Przejdź do głównej zawartości

Afery PO i PSL | Młodzi w Polityce

Choć mamy rok 2018 a od 3 lat Polską rządzi Prawo i Sprawiedliwość oraz rząd Dobrej Zmiany, w poniższym artykule chciałbym dokonać małej podróży w czasie i przeanalizować 8 lat rządów Platformy Obywatelskiej oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego, a dokładniej przybliżyć kilka afer rządów Donalda Tuska i jego następców. 

(fot. Wikimedia)

Nadchodzące wybory samorządowe będą dla PiS-u pierwszym testem zaufania. Platforma Obywatelska od samego początku swojego czasu w opozycji przyjęła ostrą retorykę ,,AntyPiS", która na razie nie przynosi większych skutków. Jednak czy ludzie, którzy podczas swoich rządów, zanotowali tak wiele afer, za które Polacy nie usłyszeli przeprosin i wyjaśnień, mają moralne prawo aż tak ostro krytykować obecny rząd i jego decyzje? Czy złodziej, bez odbycia kary i szczerych przeprosin może krytykować i potępiać innego złodzieja? Czy może powinni zapomnieć o ciemnej przeszłości i skupić się na roli partii opozycyjnej oraz brnąć dalej w krytykę rządu Mateusza Morawieckiego i wynosić polskie sprawy za granicę?

Afera stoczniowa

Choć śledztwo w sprawie afery stoczniowej zostało umorzone, ponieważ nie posiadało znamion przestępstwa, skala nieprawidłowości w procesie prywatyzacji Stoczni Gdyńskiej i Szczecińskiej była ogromna. Afera wybuchła w 2009 roku, kiedy pieniądze zapłacone ze skarbu państwa w celu ratowania stoczni, musiały zostać zwrócone państwu, ponieważ każda decyzja o wsparciu finansowym spółki przez skarb państwa, musiała być uzgadniana z Brukselą, w związku z zasadą o wolnej konkurencji. Stocznie w swoim budżecie nie miały pieniędzy na zwrot, ostatecznym wyjściem była prywatyzacja. Polski rząd musiał więc wyprzedać majątek stoczni zagranicznym inwestorom. 16 marca 2009 roku resort skarbu ogłosił przetarg poprzez Agencję Rozwoju Przemysłu. ARP ogłosiła, że początkowo wpłynęło 35, później 36 zgłoszeń. Konkurs wygrała firma United International Trust. Była ona reprezentowana przez fundację Stichting Particulier Fonds Greenrights zarejestrowaną na Karaibach, której jednym z przedstawicieli był libański biznesmen Abdul Rahman El-Assir. Została podpisana umowa, na mocy której firma miała zapłacić 288 mln złotych za stocznię gdyńską i 94 mln złotych za szczecińską. Podpisanie umowy przedstawione zostało jako wielki sukces rządu Donalda Tuska, celowo przed wyborami do PE. Niestety, pieniądze nie wpłynęły w ustalonym terminie, mijał również czas na dokonanie prywatyzacji narzucony przez UE. Polska była zmuszona powoli wyprzedawać majątek stoczni za granicę, bez większych korzyści. Ówczesny szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego Mariusz Kamiński poinformował rząd o wielu nieprawidłowościach w procesie prywatyzacji. Po wszystkim dziennikarze ujawnili, że wysocy rangą urzędnicy Ministerstwa Skarbu oraz ARP przeprowadzili pozorowany przetarg. Nieoficjalnie, mówi się, że ci urzędnicy wiedzieli, iż transakcja z Katarczykami nie dojdzie do skutku, a wszystko miało na celu ukazać podpisanie umowy jako wielki sukces Rządu Donalda Tuska.

Afera taśmowa

Jedną z wielkich afer, która według wielu była przyczyną porażki Platformy Obywatelskiej w wyborach parlamentarnych w 2015 roku, czyli afera taśmowa. Nagrania, zawierają rozmowy polityków PO, szefów służb oraz biznesmenów. Udostępnione przez kelnerów restauracji Sowa&Przyjaciele szybko trafiły do mediów, a dalej do opinii publicznej. Rozmowy zawierają fragmenty, w których usłyszeć można np.: „Za 7 tysięcy złotych pracować może albo złodziej, albo idiota” bądź „Państwo istnieje tylko teoretycznie”. Mowa jest także o drogich obiadach jedzonych za publiczne pieniądze lub o tym, że ambasada na Kubie „dwoi się i troi”, by zapewnić Tuskowi najlepsze kubańskie cygara. Opublikowane dialogi zawierają także treści kontrowersyjne, mogące świadczyć o wielu przestępstwach czy znacznych nieprawidłowościach w latach rządów PO. Afera wybuchła 14 czerwca 2014 roku, kiedy to tygodnik „Wprost”, opublikował stenogramy rozmów z wcześniej wspominanej restauracji. Głównymi „bohaterami” tych rozmów, są między innymi Elżbieta Bieńkowska, Paweł Wojtunik, szef CBA, wpływowy biznesmen, Jan Kulczyk, szef NIK Krzysztof Kwiatkowski czy Radosław Sikorski. 18 czerwca 2014 roku, ABW zarządzane przez ówczesną władzę, której politycy obecnie zaciekle walczą o demokrację i „bronią” Polski przed nadchodzącą dyktaturą, wtargnęło do biura dziennikarza, odpowiedzialnego za publikację nagrań. Ich zadaniem było odebranie nośników, które zawierały treści rozmów. Nie wykonali swojej misji, a te działania potępiła nawet Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Jednak to, czego dowiedzieliśmy się z taśm, podgrzało atmosferę. Pojawia się między innymi kwestia słynnej już budki pod ambasadą rosyjską w Warszawie, której spalenia mieli dokonać uczestnicy Marszu Niepodległości w 2013 roku. Ówczesny szef CBA, Paweł Wojtunik, sam przyznał, iż podpalacze budki działali z polecenia Bartłomieja Sienkiewicza, czyli szefa MSW.

Kolejną rozmową, która wywołała wielką burzę, była ta Jana Kulczyka z Radosławem Sikorskim i Krzysztofem Kwiatkowskim, dotyczyła prywatyzacji spółki Ciech SA. W czerwcu 2014 Ciech został sprywatyzowany, 51,14% akcji kupiła od Skarbu Państwa spółka Kl Chemistry, należąca do Jana Kulczyka, a sam biznesmen został przewodniczącym Rady Nadzorczej. Głównym zarzutem, były bardzo niskie ceny podyktowane Janowi Kulczykowi, co potwierdziły późniejsze nagrania. Inna rozmowa, bardziej złożona, której uczestnikami byli Aleksander Kwaśniewski, Ryszard Kalisz oraz osoba nierozpoznana dotyczy szerokiej korupcji w Ministerstwie Obrony Narodowej pod przywództwem Tomasza Siemoniaka. Na taśmach, wspomniany już Sienkiewicz, mówi, iż państwo polskie istnieje tylko teoretycznie, a on nie reformuje BOR, ponieważ dzwonią koledzy i odwodzą go od tego. Możemy też usłyszeć, że prezes NBP chce pomóc PO w wygraniu wyborów. A to tylko mała część kontrowersyjnych treści, jakie padły w restauracjach. Jedynymi skutkami tych rozmów są dymisje poszczególnych polityków, ponieważ według prokuratury i partyjnych kolegów, największą winę ponoszą kelnerzy, którzy nielegalnie podsłuchiwali prywatne rozmowy. Na szczęście, polityków rozliczyli wyborcy kilka miesięcy później.

(fot. Wikimedia)

Afera hazardowa

Znów afera związana z ważnymi politykami PO. Głównymi zaangażowanymi w sprawę byli szef klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej Zbigniew Chlebowski oraz znany biznesmen z branży hazardowej Ryszard Sobiesiak. W 2009 roku Cezary Gmyz udostępnił rozmowy obu mężczyzn. Wynika z nich, że politycy PO pod wpływem nacisków biznesmenów z branży hazardowej, próbowali przeszkodzić rządowi we wprowadzeniu w życie artykułu, według którego kasyna i salony gier musiały odprowadzać 10% zarobku na cele sportowe, głównie na budowę Narodowego Centrum Sportowego. Usunięcie tego zapisu pozbawiłoby skarb państwa zysku rzędu pół miliarda rocznie. Zamieszani w sprawę politycy PO naciskali na ówczesnego wiceministra finansów Jacka Kapicę, by ten nie zgodził się na wprowadzenie w życie artykułu, spotkali się jednak z odmową. Wtedy, biznesmeni pragnęli, by ktoś uderzył w wiceministra finansów, czyli Kapicę, nazywając go między innymi „pisiorem”, by ten stracił swoje poparcie, a im udałoby się usunąć zapis o dopłatach. O całej sprawie dowiedziało się CBA, którego szef Mariusz Kamiński poinformował premiera Donalda Tuska o całej sprawie, ten jednak odwdzięczył mu się zwolnieniem z funkcji szefa biura antykorupcyjnego. Dziwnym trafem, tuż przed rozwiązaniem całej sprawy, trop prowadził do Mirosława Drzewieckiego, który informację o przecieku miał mieć od Donalda Tuska. Kontakty polityków PO z biznesmenami zakończyły się i po raz kolejny nikomu nie postawiono zarzutów.

Portal internetowy dla... bezdomnych

Oprócz wielkich afer, których skutki odczuwamy do dzisiaj, działacze PO mają na sumieniu wiele mniejszych „aferek”, być może ze słabszymi skutkami, jednak również rzucającymi cień na rządy PO-PSL. Jedną z wielu niefortunnych decyzji, była ta Ministerstwa Finansów, które zadecydowało o stworzeniu portalu internetowego dla... bezdomnych. Inwestycja pochłonęła 49 mln złotych, a aktywność na stronie jest praktycznie zerowa. Jak domyśli się każdy logicznie myślący człowiek, spowodowane jest to brakiem dostępu do internetu osób bezdomnych. Komentatorzy twierdzili, że projekt powstał wyłącznie by sięgnąć po fundusze unijne.

Afera paliwowa

Jak wszyscy dobrze wiemy, politycy pokazali nam, jak lubią podróżować za publiczne pieniądze. Może nam się jednak zdawać, że taki proceder na największą skalę miał miejsce właśnie wśród polityków Platformy, konkretniej Radosława Sikorskiego, byłego szefa MSZ, Bartosza Arłukowicza oraz Sławomira Nowaka. Pomimo posiadania państwowej limuzyny, politycy regularnie pobierali z państwowej kasy pieniądze na paliwo, które miało służyć im podczas podróży służbowych i korzystali z niego w celach prywatnych. Dziennikarze obliczyli, że Radosław Sikorski, podczas pełnienia funkcji MSZ, pobrał aż 80 tys. zł, mimo iż posiadał do dyspozycji limuzynę BOR.

(fot. Wikimedia)

Pieniądze dla chłopców Drzewieckiego

Niedawno ucichła afera z nagrodami przyznanymi ministrom rządu PiS. Politycy PO oburzeni wysokością tych nagród twierdzili, że takie sytuacje nie miały miejsca podczas ich rządów. Po dokładniejszej analizie nagród rozdawanych podczas rządów PO możemy dojść do wniosku, że ich zdanie nie do końca jest prawdziwe. Jednym z przykładów mogą być gigantyczne pieniądze wypłacone szefom spółki PL2012. Panowie Marcin Hera oraz Andrzej Bogucki za pracę przy Euro 2012 otrzymali od ministra Drzewieckiego łącznie 2,5 mln złotych. Następnie zostali obdarowani nagrodami w wysokości 2,6 mln złotych, co daje łączną kwotę, ponad 5 mln złotych. Takie kwoty były zdecydowanie przesadnie, można by je nazwać nieuzasadnionymi zarobkami lub nawet transferami kapitałowymi.


Opisane w powyższym artykule afery są tylko małym procentem wszystkich nieprawidłowości mających miejsce w latach 2007-2015. Może wydawać nam się, że minęły lata, więc są one już kompletnie nieistotne. Niestety sprawcy wielu z nich nie ponieśli większej odpowiedzialności. Czy mają one jeszcze wpływ na życie publiczne? Czy powinniśmy już zapomnieć o grzechach rządu PO-PSL? Dla tych państwa, którzy twierdzą, że opisane afery są już nieważne, niech powyższy artykuł pełni jedynie funkcję pewnego rodzaju powrotu do przeszłości.

Szymon Turek

Komentarze