Przejdź do głównej zawartości

Zagadkowa śmierć Igora Stachowiaka | Młodzi w Polityce

15 maja 2016 roku policja zatrzymała Igora Stachowiaka, który był podobny do rysopisu osoby podejrzanej o oszustwo; zdaniem policji zachowywał się agresywnie oraz głośno krzyczał. Zatrzymany nie chciał podać swoich danych osobowych, a gdy policjanci oświadczyli mu, że pojedzie na komisariat, wpadł w szał. Policjanci „zmuszeni byli” użyć paralizatora. Później Igora przewieziono na komisariat Wrocław Stare Miasto, gdzie zmarł.

Od samego początku pojawiało się wiele niejasności – sprawą zajmował się Rzecznik Praw Obywatelskich. W maju 2016 minister Błaszczak poinformował, że w sprawie funkcjonariusza policji, który dopuścił się użycia paralizatora niezgodnie z prawem (zabronione jest jego używanie, gdy zatrzymany ma założone kajdanki) zostało podjęte postępowanie dyscyplinarne: Mogę tylko powtórzyć, że funkcjonariusze są odsunięci od zadań służbowych i są do dyspozycji prokuratora – mówił wówczas Paweł Petrykowski, rzecznik dolnośląskiej policji.




O sprawie było cicho przez cały rok, aż do wyemitowania przez TVN24 materiału pokazującego „przesłuchanie” Igora Stachowiaka. Na nagraniu widoczne jest, jak policjant używa paralizatora, aby wymusić zeznania.

"Ostatnie materiały wyraźnie wskazują na to, że w sprawie zastosowano paralizator w celu wymuszenia zeznań. Paralizator jest środkiem ochrony osobistej i trzeba go stosować proporcjonalnie do zagrożenia bezpieczeństwa policjantów. Tutaj używano paralizatora w celu wymuszenia zeznań. Takie użycie paralizatora powodowało ból i cierpienie, a wszystko to razem to nic innego jak tortury" – mówił w poniedziałek 22 maja Krzysztof Olkowicz, zastępca RPO.


Ministerialne informacje.


W związku z pytania kierowanymi od strony rządu oraz Nowoczesnej i Platformy Obywatelskiej, minister spraw wewnętrznych, Mariusz Błaszczak, oraz minister sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro wypowiedzieli się w środę w Sejmie.

Minister Błaszczak mówił, że dla funkcjonariuszy, którzy nie będą przestrzegali prawa nie ma miejsca w policji; podkreślał także, że nie jest do przyjęcia brak nadzoru ze strony przełożonych, nie będzie "cichego przyzwolenia na takie zachowania, czy prób ich tuszowania". Szef MSWiA 22 maja odwołał komendanta wojewódzkiego dolnośląskiej policji, komendanta miejskiego we Wrocławiu oraz zastępcę komendanta wojewódzkiego ds. prewencji. Błaszczak wyraził ubolewanie nad wydarzeniami ze stolicy Dolnego Śląska: „Wydarzenia z Wrocławia bulwersują, ubolewam, że do nich doszło. Już w ubiegłym roku zażądałem zdecydowanych działań w tej sprawie” – mówił w Sejmie.




Jak poinformował Zbigniew Ziobro, według ekspertyz jedenastu biegłych śmierć nie była spowodowana paralizatorem. "Biegli uznali, że badania nie dają podstaw do jednoznacznego ustalenia bezpośredniej przyczyny śmierci" – mówił. Według jego słów w organizmie Igora wykryto obecność amfetaminy oraz substancji o podobnym działaniu do morfiny. Wedle opinii biegłych, którą prokuratura otrzymała pod koniec marca tego roku, przyczyną śmierci była niewydolność krążeniowo – oddechowa po zażyciu środków psychoaktywnych.


Śmierć Stachowiaka – kolejny akt nieskończonego spektaklu


Poseł PiS, Arkadiusz Czartoryski ocenił, że śmierć Igora Stachowiaka jest okazją dla parlamentarnej opozycji do „wściekłych ataków na rząd”. "Państwo nie jesteście zainteresowani wysłuchaniem informacji, którą panowie ministrowie składali, ale po prostu jesteście zainteresowani wściekłym atakiem na rząd" – mówił do PO. Zdaniem Czartoryskiego, Platforma nie jest zainteresowana informacją, że funkcjonariusze, którzy dopuścili się tortur na komendzie nie byli przyjmowani do pracy podczas rządów PiS. „Nie interesuje was przecież to, że jest 130 tys. policjantów i pracowników cywilnych w policji państwowej i przecież nie jest możliwe, żeby każdego dnia o każdej godzinie minister pilnował każdego policjanta" - podkreślił.

Niestety, ale po raz kolejny ze śmierci niewinnego człowieka urządzono pole do politycznej batalii – wciąż padają wzajemne oskarżenia: naprzemiennie „8 lat” i inne.




"Wstyd panie ministrze! Wykorzystuje pan śmierć człowieka, by nie umieć powiedzieć słowa ‘przepraszam’. Wykorzystuje pan śmierć człowieka do tego, by kolejny raz atakować swoich poprzedników, podczas gdy nigdy w historii Polacy nie byli tak bezbronni jak teraz po 18 miesiącach waszych rządach" – zwracał się Borys Budka z Platformy Obywatelskiej do ministra Mariusza Błaszczaka - "Każdy w Polsce może być Sebastianem, Igorem dopóki twarzą polskiej policji będzie siedzący tu minister Jarosław Zieliński". Budka oskarżał Zielińskiego o awanse osób niekompetentnych, po prostu powiązanych z działaczami Prawa i Sprawiedliwości. Zdaniem posła PO Zieliński jest największą hańbą dla polskiej policji, gdyż to on odpowiada za wszystkie te wydarzenia, także za brak wyjaśnienia sprawy przez cały rok.


Podobne stanowisko ma lider ugrupowania Kukiz 15, Paweł Kukiz. "Krew się we mnie gotuje, kiedy słyszę obydwie strony, kiedy słyszę komunikaty „bijecie ludzi”, a oni odpowiadają: „wy też biliście”, „podajcie się do dymisji”, oni mówią: „wyście się nie podali, to my się też nie podamy". Kukiz podkreślał, że jego zdaniem Zieliński już dawno nie powinien być ministrem.




Opisana tu, jak i ta nie opisana część dyskusji w Sejmie była zwykłą polityczną przepychanką między rządzącymi a opozycją. Niestety wykorzystano śmierć człowieka do wzajemnych oskarżeń. Zapewne żaden minister nie zostanie zdymisjonowany, bo jak pokazują dotychczasowe sytuacje, rządzący nie są skłonni aby uderzyć się w pierś. Może gdyby prawo zostało zmienione podobne sytuacje już by się nie zdarzały. Z dobrymi propozycjami wychodzi Rzecznik Praw Obywatelskich, aby zatrzymanemu przysługiwał od początku adwokat, wprowadzenie do kodeksu karnego przestępstwa tortur, obowiązkowe badania lekarskie dla zatrzymanego. Nasuwa się tylko jedno pytanie, czy ktokolwiek go posłucha, skoro tyle razy wypowiadał się nieprzychylnie dla rządu?


Andrzej Mandryka

Komentarze