Przejdź do głównej zawartości

Jak będzie? — Bydgoszcz | Młodzi W Polityce

Kilkanaście dni temu został ogłoszony termin wyborów samorządowych. Warto przyjrzeć się zatem, jak układa się poparcie kandydatów w miastach wojewódzkich. Dzisiaj zobaczymy, jak się sprawy mają w jednym z wojewódzkich miast województwa kujawsko-pomorskiego, Bydgoszczy.


Sytuacja miasta

Bromberg, czyli Bydgoszcz po niemiecku, przeżywa obecnie dynamiczny etap rozwoju. Według rankingu „Doing Buisness” organizowanego co roku przez World Bank (pol. Bank Światowy) jest miastem, w którym najłatwiej prowadzi się przedsiębiorstwo. Dzięki wielu udogodnieniom, jak bliskość instytucji publicznych oraz duża populacja w wieku produkcyjnym gród nad Brdą rozwija się średnio w tempie 4,4% rocznie, co jest wynikiem powyżej polskiej średniej. Bydgoszcz posiada również świeżo zmodernizowaną starówkę, która przyciąga 469 tys. turystów rocznie. Od pewnego czasu w mieście można zauważyć także wycieczki turystyczne z odległych krajów, takich jak Korea czy Japonia. Bydgoszcz ma wiele do zaoferowania swoim turystom, a szczególnie tym, którzy doceniają budynki z czasów belle epoque zwane tutaj „bydgoską secesją”. Zmaga się natomiast z wieloma wyzwaniami, takimi jak duże rozwarstwienie pomiędzy poszczególnymi dzielnicami czy dalszą integracją nowo dołączonej dzielnicy —  Fordon. I tu w mocnych, i słabych stronach kandydaci będą szukali szans na zdobycie poparcia.

Władze miasta

Obecny prezydent miasta, Rafał Bruski (PO) może z zazdrością spoglądać na poparcie, jakim cieszy włodarz Torunia, drugiego miasta stołecznego tegoż województwa. Prezydent Zalewski (Czas Gospodarzy) osiąga niespotykane w innych miastach będących stolicami największych jednostek samorządu terytorialnego poparcie wynoszące aż 60%. Pan Bruski może zadowolić się jedynie połową poparcia, które posiada prezydent „miasta Kopernika”. Rada miejska Bydgoszczy składa się w głównej mierze z radnych Platformy Obywatelskiej (17 osób) oraz Prawa i Sprawiedliwości (14), ale pewną rolę odgrywa tam również Sojusz Lewicy Demokratycznej (7). Ostatnie wybory parlamentarne jasno pokazały, że pasmo zwycięstw PO zakończyło się i w Bydgoszczy. PiS otrzymał więcej głosów (30%), pokonując przy tym Platformę (29%). Czy najbliższe wybory pokażą słabości bydgoskiego samorządu, czy może mieszkańcy powierzą stołek prezydenta Burskiemu na trzecią kadencję?

Sylwetki kandydatów

Rafał Bruski (39%) — obecny prezydent Bydgoszczy utrzymujący stanowisko od 3 kadencji, został nominowany na kandydata podczas konwencji Koalicji Obywatelskiej (.Nowoczesna i Platforma Obywatelska). Za jego rządów ruszył program miejskiego finansowania zabiegów in vitro, a ludność Bydgoszczy zwiększyła się o ok. 100 tys. osób poprzez połączenie z miastem Fordon i przemienienie go na dzielnicę Bydgoszczy. Tak się składa, że wybory parlamentarne pokrywają się z ewaluacją Strategii dla Bydgoszczy 2030, co może dać obecnie urzędującemu prezydentowi dość dobre źródło informacji na temat bolączek i problemów mieszańców poszczególnych dzielnic. Można założyć, że, jak większość prezydentów miast ubiegających się o reelekcję, będzie przedstawiał pozytywne strony swoich poprzednich rządów. Bruski może przede wszystkim pochwalić się rekordowo niskim bezrobociem, rewitalizacją starówki oraz największą liczbą turystów w historii.


Tomasz Latos (26%) jest parlamentarzystą Prawa i Sprawiedliwości, który zasiada w ławach poselskich już od 11 lat (dwie pełne kadencje i obecna). W parlamencie pełni on funkcję zastępcy przewodniczącego komisji zdrowia. W 2018 roku przyznał się otwarcie do członkostwa w PZPR, ale twierdzi, że nie dyskwalifikuje go to z życia społecznego. Pan Latos zyskał rozgłos krajowy swoimi słowami o powstaniu warszawskim, mówiąc, że powstańcy nie prosili o pomoc zachodnich sojuszników. Słowa te wypowiedziane były w kontekście polityków PO poszukujących pomocy w instytucjach unijnych. Na stronie pana posła niestety nie można znaleźć jeszcze jego programu wyborczego.


Paweł Skutecki (16%) to poseł ugrupowania Kukiz’15, który ma stanąć do walki w prawyborach z Pietrzakiem. Zanim rozpoczął swoją karierę jako parlamentarzysta, zajmował się głównie public relations, był rzecznikiem prasowym Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Warszawie oraz wojewody kujawsko-pomorskiego. Posiadał także własną firmę doradczą, lecz, jak sam to określił, „podjąłem parę błędnych decyzji i zbankrutowałem”. Po tym zdarzeniu udał się na emigrację do Wielkiej Brytanii. Powróciwszy, startował w wyborach z list Unii Polityki Realnej, gdzie nie uzyskał mandatu poselskiego oraz z ruchem Pawła Kukiza, dzięki któremu udało mu się zasiąść w ławach poselskich.


Krzysztof Pietrzak (11%) do czasu podjęcia decyzji o rzuceniu rękawicy „socjotechnice oraz półprawdach prezydenta Bruskiego”, prowadził tartak na obrzeżach miasta. Nie posiada żadnego zaplecza politycznego, choć wiele partii (tudzież ruchów) prawicowych, takich jak Wolność popierają go w wyścigu o fotel prezydenta miasta. Poza tym posiada całkiem spore grono sympatyków, które pozwoliło mu niemal bez żadnych funduszy, uzyskać dwucyfrowe poparcie. Jego główną motywacją do startu w wyborach jest konflikt z obecnymi władzami miasta o posesję, którą posiada, a która stoi na trasie budowy bydgoskiego II etapu Trasy Uniwersyteckiej. Miasto oferowało Pietrzakowi 75 tys. zł, jednak on odrzucił ofertę, domagając się uczciwszej wyceny. W wyniku oporu budowa trasy została wstrzymana. Dokładny plan wyborczy właściciela tartaku jest jeszcze nieznany, ale kandydat już na wstępie zadeklarował, że będzie obniżał podatki lokalne i opłaty oraz prowadził politykę gaszenia konfliktów dzielących mieszkańców. Pietrzak, według najnowszych doniesień medialnych stanie do swoistych prawyborów w szeregach ugrupowania Kukiz’15, ponieważ ruch planował już wystawienie swojego kandydata. O bezpośrednim wyborze ostatecznego kandydata mają, według zapewnień, zadecydować bydgoszczanie.


Anna Mackiewicz (8%) — kandydatka SLD na prezydenta Bydgoszczy przekonuje swoich wyborców oraz szefostwo partii, że uda się jej wygrać wybory w pierwszej turze. Jest znana bydgoskiemu establishmentowi, chociażby z pełnienia funkcji wiceprezydent albo poprzednich wyborów, gdzie ubiegała się o fotel prezydenta miasta. Kandydatka oświadczyła, że nie ujawnia jeszcze swojego programu wyborczego. Można zatem jedynie spekulować, co się w nim znajdzie. Kandydatka została nominowana przez szefa kujawsko-pomorskiego SLD 7 czerwca. Od tej pory Anna Mackiewicz prowadzi konsultacje programowe.


Kampania wyborcza w Bydgoszczy to jedynie preludium tego, co stanie się bliżej wyborów. Na razie żaden z głównych kandydatów nie przedstawił jeszcze swojego programu wyborczego. Elementem łamiącym polityczny beton głównych partii jest kandydatura Krzysztofa Pietrzaka. Na ten moment wydaje się jednak, że do drugiej tury (znowu) staną pan Latos i obecny prezydent Rafał Bruski. Kto zostanie prezydentem Bydgoszczy? Czy dołączy do wyborczego wyścigu z metą przy ulicy Jezuickiej ktoś, kto wywróci dotychczasową kampanię do góry nogami? Odpowiedź na te nurtujące wszystkich pytania poznamy dopiero w październiku.

Daniel Jensen

Komentarze