Przejdź do głównej zawartości

Aborcja - polityczny bumerang | Młodzi w Polityce

Kilka dni temu pojawiła się informacja, że Sejm powróci do prac nad ustawą „Zatrzymaj aborcję”. Po kilkudziesięciotysięcznym „Czarnym Proteście” zorganizowanym 23 marca złożono obietnicę, że projekt ustawy nie zostanie rozpatrzony w I półroczu 2018 roku. Zapewnienia dotrzymano; posiedzenie Komisji Polityki Społecznej i Rodziny odbyło się 2 lipca. 

Ustawa „Zatrzymaj aborcję” przewiduje usunięcie jednej z przesłanek do przeprowadzenia legalnej aborcji w Polsce, jaką jest moment, w którym występuje duże prawdopodobieństwo nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. W takim przypadku przerwania ciąży można dokonać aż do momentu osiągnięcia przez płód zdolności do życia poza ciałem matki. W Polsce jest to zazwyczaj od 25. do 27. tygodnia ciąży. 

Argumentacją zwolenników projektu jest to, że około 90% legalnych aborcji dokonuje się właśnie z tego powodu, mimo że nie ma on bezpośredniego wpływu na życie matki i powstał przy dobrowolnym stosunku, więc hipotetyczna matka „wiedziała, co robiła”. Kolejnym z nich jest fakt, iż ok. 1/4 aborcji dokonywanych na podstawie tej przesłanki to skutek ujawnienia u płodu zespołu Downa. 

Znalezione obrazy dla zapytania marsz w obronie życia

Przeciwnicy mówią jednak, że nie można nikomu nakazywać wychowywania dziecka ciężko chorego ani kazać matce rodzić dziecka, które chwilę później umrze w olbrzymich męczarniach. Twierdzą oni również, iż ciężko mówić o pełnoprawnym człowieku, gdy nie ma ono w pełni rozwiniętego mózgu. 

Nie bez przyczyny jednak mówi się od paru lat, że różne projekty dotyczące aborcji są tzw. "tematami zastępczymi", swoistymi zasłonami dymnymi dla różnych działań rządzących, jak kwestie podatkowe lub socjalne. Nie należy rozwodzić się, czy teraz również tak jest. Jeśli tak jest, co ma zostać "przykryte"

Czy jednak jest możliwość faktycznej zmiany tej ustawy? Coraz więcej osób w to wątpi. Paradoksalnie obecnym rządzącym z PiS na rękę jest, aby kwestie te były podnoszone jak najczęściej, bo ich zwolennicy i tak nie zmienią zdania o aborcji, jednak można przy tym pokazać się w różnym świetle, w zależności od chęci. Poza tym w marszach Obywatelskiego Strajku Kobiet często biorą udział politycy PO i .N, dzięki czemu wielu ludzi myśli, że hasła (będące przecież na każdych protestach) są firmowane przez te właśnie partie. 

A co ze zmianą w drugą stronę? Nawet zakładając, że siły w parlamencie odwrócą się i większość parlamentarną uzyskają zwolennicy tzw. "aborcji na życzenie", to jest jeszcze jednak inny problem. Od wielu lat w opozycji do tego pomysłu stoi interpretacja Konstytucji, według której gwarantując każdemu człowiekowi ochronę życia, zakazuje się dostępu do legalnej aborcji bez przyczyn określonych w obecnej ustawie. Nasi konstytucjonaliści posługują się bowiem biologiczną definicją człowieka jako gatunek homo sapiens, więc ich zdaniem wszystko, co ma komórki ludzkie, jest człowiekiem. 

Znalezione obrazy dla zapytania gus

Czy jednak jakakolwiek zmiana tej ustawy jest sensowna z pragmatycznego punktu widzenia? Nie do końca. Nielegalne kliniki aborcyjne i turystyka aborcyjna mają się świetnie. Według danych GUS ok. 1/3 kobiet żyjących obecnie w Polsce dokonała aborcji. Tymczasem dane oficjalne mówią o około 1100 legalnych aborcjach rocznie. Widać tu przepaść. Ustawa ma więc sens tylko z punktu widzenia jej liberalizacji, gdzie dostęp do aborcji byłby bezpieczny i bezpłatny. Zaostrzanie ustawy aborcyjnej nic nie da.

Obecnie w Polsce nie ma sytuacji, w którym dwie grupy czegoś chcą, a prawo spotyka się w połowie drogi. Zazwyczaj rządzący zmieniają reguły, jak chcą - chyba że Konstytucja im zakazuje. Tą jednak też zdarza im się łamać. Można więc powiedzieć, że jest to ostatnie wielkie spotkanie w połowie drogi, jakiego doświadczamy w polskiej polityce. 

Komisja Polityki Społecznej i Rodziny zdecydowała wczoraj, że ustawą zajmie się specjalna podkomisja. Kiedy ją powołają? Ile czasu zajmie jej działanie? Nie wiadomo. To jednak doskonała okazja do promowania swojego stanowiska w danej sprawie. Przecież posiedzenia transmitować będą kanały informacyjne, a ważniejsze fragmenty pojawiać się będą również w prasie i na popularnych stronach. Dzięki temu rządzący pokażą wyborcom bardziej konserwatywnym, że są pro-life, jednocześnie nie niszcząc wizerunku u zwolenników kompromisu. A tych jest większość. Według badania przeprowadzonego pod koniec maja tego roku aż 56% Polaków jest za zachowaniem aktualnego porządku. 

Znalezione obrazy dla zapytania do kosza protest

Po protestach pod hasłem "Do kosza", które miały miejsce w większości wielkich miast Polski, nie sposób nie pomyśleć, że scenariusz zasłaniania tym różnych problemów, jak na przykład problemów rządu z Komisją Europejską, powtórzy się, z tym że długofalowo. Czy jednak na pewno? Jeśli strony konfliktu podejmą jakąś poważną walkę, jednego jestem pewien - nikt nie wyjdzie stąd usatysfakcjonowany.

Adam Styś

Komentarze

  1. Ale skoro już tak podajecie w tym tekście przeróżne, wątpliwej wiarygodności statystyki, ileż to kobiet dokonało aborcji itd. to czemu nie napiszecie też ile osób się podpisało pod jednym i drugim projektem w tej sprawie. Podpowiem, gdyby research był zbyt trudny, że #ZatrzymajAborcje to ponad 800 tys. ludzi a projekt Barbary Nowackiej 208 tys.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz