Przejdź do głównej zawartości

Informacja walutą? | Młodzi w Polityce

Kiedyś rzadkie towary, złoto, przedmioty wykonane z cennych kruszców były najbardziej pożądanymi i wartościowymi walutami. Obecnie największym powodzeniem cieszą się firmy posiadające dużą liczbę informacji na temat swoich klientów, a ataki na ich bazy danych są niezliczone. Czy to właśnie stała się najcenniejszą walutą we współczesnym świecie? 


Inwigilacja jest dzisiaj wszechobecna; cały czas słyszymy o niej w mediach, czytamy w gazetach, ale mamy chyba wrażenie, że nas ten problem nie dotyczy. Często przymykamy oko na coraz więcej przesłanek o dostępie do naszych danych osobowych, nawet w momencie, gdy rzecznik praw obywatelskich mówił nam jasno, że ustawa inwigilacyjna wprowadzona przez rząd godzi w wolności obywatelskie. 

Postawa bierności wobec inwigilacji w społeczeństwie jest popularna. Ale czy dobra? Przecież już co trzynasta osoba na świecie jest zarejestrowana na co najmniej jednym portalu społecznościowym! Wykradanie danych użytkowników z serwisów internetowych, a nawet baz rządowych jest na porządku dziennym i tak, powinniśmy się tym przejmować. W Internecie podajemy imię, nazwisko, dodajemy swoje zdjęcia, a nawet mamy założone konta bankowe, na których przechowujemy często duże sumy pieniężne lub całe oszczędności.

Należy dodać, że zakładanie, iż ranga instytucji czy wiedza zatrudnionych tam ekspertów gwarantują nam pełnię bezpieczeństwa, jest zwykłą naiwnością. Świadczy o tym chociażby fakt, iż skuteczność udanych ataków hakerskich na najlepiej strzeżone bazy danych świata jest naprawdę wysoka. 


Najlepszym przykładem jest oczywiście włamanie do amerykańskiej bazy danych, bo przecież to właśnie Stany Zjednoczone są potęgą w niemal każdej dziedzinie, więc naturalne jest zdziwienie, gdy słyszymy o ich nieskuteczności w pisaniu programów mających chronić informacje pracowników rządowych, obywateli czy nawet samego prezydenta. Jednym z największych ataków był ten mający miejsce prawdopodobnie w grudniu 2014 roku (jak podał ,,Washington Post”), gdzie hakerzy pracujący, według domysłów, dla chińskiego rządu wykradli dane około czterech milionów pracowników rządowych. W tym dane służące do identyfikacji, odpowiedniki polskiego numeru PESEL oraz numery ubezpieczenia społecznego. 

Jeśli kogoś nie szokuje wystarczająco kradzież danych amerykańskich pracowników rządowych, to może uzyskanie dostępu do korespondencji Baracka Obamy przez rosyjskich hakerów już tak? W 2015 roku, czyli rok po włamaniu na serwery Białego Domu, rosyjscy hakerzy zaatakowali ponownie. Tym razem pokonali Amerykanów bardziej sprytem, niż wykorzystali błędy oprogramowania. Mianowicie, zamiast włamywać się bezpośrednio na pocztę elektroniczną ówczesnego prezydenta Stanów Zjednoczonych, włamali się na skrzynki pracowników Białego Domu i osób, z którymi Obama regularnie korespondował. Z uzyskanych informacji mogli dowiedzieć się między innymi o rozkładzie spotkań prezydenta USA czy spotkaniach oraz korespondencji z dyplomatami. 

Znalezione obrazy dla zapytania haker w kapturze

Jak mamy się czuć komfortowo, jeśli nawet rząd USA nie potrafi się obronić przed internetowym atakiem? Czy możemy w jakiś sposób uchronić nasze hasła, czy korespondencję przed wydostaniem się na światło dzienne? 

Niestety w cyfrowym świecie, gdzie informacja jest niewątpliwie najcenniejszą walutą, bezpieczni nie będziemy mogli się czuć nigdy, ale można ograniczać ryzyko. Jak? Proponuję zapisywać dane w cyfrowej formie jak najrzadziej, nie przekazywać ich nieodpowiednim portalom czy osobom oraz, jeśli nas na to stać, korzystać z jak najlepszych zabezpieczeń IT. 

Adrianna Zipper

Komentarze