Przejdź do głównej zawartości

Wybory w Niemczech | Młodzi w Polityce

Wczoraj odbyły się wybory do niemieckiego Bundestagu. Frekwencja wyniosła 76,2%. Wygrała Angela Merkel i CSU/CDU, tak jak zapowiadały sondaże. Jednak jeszcze nie wiemy jak będzie wyglądała koalicja rządząca.




Tak jak można było się spodziewać wybory wygrała dotychczasowa kanclerz Angela Merkel i jej partia- Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna. Mimo, że CSU/CDU otrzymała o 8,6 mniej procent (w 2013 roku na listę krajową CSU/CDU zagłosowało 41,6% Niemców) to wciąż pozostaje najsilniejszą partią. Koalicja CSU i CDU będzie miała 246 posłów. Nie przeszkodziły jej gwizdy na wiecach czy wewnętrzne problemy w partii. Niemcy nie są jeszcze przemęczeni kanclerz, która od 2005 roku sprawuje swoją funkcję. Angela Merkel była symbolem spokoju i rozsądku. Te cechy były niezwykle ważne po wyborach w Stanach Zjednoczonych czy Francji, gdzie to wybranie niepartyjnego i właściwie nieprzewidywalnego człowieka powodowało problemy.
Jeśli wszystko przejdzie bez większych niespodzianek (np. odejście z koalicji CSU/CDU kilkunastu posłów), Angela Merkel razem z premierem Bawarii, szefem CSU Horstem Seehoferem będzie musiała znaleźć koalicjanta.



Nie tak miały wyglądać wybory dla Martina Schulza i jego partii, która dostała 20,5%, co pozwoliło na zdobycie 153 mandatów. Po tym jak przewodniczący Parlamentu Europejskiego został przewodniczącym SDP i kandydatem tej partii na kanclerza nagle zaczęło wzrastać poparcie dla jego partii. Jednak kilka tygodni później poparcie dla Socjaldemokratycznej Partii Niemiec znów zaczęło spadać. Martinowi Schulzowi raczej arytmetyka Bundestagu nie pozwoli na utworzenie własnego rządu. Martin Schulz ma wybór: albo zostać liderem opozycji, albo wejść w skład rządu A. Merkel. Ten drugi wybór może być zgubny dla SDP, bo według badań opinii publicznej elektorat SDP nie chce już takiej koalicji.


Bardzo dobry wynik, bo 9,2%-owy i 69 posłów dostała lewicowa Die Linke. Twarzą kampanii była rozpoznawalna (jej filmy, przemówienia na YouTubie mają kilkaset tysięcy wyświetleń) była europosłanka, Sahra Wagenknecht (przedstawicielka tzw. Antykapitalistycznej Lewicy), oraz Dietmar Bartsch (przedstawiciel frakcji Reformatorskiej Lewicy). Die Linke miała rewolucyjne pomysły. Program o nazwie „Socjalnie. Sprawiedliwie. Pokój” miał w sobie takie zapisy jak: likwidacja NATO w zamian za utworzenie podobnego sojuszu razem z Rosją, podstawowy dochód gwarantowany (1050 euro dla każdego), podniesienia podatków dla najbogatszych o połowę czy wycofanie Bundeswehry ze wszystkich misji zagranicznych. Warto też zwrócić uwagę na to, że Die Linke nie jest tylko skrajną lewicą bez jakichkolwiek możliwości rządzenia. Z powodzeniem od 2014 rządzą w Turyngii, mając tam własnego premiera- Bodo Ramelowa.


Do Bundestagu wróciła Wolna Partia Demokratyczna. W 2013 roku otrzymali 4,8% głosów nie przekraczając 5%-owego progu wyborczego. Teraz FDP dostała 10,7%. Freie Demokratische Partei i 80 mandatów. Ten wynik nie byłby możliwy, gdyby nie zmiany w zarządzie partii. Przewodniczącym został młody Christian Lindner, porównywany do Macrona. Razem z Bündnis 90/Die Grünen są wskazywane jako alternatywne partie (zamiast SDP) do koalicji. Tak zwana „koalicja jamajska” (od barw partyjnych) funkcjonowała w latach 2009-2013.


O sukcesie może też mówić partia Bündnis 90/Die Grünen. Zieloni otrzymali 8,9% głosów i 67 mandatów. Rok temu sondaże dawały Związkowi 90/Zielonym nawet kilkanaście procent. Mimo tego, nadal są wciąż dość ważnym graczem. Kiedy w 2009 roku weszli w skład "koalicji jamajskiej" byli o wiele bardziej wpływowi, niż liberałowie z FDP. Udało im się wynegocjować odejście od energetyki atomowej. Nie byli maszynką do głosowania również w latach 1998-2005, kiedy to tworzyli rząd razem z SDP. Mówi się, że głównym postulatem Bündnis 90/Die Grünen, który chciałaby partia zrealizować jest „odejście od węgla" w energetyce.


Lepszy wynik, niż w 2013 roku dostała anty-uchodźcza, ultraprawicowa Alternatywa dla Niemiec. 4 lata temu AfD nie dostała się do Bundestagu. W tym roku będą trzecią siłą w tej izbie z wynikiem 12,6% i 94 posłami. Alternative für Deutschland raczej nie jest gotowa do jakiejkolwiek koalicji i będą skrajną opozycją.

Po kilkudziesięciu latach w Bundestagu znajdzie się skrajna prawica. Nie wiedzieć czemu, ta informacja cieszy polską prawicę, często sympatyków Prawa i Sprawiedliwości. Przecież niektórzy działacze AfD wyrażali opinię o byciu dumnym z Wehrmachtu czy stwierdzali jakoby to Polska rozpoczęła II wojnę światową.


Dokładne wyniki są dostępne tutaj. Wielka koalicja przeciw CSU/CDU jest praktycznie niemożliwa, więc to A. Merkel razem z H. Seehoferem będzie musiała znaleźć sobie partnera. SDP powinna nie chcieć ponownej koalicji, bo ta właściwie wyniszczyła partię i przesunęła ją bardziej na centrum. CSU/CDU raczej nie wystarczy samo FDP (w Bundestag będzie zasiadać 709 posłów), więc chadecy i liberałowie będą musieli do rozmów zaprosić Bündnis 90/Die Grünen. Co uda się ustalić poszczególnym partiom? Jakimi sprawami zajmie się koalicja? Przekonamy się o tym w przyszłości.

Aleksander F.

Komentarze