Przejdź do głównej zawartości

"Będę zwalczać przedmiotowe traktowanie dzieci". | Młodzi w Polityce

Wywiad z Panią prof. dr hab. Ewą Jarosz 

Kandydatką na urząd Rzecznika Praw Dziecka


(AK. - Aleksandra Klicka): Co przekonało Panią do kandydowania na urząd Rzecznika Praw Dziecka?

(EJ. - Ewa Jarosz): Przede wszystkim przekonały mnie organizacje pozarządowe. Sama wcześniej nie miałam takich planów, nie myślałam, aby kandydować. Zostałam poproszona o rozważenie takiej możliwości przez organizacje pozarządowe i po rozważeniu argumentów za jak i przeciw zdecydowałam się kandydować na ten urząd.

(AK.): Jak widzi Pani siebie w roli Rzecznika Praw Dziecka?

(EJ.): Mam pełną świadomość ciężkiej pracy, jaką realizuje Rzecznik Praw Dziecka, ponieważ przez ostatnie 8 lat byłam społeczną doradczynią obecnego Rzecznika. Jeśli zostanę wybrana przez Sejm na ten urząd, będzie to na pewno trudny, pełen wyzwań, ale i ciekawy czas w moim życiu. Będzie to też spełnienie moich wcześniejszych aspiracji co do działania na rzecz faktycznych zmian w warunkach życia i rozwoju dzieci. Jako przedstawiciel świata nauki i całe moje dotychczasowe życie zawodowe wiązałam z prowadzeniem badań naukowych i dydaktyką akademicką, w których bardzo silnie zaangażowana byłam w problematykę praw dziecka i badaniem zjawisk związanych z łamaniem tych praw. W tle tych dotychczasowych akademickich działań zawsze pozostawał we mnie niedosyt co do ich przełożenia na praktykę. Chciałam, żeby coś faktycznego, rzeczywistego dla praktyki z tego wynikało. Zarówno praca w charakterze społecznego doradcy Rzecznika Praw Dziecka, jak i wizja sprawowania tego urzędu, są dla mnie realizacją tych aspiracji. Jestem „z krwi i kości” pedagogiem społecznym od samego początku mojej kariery i ta perspektywa działania, ażeby problemy dzieci, problemy nieprzestrzegania ich praw były rozwiązywane skutecznie, jest dla mnie bardzo istotna. Mam nadzieję, że jeśli zostanę Rzecznikiem, będę mogła właśnie w sposób systemowy, kompleksowy oddziaływać na rzecz rozwiązywania problemów dotyczących dzieci. I to nie tylko polskich dzieci, gdyż Rzecznik Praw Dziecka działa też m.in. w Europejskiej Sieci Rzeczników Praw Dziecka, gdzie jest pole do aktywności na rzecz dobra dzieci w Europie.

Znalezione obrazy dla zapytania ewa jarosz

(AK.): Jakie byłyby Pani priorytety w pracy Rzecznika Praw Dziecka?

(EJ.): Biorąc pod uwagę to, jak spostrzegam sytuację dzieci w Polsce i problemy dotyczące respektowania w pełni ich praw — to tych obszarów jest sporo, i długo można by o tym mówić. Najbardziej jednak dla mnie istotną kwestią jest, a raczej będzie, upowszechnianie podmiotowego traktowania dzieci w różnych środowiskach, z czym wiąże się kwestia rozwoju partycypacji dzieci i młodzieży. I tak naprawdę to obejmuje to bardzo szeroki nurt różnego rodzaju zjawisk i problemów dzieci, jakie w Polsce występują. W wielu miejscach i środowiskach wciąż pokutuje przekonanie, że dzieci i ryby głosu nie mają, wiele osób niestety tkwi w starych nieuprawnionych i już obalonych przez naukę przekonaniach, że dzieci nie są w stanie racjonalnie myśleć, podejmować odpowiednich dobrych wyborów, ale też co gorsza, że partycypacja podważa autorytet dorosłych i ich możliwość wpływu na dzieci, czy korygowania ich zachowań. To kompletnie błędne przekonane, oparte na braku aktualnej wiedzy i nieznajomości sensu tego, czym jest i jakie znaczenie w rozwoju indywidualnym i społecznym ma rozwijanie podmiotowości dzieci i ich społecznej partycypacji. Rozwijanie jej wszędzie, począwszy od rodziny i szkoły, a na perspektywie udziału decyzjach kształtujących politykę w poszczególnych sektorach kończąc. Często też to jak realizowanie partycypacji dzieci i młodzieży wygląda w praktyce jest nieporozumieniem, lub wypaczeniem, lub bardzo powierzchownym jej rozumieniem.

Kolejnym obszarem tematycznym, który wymaga uważnego monitorowania i podejmowania działań, jest szeroko pojmowane zdrowie dzieci i młodzieży. Zdrowie psychospołeczne, jak współcześnie mówi nauka. Możemy tu wskazać wiele problemów. Te najgłośniejsze, jak katastrofalna sytuacja psychiatrii dziecięcej czy niebezpieczny problem niepoddawania dzieci szczepieniom ochronnym, ale również są inne zjawiska, jak problematyczny dostęp dzieci do różnego rodzaju specjalistów czy nieoszacowanie procedur medycznych dla dzieci. Istnieje też a wręcz pogłębia się problem uzależnień wśród dzieci i młodzieży. To obecnie różne zjawiska związane m.in. z korzystaniem z nowych technologii czy nowych środków psychoaktywnych. Z tym wiąże się również problem doświadczania przez dzieci i młodzież różnego rodzaju przemocy, również w związku z obecnością i aktywnością w cyberprzestrzeni. No i oczywiście należy podkreślić, iż na ogół we współczesnym rozumieniu nauki właśnie do obszaru zdrowia, ze względu na poważne konsekwencje zdrowotne przemoc doświadczana przez dzieci jest zaliczana. Przemoc, zwłaszcza ta doświadczana w dzieciństwie i w najbliższym środowisku powoduje bardzo poważne konsekwencje zdrowotne i nie chodzi tu tylko o kwestie znęcania się, ale też o tę tzw. codzienną, przemoc w wychowaniu, czyli na przykład kary cielesne. Mamy już wiele badań naukowych na ten temat, także w Polsce i wiele światowych raportów ukazujących dramatyczne skutki zdrowotne doświadczania przemocy w dzieciństwie.

Znalezione obrazy dla zapytania ewa jarosz

Następnie, „do załatwienia” jest edukacja. Tu także można wskazywać na wiele kwestii: potrzebę upowszechniania edukacji przedszkolnej, problem stale niezadowalającego poziomu demokracji w życiu szkolnym i udziału podmiotowego uczniów w życiu szkoły, problem traktowania uczniów przez nauczycieli, ale też właściwego poziom kształcenia nauczycieli, aby umieli sprostać współczesnym wymogom i umieli szanować i chronić praw dzieci. To także zjawisko likwidacji szkół na obszarach wiejskich, czy wreszcie problemy, jakie nastąpiły po zmianach w systemie szkolnym dotyczące przeładowania programu dla uczniów najwyższych klas szkoły podstawowej, programu nauczania, który wzbudza wiele polemik czy kwestia sygnalizowanej już badaniami złej kondycji uczniów ostatnich klas szkoły podstawowej.

Poza tymi jest też oczywiście wiele innych problemów dotyczących pełnego respektowania praw dzieci w Polsce, którymi należy się zajmować będąc Rzecznikiem tych praw, jak na przykład kwestia pieczy zastępczej i wspierania form rodzinnych czy problem związany z adopcjami. Bardzo istotnym dla mnie wymiarem ochrony praw dzieci jest kwestia wspierania rodzin, każdy zaznajomiony z problematyką praw dziecka rozumie doskonale, że wspieranie rodziny, wzmacnianie rodziny, zapewnianie rodzinom między innymi specjalistycznej pomocy i działania w kierunku wzmacniania i poprawy jakości rodzicielstwa, to podstawowe kierunki w ochronie praw dzieci. Tu nie ma żadnej sprzeczności i wydaje mi się, bardzo nie w porządku, jeśli te dwie kwestie prawa dzieci i rodzinę, prawa rodziców stawia się względem siebie opozycyjnie. To albo głęboka ignorancja i nieznajomość problematyki praw dziecka, albo cynizm i instrumentalne „granie” tymi tematami. To właściwe rozumienie ochrony praw dzieci między innymi też chciałabym promować jako Rzecznik praw dziecka.

(AK.): Czy jako Rzecznik Praw Dziecka zamierza Pani wspierać i promować oddolne inicjatywy uczniów, ich samorządność? W jaki sposób?

(EJ.): Jak najbardziej i dodam, że nie wyobrażam sobie, aby mogło być inaczej. Partycypacja społeczna młodych obywateli to także oddolne inicjatywy, aktywność społeczna, kulturowa młodych, to organizowanie się młodych ludzi. I te inicjatywy należy wspierać i do nich młodych ludzi zachęcać. Można to robić w różny sposób. Z jednej strony poprzez upowszechnianie rozumienia czym jest i jakie korzyści młodym i dorosłym przynosi partycypacja, chodzi o zmianę postaw społecznych, aby dorośli bardziej taką aktywność akceptowali i bardziej uznawali wartość i możliwość działania młodych ludzi i współpracy z nimi. Istotne jest też wypracowanie regulacji, przepisów gwarantujących młodym to uczestnictwo. Na pewno potrzebna jest też edukacja i upowszechnianie takiej aktywności społecznej wśród samych młodych ludzi. Tych zresztą działań, wymyślaniu tego, jak można partycypację społeczną młodych rozwijać, nie wyobrażam sobie bez dialogu z młodymi ludźmi, mają doskonałe pomysły jak to robić, pojawiają się już przez nich zakładane organizacje, stowarzyszenia, które mają na celu rozwijanie aktywnej obywatelskości wśród młodzieży. Brawo. I takie inicjatywy należy wspierać do nich zachęcać. I wreszcie pokazywać, nagłaśniać „owoce” partycypacji, skutki współdziałania z młodymi na różnych polach i poziomach społecznych, tego ile dobrego to przynosi. Osobiście nie wyobrażam sobie sprawowania urzędu Rzecznika Praw Dziecka bez takiego dialogu. Jednym z aspektów funkcjonowania Rzecznika, powinno być organizowanie częstych spotkań z dziećmi, wspólne z dziećmi i młodzieżą dyskutowanie i działanie w zakresie tworzenia i realizacji różnych inicjatyw i projektów, a nawet zmian w tym „jak jest”. Chodzi nie tylko o wysłuchiwanie, ale o wspólne namyślanie się jak można poprawić, polepszyć … właściwie wszystko w ten sposób powinno być realizowane. Dzieci i młodzi na prawdę mają wiele kompetencji i, wiele też możliwości wspólnego działania i trzeba mocno nadstawiać ucha i słuchać propozycji młodych, jakie mają pomysły, także jak samą partycypację dzieci i młodzieży rozwijać.

Zdjęcie użytkownika Ewa Jarosz - Kandydatka na Rzecznika Praw Dziecka 2018-2023.

(AK.): Jakie podejście będzie Pani reprezentować względem młodzieżowych sejmików, które funkcjonują w wielu województwach? Czy będzie Pani dążyła do ich prawnego umocowania, tworzenia w województwach, gdzie jeszcze ich nie ma?


(EJ.): Myślę, że tak, że jest to potrzebne. Rozmawiając z młodymi ludźmi, często słyszę, że potrzeba im prawnego umocowania działalności młodzieżowych sejmików, jak i promowania ich powstawania we wszystkich rejonach kraju. Oprócz tych zabezpieczeń formalnych bardzo istotne jest wspólne z młodymi dyskutowanie, żeby członkowie takich struktur jak młodzieżowe sejmiki czy rady miast, sami nie ograniczali się w rozumieniu obszaru działalności tych organów tylko do kategorii współdecydowania w sprawach dotyczących dzieci i młodzieży. Jak mówiłam wcześniej to obszar szerokich możliwości, rozległe pole życia społecznego młodych ludzi i ich udziału w tworzeniu rzeczywistości i przyszłości. Jeśli chodzi o sejmiki czy rady młodzieżowe jako podmioty współzarządzające w środowiskach lokalnych, bardzo ważna jest kwestia faktycznej reprezentacyjności tych struktur, żeby ich członkowie rzeczywiście byli reprezentantami dzieci i młodzieży na danym terenie.


(AK.): Współpracowała Pani z obecnym Rzecznikiem Praw Dziecka. Jakie wzorce czerpie Pani z Pana Ministra, a co powinno zostać poprawione?

(EJ.): Tak, współpracowałam od 2010 roku. Pan Minister jest wulkanem energii i pomysłów. Na pewno nie we wszystkim da mu się dorównać. Tych działań, które obecnie Rzecznik Praw Dziecka prowadzi, jest mnóstwo i wiele z nich warto kontynuować. Cześć wynika z przepisów ustawowych. Jest to działalność edukacyjna, składanie propozycji zmian formalnych poprawy sytuacji do organów państwowych, które mogą wpływać na stan prawny, pisanie wystąpień generalnych zwracających uwagę na problemy dotyczące przestrzegania praw dziecka w Polsce, to też bardzo szeroka działalność związana z bezpośrednimi interwencjami w zgłaszanych do Rzecznika przypadkach, to prowadzenie telefonu zaufania, to wreszcie bardzo zróżnicowana działalność promocyjna praw dziecka.

Gdybym miała jakoś modernizować działalność Urzędu, to zależałoby mi na stworzeniu balansu pomiędzy trzema ogniwami. Z jednej strony to rzetelne diagnozy naukowe, badania interdyscyplinarne analizujące sytuacje i problemy dotyczące przestrzegania praw dziecka, ale także analizujące stan praktyki opiekuńczej, zdrowotnej, socjalnej, edukacyjnej itp. jaka jest realizowana w naszym kraju. Drugim ogniwem jest praktyka opieki, edukacji, wsparcia rozwoju dzieci. Tu chodzi o dążenie by te działania, jakość tej praktyki była jak najlepsza w możliwych warunkach, chodzi o rekomendowanie i wypracowywanie standardów i sposobów jak najlepszych w świetle wiedzy i warunków wspierania rozwoju dzieci i młodzieży w różnych środowiskach, instytucjach, placówkach miejscach. Trzeci z kolei obszar to polityka i jej rozwiązania z perspektywy dobra dzieci. Ten obszar często wiąże się z różnymi niewłaściwościami, przekłamaniami, często interes polityczny przeważa nad rozsądkiem i faktycznie działaniami dla dobra dziecka. Chodzi o to by polityka prowadzona w sprawach, które dzieci dotyczą, była ponadpartyjna, ponad-partykularna, oparta na rzetelnej aktualnej wiedzy o różnych problemach dzieci i ich uwarunkowaniach. Potrzebna jest świadomość, że większość rozwiązań polityki w różnych sektorach, rozwiązań kształtujących obraz tego, jak jest oraz jak będzie, to sektory, które albo już dzieci bezpośrednio dotyczą (jak np. edukacja czy polityka rodzinna) albo dotyczą pośredni (polityka pracy) albo będą dotyczyły w przyszłości (np. polityka ochrony środowiska). Podsumowując, bez połączeń pomiędzy tymi trzema ogniwami: badania – praktyka wsparcia i ochrony dzieci – polityka i prawo, bez współdziałania tych trzech ogniw, nie można rozwijać efektywnej ochrony dzieci ich praw w danej społeczeństwie. Myślę, że to będzie moja główna strategia rozwijania ochrony praw dzieci w Polsce – uświadamianie tej triady udziałowców owej ochrony i wspólnej odpowiedzialności. To przesłanie zresztą zawarłam w swoim haśle kandydowania a później ewentualnie "rzecznikowania" - „Dobro dziecka — wspólnota odpowiedzialności”.

Zdjęcie użytkownika Ewa Jarosz - Kandydatka na Rzecznika Praw Dziecka 2018-2023.

(AK.): Jaki udział powinna mieć szkoła w wychowaniu dziecka? Czy powinna dbać o jego dobro poza szkołą — w domu, w gronie znajomych?

(EJ.): Znowu przywołam swoje hasło: dobro dziecka — wspólnota odpowiedzialności. Wspólnota i współdziałanie dla dobra dzieci, uczniów nie tylko na poziomie tych wielkich ogniw, ale także na mniejszą skalę w konkretnym środowisku. To jest właśnie działanie lokalnych podmiotów: szkoła, rodzina, kluby sportowe, czy inne miejsca, gdzie dzieci funkcjonują. Pewnego rodzaju wspólne myślenie i poczucie odpowiedzialności za dzieci, - taka przyjazna dzieciom społeczność lokalna — to jest bardzo istotne dla rozwoju dzieci, ale też dla przezwyciężania różnych zagrożeń. Rola szkoły jest tu bardzo istotna, zwłaszcza w dzisiejszej dobie, kiedy ulega przeformułowaniu z typowego przekazu wiedzy, na lidera kształtowanie wspólnego myślenia uczniów, rodziców i nauczycieli, jakie warunki powinny otaczać dzieci, aby mogły one realizować swoje, pasje, aspiracje i rozwijać się wg swych talentów i chęć, oraz proponowania w tej sprawie inicjatyw i wspólnych projektów. Szkoła odgrywa ogromną rolę, jeśli chodzi o budowanie wspólnoty lokalnej odpowiedzialnej za dobro dzieci, wspieraniu rodziców w odpowiedzialnym rodzicielstwie. W kwestii dydaktyki szkoły z kolei to już nie przekaz treści, wiedzy. Obecnie wiedza, zdobycze nauki, informacji jest zdobywana przez dzieci i młodzież w inny sposób, poza ławkami szkolnymi. W tej rzeczywistości i pewnie przyszłości, zadaniem szkoły jest uczyć dzieci, jak tę wiedzę zdobywać, jak do niej krytycznie podchodzić, porównywać i co z tymi informacjami, z tą wiedzą można robić, jak ją należy porządkować, jak można wykorzystywać. A nade wszystko uczyć w jaki sposób te różne dziedziny, informacje, łączyć, układać i porządkować po to, by rozumieć świat, siebie i innych ludzi. Do tego jeszcze cały obszar rozwoju społecznych kompetencji i kompetencji obywatelskich – to także zadanie szkoły. Kolejny szeroki i kulejący w naszej rzeczywistości edukacyjnej obszar.

(AK.): Czy dostrzega Pani w polskim społeczeństwie niepokojące tendencje, które naruszają prawa dzieci?

(EJ.): Oczywiście, to, co wcześniej jeszcze bardziej intensywnie i powszechnie występowało jako ogólna postawa wobec dzieci, ale wciąż się utrzymuje — to przedmiotowe podejście do dzieci, uznawanie ich za mniej ważnych, mniej wartościowych członków społeczeństwa i ograniczanie możliwości dzieci w kwestii aktywności społecznej. Decyzji, znajdowania sposobów na poprawę sytuacji. To przedmiotowe podejście oznacza też często „używanie dzieci” do zaspokajania własnych potrzeb i dla własnej wygody albo spychania dobra dziecka, interesów dzieci na drugi plan. Ten problem występuje na każdym szczeblu od rodzin, rodziców, szkołę, gminy po ministerstwa. Z tym przedmiotowym stosunkiem do dzieci wiążą się różne negatywne zjawiska i zagrożenia jak choćby problem przemocy czy zaniedbywania dzieci. Tak, uważam, że poważnym współczesnym problemem między dorosłymi a dziećmi i młodymi ludźmi jest mało podmiotowe traktowanie młodych, przedmiotowe podejście do potrzeb dziecka bądź przedkładanie własnych interesów prywatnych czy politycznych, własnej wygody, nad dobro dziecka.

Zdjęcie użytkownika Ewa Jarosz - Kandydatka na Rzecznika Praw Dziecka 2018-2023.

(AK.): W ostatnich kilku latach często mieliśmy do czynienia z prześladowaniem uczniów w szkołach na tle homofobicznym. Przykładem mogą być tu historie 14-letnich Kacpra z Gorczyna czy Dominika z Bieżunia. W tych przypadkach szkoła nie piętnowała w należyty sposób dokuczania na tym tle. Jakie Pani zdaniem można podjąć działania, aby do tego typu zdarzeń w przyszłości nie dochodziło?

(EJ.): Poruszyła Pani bardzo istotny problem, który jest niechętnie dyskutowany, jeśli chodzi o polską rzeczywistość. Myślę, że po pierwsze ważne jest otwarte mówienie o występowaniu tego typu zjawisk dyskryminacji nietolerancji. To przyznanie się jest ważnym elementem, czymś bardzo ważnym, rozpoczynającym możliwą zmianę całej sytuacji. Jednak problem jest szerszy i nie dotyczy tylko postaw homofobicznych. Potrzeba jest spojrzenia szerzej na potrzebę rozwoju u dzieci i młodzieży tolerancji i akceptacji dla różnego rodzaju odmienności. Z jednej strony są to odmienne orientacje seksualne, ale to również osoby z niepełnosprawnościami, reprezentanci innych wyznań, osoby o innym pochodzeniu etnicznym czy kulturowym, czy rasowym. Jeśli można wskazywać jakieś konkretne działania, to poza działaniami edukacyjnymi, projektami społeczno-edukacyjnymi z dziećmi i młodzieżą, to wskazałabym też na potrzebę przygotowania i uwrażliwienia nauczycieli na występowanie takich zjawisk. To oni stanowią wzory i modele tego, jak wobec różnych odmienności należy się zachowywać. To oni mogę wartość tych odmienności pokazywać. Jestem też głęboko przekonana, że powinno się też wspólnie z młodymi ludźmi zastanawiać, co można w tym kierunku robić, jak rozwijać postawy tolerancji i akceptacji wśród młodzieży. Można też sięgnąć do wzorów w innych krajach, gdzie tego typu postawy ksenofobii i nietolerancji udało się przezwyciężać i nie stanowią one już poważnych problemów.

(AK.): Czy w Polsce zaczną być respektowane podstawowe prawa wszystkich dzieci od poczęcia do osiągnięcia dorosłości?

(EJ.): Mam nadzieję, po to został powołany urząd Rzecznika Praw Dziecka, by prawa dzieci były respektowane. Podstawową wykładnią działania Rzecznika Praw Dziecka są prawa dziecka i póki nie ma na świecie lepszego pełniejszego katalogu, to Konwencja o prawach dziecka jest zasadniczym dokumentem, katalogiem, którego Rzecznik ma bronić. Taki jest sens istnienia tego urzędu, który zresztą jest powoływany i rozwijany na całym świecie Musimy jednak zdawać sprawę z tego, że ochrona praw dzieci, to jest proces, to wieloletni maraton. Oczywiście wiele działań zostało już zrobionych. Poprawiło się wsparcie socjalne dla dzieci, poprawiły się kwestie praw związane ze zdrowotnością dzieci, warunki funkcjonowania dzieci w placówkach wychowawczych czy resocjalizacyjnych, podejmowane są działania w zakresie promocji prawa dziecka do obojga rodziców, zaostrzono kary za krzywdy wyrządzane dzieciom. Jest w Polsce wiele osiągnięć, które znacząco poprawiły respektowanie praw dzieci. Jednak proszę zobaczyć, ile lat zajęły te działania.

Jednocześnie wiele wciąż jest do zrobienia. Mamy z bardzo konkretnych kroków do wykonania m.in. problem nieratyfikowania przez Polskę III Protokołu fakultatywnego do Konwencji Praw Dziecka, który zakłada możliwość składania przez dzieci skarg dotyczących nieprzestrzegania praw dziecka do organów ONZ.

Zdjęcie użytkownika Ewa Jarosz - Kandydatka na Rzecznika Praw Dziecka 2018-2023.

(AK.): Niektórzy zarzucają Pani polityczność. Czy możemy mieć obawy co do przejrzystości sprawowania przez Panią urzędu?

(EJ.): To nie jest prawda. To tendencyjne przekłamanie. Jest wręcz odwrotnie. Zdecydowałam się kandydować na ten urząd między innymi pod warunkiem kandydatury apolitycznej, ponadpartyjnej. Jestem kandydatką obywatelską i z tego jestem już dzisiaj dumna. To dla mnie zaszczyt, że społeczeństwo przede wszystkim, a nie jakaś konkretna partia obdarzyła mnie zaufaniem. Nie jestem związana z żadnym ugrupowaniem, z żadną partią polityczną. Zostałam zaproponowana przez koalicję bardzo różnych organizacji pozarządowych, wielkich i małych lokalnych. Nikt tu nie promuje jakichś barw politycznych. Ta apolityczność jest dla mnie bardzo ważna, zawsze była, a pod względem przestrzegania praw dziecka – apolityczność uważam za wręcz imperatyw. I odwrotnie, występowanie do urzędu z ramienia jakiejś konkretnej opcji partyjnej uważam za niewłaściwie a wręcz dyskredytujące. Także jako badaczka i naukowiec, któremu zawsze powinna przyświecać bezstronność.

Działania dotyczące dzieci powinny być ponad interesami politycznymi, partyjnymi i niedeterminowane jakąś konkretną ideologią… no może jedną — ideą praw dziecka! I tym kierowałabym się, pełniąc urząd Rzecznika Praw Dziecka.

(AK.): Dziękuję bardzo.

(EJ.): Również dziękuję.

Komentarze

  1. Kontynuacja polityki MIchalaka i ZERO dzialan zwiaznych z ochrona dzieci przed ALIENACJA RODZICIELSKA - izolowaniem dzieci od ojcow przez matki po rozwodzie bez zadnych kar dla sprawcow tej przemocy emocjonalnej. Obecnie co roku polskie sady (90% sedziow to kobiety) w 97% przyznaja realna opieke WYLACZNIE matce. Za wyeliminowanie ojca z zycia dziecka w Polsce nie ma zadnych kar. W Europie jest imaczej. Kandydatka jednak nie widzi problemu ktorym jest dotkniete 3.5 milliona dzieci w Polsce. Poglady z lat 70tych dominuja ze dzieecko ma Mame rodzica i tego tam platnika ojca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo facet jest od płacenia kasy i to bez względu na to gdzie by nie był, czy to w więzieniu czy na księżycu. A co raz więcej "bab" u władzy i raczej to się nie zmieni. Do tego dochodzi kontynuacja polityki "to dziecko państwowe, nie twoje, przecież chronią je nasze prawa, nie ty".

      Usuń
  2. ta baba to jakiś lewacki fenomen ,przecież ta kobieta jest chora,,,, dupny teoretyk pieprzący o teoretycznych problemach , które w rzeczywistości albo nie istnieją albo są marginalne.Na RPD potrzebny jest ktoś , kto zna prawdziwe życie od podszewki , a nie ślęczący całe życie w teoriach tworzonych w zaciszach uniwerków.I to w teoriach rodem z Chin czy Korei Północnej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najłatwiej. Ten lewacki fenomen widać, że wczuł się w sytuację dziecka albo młodzieży w naszym kraju. Zawarte w tekście tezy są po prostu trafione. Czuje to każdy, kto dorasta w polskim, często ograniczonym społeczeństwie.
      A w sumie ten Pana/Pani wpis potwierdza jedno.. Pani Ewa postawiła trafione tezy, bo to czysty pokaz ignorancji i ograniczenia.

      Usuń
  3. Kolejny szkodnik. Kolejna osoba która będzie dbała o interesy korporacji farmaceutycznych a nie dobro dzieci. Wychowaniem zajmują się rodzice a nie szkoła czy jakiekolwiek inne instytucje. Dziecko nie należy do państwa. Pedagog z dupy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie idealna odpowiedź osoby nieświadomej.
      Dzieci chłoną wiedzę, wzorce i zachowania z każdej strony. Dlatego ważne jest, by dostosować szkołę, by uczyć społeczeństwo, by prawa i obowiązki dzieci były powszechnie znane. Może rodzic doskonale chować dziecko, ale połowę czasu i tak spędza poza domem.
      Może też rodzić źle wychowywać dziecko, a za to szkoła będzie robić wszystko, by tą osobę wyciągnąć na prostą..

      Usuń
  4. czytam to i czytam i dostrzegam tu kolejną cegłę w budowaniu "Modelowego Społeczeństwa", które mnie obrzydza..

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz