, ale właściwie zignorowano głos obywateli. Nawet w samym PiS’ie były głosy przeciwne, m.in. ministrowie Mateusz Morawiecki i Jarosław Gowin byli przeciwni proponowanym zmianom. 

Znalezione obrazy dla zapytania morawiecki gowin

Komisji Nadzwyczajna do spraw deregulacji i Sejm jednak przyjęli ustawę, w trzecim, ostatnim czytaniu (7 kwietnia br.) za „apteką dla aptekarza” zagłosowali posłowie PiS’u, PSL’u oraz Wolnych i Solidarnych. Z linii partyjnej Prawa i Sprawiedliwości wyłamało się ośmiu posłów (m.in. Jarosław Gowin, Jacek Żalek).

Następnie Senat przyjął ustawę bez poprawek, a 24 kwietnia dokument trafił do Pałacu Prezydenckiego. 

Wielu podejrzewało, że Andrzej Duda może się jednak zawahać i skierować ustawę do Trybunału Konstytucyjnego lub nawet pierwszy raz podczas kadencji zawetować dokument. Powtórzył się jednak wariant najczęściej praktykowany- ustawa została podpisana.

Podobny obraz

Według analityków ustawa oznacza dla pacjentów wzrost cen i ograniczenie dostępności leków. Niektórzy też uważają, że ustawa narusza zasadę wolności gospodarczej.

W Polsce rzeczywiście jest dosyć sporo aptek (w porównaniu z UE). W Polsce na jedną aptekę przypada ok. 2,6 tys. mieszkańców, a np. w Niemczech 3,8 tys., 
w Słowenii 6,4 tys., w Szwecji 7,6 tys, mieszkańców na aptekę. W niektórych państwach (np. we Francji, Estonii) są podobne regulacje, jednak nie są one aż tak surowe.

Polaki i Polacy też spożywają najwięcej leków bez recepty, według statystyk dziennie łykamy cztery tabletki, co jest najwyższym wynikiem w Europie. Na leki bez recepty wydajemy ponad 7 mld złotych rocznie. Wolimy iść do apteki, niż do lekarza. Winę za to ponosi słaba jakość służby zdrowia i niski poziom profilaktyki. Ponadto w Polsce zawodzi też edukacja zdrowotna. 94% Polaków uważa, że zjedzenie jabłka zastępuje umycie zębów.

Znalezione obrazy dla zapytania lekarz

Ograniczenie liczby aptek niczego nie zmieni. Zwłaszcza, że leki bez recepty są dostępne w zwykłych sklepach. Nadal będziemy sami siebie leczyli, ciągle jakość opieki zdrowotnej będzie prawie najgorsza w Europie, wciąż będziemy unikać lekarzy, a co najważniejsze dalej będziemy niezbyt zdrowi.

Zamiast ograniczyć liczbę aptek powinniśmy stworzyć takie narzędzia, które pozwolą nam chorować (m.in. lepsze warunki urlopów zdrowotnych, lepsza sieć szpitali i przychodni). Ponadto nie powinniśmy bać się, że po chorobie możemy zostać zwolnieni.

Warto też zwrócić uwagę na postawę prezydenta, który kolejny raz podpisał ustawę, mimo sprzeciwów (nawet w samym środowisku partii rządzącej). Nie przedstawił alternatywy, ani nawet nie uargumentował swojego działania. To może oznaczać, że nie jest w pełni niezależny.

Aleksander F.

Komentarze