Przejdź do głównej zawartości

Strajk generalny w Argentynie | Młodzi w Polityce

W poniedziałek nasiliły się protesty przeciwko reformie emerytalnej forsowanej przez prezydenta-milionera Mauricio Macri'ego i jego partię. Kiedy ustawa emerytalna została przegłosowana, rozpoczął się strajk generalny.

Zmiany proponowane w ramach reformy emerytalnej

W czwartek został przedstawiony projekt i już wtedy rozpoczęły się protesty. Prezydent zapewnił, że zostanie wprowadzone specjalne świadczenie, wypłacane jednorazowo dla tych emerytów, którzy stracą na tej reformie. Ta „jałmużna” nie spodobała się to ani opozycji parlamentarnej, ani związkom zawodowym. Ustawa, ich zdaniem, znacząco zmniejszy poziom życia milionów Argentyńczyków.



Projekt ma m.in. zwiększyć wiek emerytalny do 70 lat, zmienić zasady wyliczania emerytury (na niekorzyść pobierających świadczenia) czy też nawet niektórym obywatelom Argentyny odebrać emeryturę. W opinii prezydenta, Mauricio Macri'ego reforma ma podnieść konkurencyjność Argentyny, przyciągnąć inwestorów zagranicznych i jest po prostu słuszna. Zmiana przyniesie ponad 4 miliardy euro oszczędności, a zmniejszy emerytury dla ok. 17 milionów obywateli. Rzeczywiście, argentyńska gospodarka nie jest na najlepszym poziomie, od kilku lat zmaga się np. z szybko rosnącymi cenami czy dość wysokim deficytem. Ustawa została przyjęta 128 głosami „za”, 116 „przeciw”. Dwie osoby „wstrzymały się”. Debata trwała ponad 12 godzin.


Jednak duża część Argentyńczyków ma wątpliwości czy takie rozwiązanie coś zmieni. Od kilkunastu lat przeprowadzane są tam wielkie reformy, które drastycznie i negatywnie wpływają na życie obywateli. Na przykład w kwietniu 2008 roku argentyński rząd podniósł cła eksportowe na produkty rolne. Od czasu, gdy Mauricio Macri został prezydentem, zmniejsza się zatrudnienie w sektorze państwowym, świadczenia społeczne są zmniejszane, a przepisy dotyczące głównie praw pracowniczych zmieniane są na korzyść pracodawców.

Przebieg strajku generalnego

W poniedziałkowe południe rozpoczął się strajk generalny, zaaranżowany przez trzy największe centrale związków zawodowych. Setki lotów zostało zatrzymanych, a Buenos Aires sparaliżowane. Zamaskowani demonstranci rzucali butelki, petardy i tzw. koktajle Mołotowa na policjantów pilnujących budynki Kongresu. Argentyńska policja użyła m.in. pocisków gumowych i armatek wodnych. Ponad 150 osób zostało rannych (w tym dziennikarze), a prawie 60 zostało zatrzymanych. Sytuacja wciąż się rozwija.

Różnice w polskich i argentyńskich związkach zawodowych

W sukces argentyńskich demonstracji antyrządowych możemy bardziej wierzyć, niż w przypadku polskich (np. protesty lekarzy, obrony Puszczy Białowieskiej czy ws. sądów). Argentyńczycy są bardziej zaangażowani politycznie i większość z nich należy do związków zawodowych. Większe zakorzenienie związków zawodowych w dyskursie publicznym jest związane m.in. z działalnością ministra pracy i opieki z lat 40. ubiegłego wieku, Juanem Perónem. Jego inną działalność, już jako prezydenta możemy oceniać różnie, ale to on przyczynił się do powstania w Argentynie związków zawodowych, emerytur i rent, płatnych urlopów, ubezpieczeń społecznych czy sądów pracy. Ponadto argentyńskie związki zawodowe, w przeciwieństwie do polskich, są bardzo aktywne. Walczą o prawa pracownicze, negocjują i przede wszystkim reagują. W naszym kraju powoli się to zmienia, ale można odnieść wrażenie, że jeszcze to potrwa zanim osiągniemy poziom Niemiec, gdzie np. obowiązują powszechne układy branżowe (określające warunki pracy w danej branży).

Sytuację w Argentynie możemy porównać trochę do reform Leszka Balcerowicza. „Terapia szokowa” z miesiąca na miesiąc miała coraz mniej zwolenników. Jako pierwsi na ulice wyszli rolnicy. Im niczego nie udało się załatwić, właśnie między innymi przez słabą reprezentację związkową. Dlatego być może należałoby się zastanowić, czy obecny poziom uzwiązkowienia jest odpowiedni jak na nasz kraj, czy nie wypadałoby na przykład stworzyć zbioru rozwiązań, które sprawią, że dialog między związkowcami, a pracodawcami będzie bardziej owocny. W każdej chwili mogą być zagrożone nasze świadczenia społeczne jak w Argentynie, czy też nawet jak w Polsce (patrz: ustawa dezubekizacyjna), a bez odpowiedniego zaangażowania obywateli nie uda się wiele osiągnąć.


Aleksander

Komentarze