Przejdź do głównej zawartości

"Temu panu dziękujemy". | Młodzi w Polityce

Wybierając lekarza w sieci, mogliśmy nie tylko poznać godziny przyjmowania, ale i wszelkie opinie. Zarówno te dobre, jak również gorsze. Prócz znajomości wykształcenia czy osiągnięć, możliwym było dowiedzenie się czegoś o stosunku do pacjenta. Na tej podstawie wybieramy medyka, który podejmie się naszego leczenia. O ile my możemy spokojnie poznać jego specyfikę, tak on już naszej nie. Stąd też w służbie zdrowia pojawił się nowy pomysł – internetowa baza niesolidnych pacjentów. Spore grono przedstawicieli służby zdrowia już dziś aprobuje projekt.


Skąd ten poklask środowiska? Wyjaśnienia długo nie trzeba szukać. Z roku na rok spotykamy się z coraz większym zjawiskiem opuszczania umówionych wizyt. Jak mówią badania stworzone przez portal "dentysta.eu", aż 22% pacjentów leczących się państwowo nie przychodzi na zamówione badania. W prywatnej służbie nie jest dużo lepiej – w gabinetach nie zjawia się około 13% chorych. 

Według statystyki najczęściej wizyty omija grupa wiekowa 19–25 lat, stanowiąca aż 38% ogółu. Kolejno w rankingu lekceważących są osoby od 40 do 60 roku życia oraz od 26 do 29. Co ciekawe, aż 57% uważa, iż opuszczanie wizyt nie powoduje u nich wstydu czy poczucia niewykonania obowiązku. Tylko 21% niesumiennych chorych sądzi, że nie chciałoby mieć nigdy więcej styczności z danym ośrodkiem, w którym przez ich kłopot nie doszło do wizyty. Warto wspomnieć, iż najbardziej sumienną w wizytach okazuje się grupa powyżej 70 roku życia. Jak podają badania, w tej grupie nikt nie rezygnuje z wizyty przed wcześniejszą telefoniczną informacją.

Znalezione obrazy dla zapytania narodowy fundusz zdrowia

Choć problem może wydawać się błahy, bo przecież to tylko „zwykłe” opuszczenie wizyty, tak się nie dzieje. Utrapieniem nie jest stan samego zdrowia pacjenta, ale ogromne koszty i dochodzenie do sytuacji patologicznych. Niesolidni pacjenci generują milionowe straty w systemie służby publicznej. Wiążą się one z opłatami za personel, materiały czy sam sprzęt. Dochodzi także do sztucznie napędzanych kolejek, które na dziś większość Polaków uważa za jeden z atrybutów Narodowego Funduszu Zdrowia. 

Doprowadzają one do sytuacji, w której osoba chora, wymagająca jak najszybszej opieki musi czekać nawet trzy miesiące na podjęcie leczenia. W wielu wypadkach może równać się to z pogorszeniem stanu, dłuższą hospitalizacją czy powikłaniami chorobowymi. Blokowanie dostępu do świadczeń powoduje kłopoty wszędzie.

Znalezione obrazy dla zapytania lekarz

Baza niesolidnych pacjentów miałaby działać na zasadzie „czarnej listy”. Jak mówią pomysłodawcy ma ona na celu zdyscyplinowanie chorych oraz nauczenie ich poczucia odpowiedzialności. Do systemu zostaną wprowadzone dane osób, które spóźniły się lub nie przyszły na wizytę. 

Dodawać do niego będzie mógł tylko lekarz po podaniu numeru PZW. By ułatwić działania w służbie zdrowia osoby postronne, takie jak recepcjonistki poradni, będą otrzymywać listę numerów telefonicznych bez ostatniej cyfry, która ma umożliwić szybsze zauważenie, iż mają one kontakt z osobą opuszczającą usługi. Ma to pomóc w rejestracji i podjęciu profilaktyki zaniedbywania świadczeń. Dzięki systemowi lekarze oraz recepcjoniści będą wiedzieli, na kogo należy zwrócić szczególną uwagę i potwierdzić wizytę telefonicznie dzień przed nią, przypominając pacjentowi o dacie usługi. 

Wiktoria Prokocka

Komentarze