Przejdź do głównej zawartości

Zarobki polskich polityków | Młodzi w Polityce

Zarobki polityków często budzą ogromne kontrowersje, zwłaszcza gdy dowiadujemy się o przekrętach na milionową skalę. Ile tak naprawdę zarabiają polscy politycy? Czy te kwoty powinny zostać zmniejszone? W poniższym artykule postaram się odpowiedzieć na te pytania.

Wydawać by się mogło, że Andrzej Duda jako głowa państwa jest najlepiej zarabiającym politykiem polskiego pochodzenia. W rzeczywistości jednak prześciga go Donald Tusk, przewodniczący Rady Europejskiej, który comiesięcznie pobiera około 60 tysięcy złotych "na rękę". Każdy europoseł (wśród nich 51 to Polacy) otrzymuje miesięcznie 28 tysięcy złotych netto, dietę 1300 złotych za każdy dzień uczestniczenia w obradach oraz 18 tysięcy złotych na prowadzenie swoich biur krajowych. Eurodeputowany może przeznaczyć nawet 100 tysięcy złotych na wyjazdy służbowe i zatrudnienie asystentów.


Kwoty te w porównaniu z zarobkami naszych parlamentarzystów są kilkukrotnie większe. 7 tysięcy złotych netto to przeciętne wynagrodzenie posła i senatora. Licząc jednak dietę parlamentarną, na konto każdego parlamentarzysty wpływa łącznie 9,5 tysiąca złotych. Warto wspomnieć, że kwota wolna od podatku dla posłów i senatorów jest prawie 9 razy wyższa niż dla przeciętnego obywatela. Jeżeli parlamentarzysta jest przewodniczącym komisji, otrzymuje dodatkowe 20% podstawowego wynagrodzenia (ich zastępcy – 15%, a przewodniczący podkomisji – 10%). Z kolei na wydatki związanie z prowadzeniami biur mogą przeznaczyć oni około 14 200 złotych. Mogłoby się wydawać, że pomiędzy parlamentarzystami a zwykłymi obywatelami istnieje przepaść ekonomiczna. Wynagrodzenie posła i senatora w Polsce to około 4,8 pensji minimalnych. Dla porównania, w Niemczech jest to 6,1 pensji minimalnych, a w borykającej się z poważnym kryzysem finansowym Grecji – 7,5.

Zobacz obraz źródłowy

Urzędująca obecnie głowa państwa otrzymuje na rękę około 14 000 złotych. W porównaniu z zarobkami innych polityków wydaje się to niewiele, lecz należy pamiętać, że każdy prezydent otrzymuje dożywotnie uposażenie w wysokości 75% wynagrodzenia zasadniczego obecnej głowy państwa. Na prowadzenie swoich biur Aleksander Kwaśniewski, Lech Wałęsa i Bronisław Komorowski pobierają w przybliżeniu tyle samo, co posłowie. Premier również zarabia mniej niż europarlamentarzyści, lecz tyle samo, co marszałkowie sejmu i senatu (chyba że nie jest posłem) – około 11 tysięcy złotych. Interesujące jest to, że jego zastępcy – Piotr Gliński, Beata Szydło i Jarosław Gowin otrzymują o około 1000 złotych większą pensję od swojego formalnego zwierzchnika. Jest to związane z posiadaniem przez nich mandatów poselskich, a co za tym idzie, otrzymywaniem diet i pensji parlamentarnych. Każdy minister otrzymuje od dziewięciu do trzynastu tysięcy złotych miesięcznie.

Zobacz obraz źródłowy

Na nieco mniejsze wynagrodzenie liczyć mogą samorządowcy. Radni gminni mogą liczyć na dietę wynoszącą (w zależności od liczby mieszkańców) od 1342 do 2684 zł. Powiatowi zaś od 1878 do 2684 złotych. Dieta członków sejmiku wojewódzkiego wynosi nie więcej niż 2 684 zł. Władza wykonawcza inkasuje już większą gotówkę. Wynagrodzenie burmistrza, wójta czy prezydenta określa rada gminy, lecz musi ono mieścić się w ramach określonych w rozporządzeniu Rady Ministrów, które zostało w ubiegłym miesiącu zmienione. Od 1 lipca br. otrzymywać oni będą mogli do 5000 wynagrodzenia zasadniczego brutto oraz maksymalnie 2500 złotych dodatku funkcyjnego (te kwoty są jednak zależne od wielkości danej gminy, w przypadku liczącej mniej niż 15 tys. mieszkańców – płaca zasadnicza oscyluje między 3400 a 4700 zł, dodatek zaś – 1900 zł). Płaca starosty będzie tożsama z tą, którą otrzyma burmistrz, lecz maksymalny dodatek funkcyjny wynosi 2100, zamiast 2500 złotych. Marszałek województwa zainkasuje łącznie od 6700 zł do 7700 zł, a wojewodowie w dalszym ciągu będą mogli liczyć na około 10 000 złotych. Wszystkie kwoty zostały podane w wysokości brutto i należy do nich doliczyć dodatek za staż pracy.

Jest to dobry moment, aby zastanowić się nad kosztami, jakimi my, podatnicy, jesteśmy obciążani, oraz nad ilością potrzebnych państwu polityków. Niektóre partie już dzisiaj proponują zmniejszenie liczby posłów, senatorów i ministrów. Od naszego wyboru zależy, o ile nasze kieszenie będą lżejsze z powodu konieczności utrzymywania często niepotrzebnych polityków.

Bartosz Małek 

Komentarze

  1. jeden poseł na województwo , premier wyłaniany w drodze konkursu , ministrowie również , odpowiedzialność wiąże się z bardzo dobrym wynagrodzeniem ale też dożywocie za sprzeniewierzenie środków publicznych / przed wojną była kara śmierci/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz