Przejdź do głównej zawartości

"Komisja ds. Amber Gold to sztab wyborczy Wasserman". | Młodzi w Polityce

Wywiad z posłem Witoldem Zembaczyńskim
Nowoczesna

(DS. – Dawid Szala): W Komisji ds. Amber Gold zasiada Pan od samego początku. Jak Pan reaguje na to, że często "zdobywa ona" nowych członków? Czy czuje się Pan w gronie osób niedoświadczonych, które wiedzą mniej niż Pan? Czy przeszkadza to w pracy w Komisji?

(WZ. – Witold Zembaczyński): Jest to niepoważna postawa. Członkostwo w Komisji Śledczej ds. Amber Gold jest traktowane przez PiS jako puchar przechodni, sztafeta, w której nie wiadomo, kto ma pałeczkę donieść na metę. Metą będzie raport końcowy, który PiS zaczął już pisać. Będzie bardzo obszerny - od 500 do 1000 stron.

(DS.): Posłowie opozycji nie biorą w tym udziału?

(WZ.): Oczywiście. Nie chcę wypominać, jak jestem podczas posiedzeń traktowany. Muszę czekać godzinami na zadanie pytania, nie mam żadnej swobody, jest mi ograniczana możliwość wypowiadania się. Zostawmy jednak opozycję. Ważne jest to, co robi z Komisji PiS. W tej chwili to jest jeden, nieustająco pracujący sztab wyborczy pani przewodniczącej. Ona dzisiaj nie posiada już żadnego mandatu moralnego do tego, by czytelnie i obiektywnie oceniać swoich przeciwników politycznych, ponieważ konkuruje z nimi w wyborach. To samo się tyczy Komisji Weryfikacyjnej Patryka Jakiego. Jakość państwa na tym bardzo traci. Nie może ono być przez polityków instrumentalnie wykorzystywane do tego, aby lansować się na jego instytucjach. Instytucją kontrolną (konstytucyjną) jest przecież Sejm w postaci m.in. Komisji śledczej. Ten prawny karzeł, jaką jest Komisja Weryfikacyjna oczywiście nie ma takiego umocowania prawnego, ale jest istotnym ciałem kontrolnym. Prowadzi to do tego, że ten sztab wyborczy ma wylansować ich przewodniczących. To cały czas trwa. Komisja Śledcza wypromowała przecież Marka Suskiego na ministra, panią Kopcińską na rzecznika rządu. Nie wiadomo, co będzie dalej...



(DS.): Czy czuje Pan, że jego praca jest marnowana? Czy bycie w Komisji jest stratą czasu?

(WZ.): Z mojego punktu widzenia praca w tej Komisji jest ogromnym wyzwaniem. To na pewno nie strata czasu, dlatego że bagaż doświadczeń wynikły z jej posiedzeń jest niesamowitym kapitałem dla przedstawiciela opozycji. Bardzo ważne jest, co mówią świadkowie, szczególnie ci związani z aparatem skarbowym. Pokazują oni, że bałagan nie zaczął się w 2009 roku, kiedy Marcin P. założył swoją działalność, ale trwa on znacznie dłużej. Jeżeli ja słyszę, że za czasów Platformy mieliśmy państwo teoretyczne, to pokazuje - za pomocą zeznań świadków, iż dzisiaj nic się nie zmieniło. Przecież mamy już GetBack czy SKOK-i. Część jest spowodowana niefrasobliwością urzędników.

(DS.): Jest Pan obecny na przesłuchaniach. Jak Pan reaguje na tak bezczelne odpowiedzi, jak np. Danuty Jacuk-Plichta, Barbary Kijanko, czy samego Marcina P.?

(WZ.): Praca w Komisji Śledczej, która bada aferę, która zakończyła się w 2012 roku jest swego rodzaju archeologią. Świadkowie zeznają na podstawie wspomnień, nie mogą posługiwać się notatkami, dokumentami innymi niż te, które przedstawia Komisja, co powoduje, że jakość zeznań bywa różna. To, co istotne -  należy połączyć zeznania świadków, dokumenty i okoliczności, by raport końcowy był rzetelnym opisem tej afery. Broń Boże, by nie służył do tego, aby promować tezy, które na siłę będą stawiać zarzuty tam, gdzie postawić ich się nie da. Na tym etapie prac Komisji, z całą odpowiedzialnością, mogę powiedzieć, że nie znalazłem żadnych wątków korupcyjnych z udziałem polityków. Jest to afera, w której wina jest wielopoziomowa i rozproszona na wiele instytucji państwa. Nie można powiedzieć, że ktokolwiek stał za Marcinem P. Liczne dokumenty przecież temu przeczą! 

(DS.): Czy myśli Pan, że powstaną komisje ds. SKOK-ów i GetBack?

(WZ.): Uważam, że Komisja Śledcza powinna być zawsze powoływana do pracy nad materią spraw, w której pojawiają się politycy. W Amber Gold pojawiali się politycy, których państwo nie potrafiło obronić przed przestępcami. Jestem przeciwnikiem używania Komisji śledczych do afer, w których nie ma polityków. Mimo tego, w wypadku afery SKOK takowi niestety są. Nie tyczy się to tylko głównego jego ekonomisty, pana posła Szewczaka, ale wielu innych. W wypadku GetBack-u, który nie jest wcale bezpośrednio emanacją działalności Marcina P., dostrzegamy to, że firma szukała kontaktu ze światem polityki. Te dwie afery jak najbardziej zasługują na Komisję śledczą.

(DS.): W tej kadencji nie będą powołane z wiadomych względów...

(WZ.): Niestety nie ma na to szans, co nie zmienia faktu, iż wpływa to negatywnie na jakość naszego państwa. Jeżeli znów miną lata na to, by to wyjaśnić, będzie to kolejna archeologiczna Komisja.

(DS.): Pani przewodnicząca Wassermann mówi, że Komisja zakończy swoją działalność przed wyborami samorządowymi. Myśli pan, że tak się stanie?

(WZ.): Musi się tak stać, bo inaczej będzie bardzo trudno zrealizować jej zadanie polityczne, czyli wylansowanie swojej osoby poprzez Komisję. Zwieńczeniem ma być przesłuchanie Donalda Tuska, które będzie kompletną porażką, ponieważ nie widzę w tej Komisji osób, które mogłyby premierowi zagrozić...

Znalezione obrazy dla zapytania zembaczyński

(DS.): Może w takim razie premier jest zagrożeniem dla PiS-u? Jak wiadomo Tusk ma wrócić do polskiej polityki i może to jest próba jego politycznego unicestwienia?

(WZ.): Myślę, że nie ma powrotu do tego, co było. Problemem jest to, kiedy osoba przesączona ideologią smoleńską, emocjonalnie związana z tym, ma ostatecznie formułować ocenę jego pracy bądź zarzuty pod jego adresem. To niepokojące.

(DS.): Myśli pan, że Donald Tusk okaże się w 100% niewinnym?

(WZ).: Tego nie mogę powiedzieć. Odpowiedzialności politycznej, na podstawie dokumentów, zeznań, okoliczności, nie widzę. Nie wiem natomiast czy PiS postanowi postawić zarzuty karne w jakiejś formie. To jest pokusa nie do odparcia.

(DS.): Mówił pan, że Komisja jest forum do popisu Prawa i Sprawiedliwości. Czy, mimo tego, dostrzega pan jakieś światełko w tunelu, które pokazuje, że może faktycznie rozwiążemy tę sprawę bez niepotrzebnej, brudnej polityki?

(WZ.): Uważam, że najważniejszym urobkiem z tej Komisji jest pokazanie, w jaki sposób organy państwa nie są przystosowane do nowych zagrożeń. Widzimy, jak istotne jest samodoskonalenie się urzędników i zwrócenie uwagi na zagrożenia. Chciałbym, żeby pokłosiem tej Komisji było sformułowanie nowej definicji przestępstw parabankowych, szczególnie w kontekście tworów piramidalnych. Dzisiaj poważnym mankamentem jest, że dopóki pojawią się osoby pokrzywdzone, nie można postawić zarzutów. To również istotne. Komisja pokazuje nie tylko, jak państwo funkcjonowało, ale jak funkcjonuje nadal. Uważam, że jest ona potrzebna po to, by dać szansę opinii publicznej dokonania oceny politycznej odpowiedzialności tamtych rządów i ukrócić wszystkie teorie spiskowe. Dla nas jednak najważniejszym są dokumenty oraz zeznania świadków.

Podobny obraz

(DS.): Ciekawą i intrygującą sprawą jest to, że z Amber Gold kojarzony jest tylko Marcin P.  Jest natomiast jeszcze jedna osoba – Andrzej Korytkowski, który prowadzi dobrze prosperującą firmę w Warszawie zajmującą się meblami. Czy to pokazuje faktycznie patologię tego państwa?

(WZ.): Myślę, że firma Finroyal i pan Korytkowski to w naszej pracy tylko malutki wycinek. Ta Komisja nie jest nastawiona na podmiot Finroyal. To rola prokuratury oraz służb specjalnych, aby wyjaśnić, dlaczego Marcin P. przelał panu Korytkowskiemu 1 200 000 zł za bazę klientów. Czy liczył na to, że dzięki temu uda mu się znaleźć nowych wpłacających? Dziś brakuje odpowiedzi na nurtujące nas pytania w tej sprawie.

(DS.): Co można jeszcze zrobić, żeby Komisja stała się jak najbardziej transparentna, otwarta na różne propozycje?

(WZ.): Trzeba dokonać zmiany przewodnictwa Komisji. Nie można być jednocześnie kandydatem i konkurować ze swymi przeciwnikami oraz ich rozliczać. Wpłynęłoby to korzystniej na jakość pracy. Należy wprowadzić jasne reguły związane z możliwością zadawania pytań oraz niemanipulowania parytetami w przypadku wypowiedzi. Owszem, zdarzało się, że jako pierwszy przesłuchiwałem, ale tylko wtedy, gdy był to dla PiS-u nieistotny świadek. Trzeba się wyzbyć politycznego uprzedzenia i dzięki temu możliwym będzie przekształcenie jej w Komisję, którą Polacy będą dobrze wspominać.

Podobny obraz

(DS.): Jakie są wnioski ze strony opozycji?

(WZ.): Nasze wnioski dowodowe...

(DS.): Szkody Amber Gold są nieziemskie. Zwłaszcza jeśli chodzi o samopoczucie tych ludzi, którzy stracili pieniądze swojego życia. 

(WZ.): Na Amber Gold stracili ci wszyscy, którzy inwestowali. Natomiast na aferze SKOK czy GetBack straci znacznie większe spektrum, bo straci każdy podatnik. Bankowy Fundusz Gwarancyjny, który rekompensował utracone środki przez klientów w SKOK-ach jest zasilany przez opłaty również innych banków, z których korzystają wszyscy.

(DS.): Bardzo dziękuję!

(WZ.): Dziękuję!

Komentarze

  1. Czy TEN FACET (ZEMBACZYNSKI)NIE BYŁ ST. BASENOWYM W OPOLU.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz