Przejdź do głównej zawartości

Election Day 2018 | Młodzi w Polityce

Przedwczoraj w Stanach Zjednoczonych odbyły się wybory do Kongresu. Amerykanie wybrali cały skład Izby Reprezentantów oraz 35 senatorów. Jak te wybory odbiją się na prezydenturze Donalda Trumpa? Czy zapowiada się przełom w USA?

(fot. Wikimedia)

Wybory parlamentarne, które są już za nami, były dla Ameryki najważniejszym wydarzeniem od dwóch lat. Z uwagi na dość kontrowersyjną i krytykowaną przez niektóre środowiska prezydenturę Donalda Trumpa, miały one dla amerykańskiej polityki większe znaczenie niż inne midterm elections, czyli wybory do Kongresu, odbywające się w połowie kadencji Prezydenta. Demokraci i część mediów za oceanem przedstawiały te wybory jako swoisty plebiscyt dotyczący prezydentury Donalda Trumpa. Plebiscyt, w którym obywatele mieli wypowiedzieć się czy popierają jego wizję zarządzania Stanami Zjednoczonymi.

W poprzedniej kadencji układ parlamentarny był zdecydowanie korzystny dla Partii Republikańskiej. Posiadała ona 237 z 435 miejsc w Izbie Reprezentantów oraz 51 ze stu miejsc w Senacie. O ile w wyborach do Izby Reprezentantów obie partie miały podobne szanse, o tyle Partia Demokratyczna w wyborach do Senatu miała dużo trudniejsze zadanie. Z owych 35 miejsc, które miały zostać obsadzone w tych wyborach, ponad dwudziestu bronili Demokraci.

Kampania wyborcza należała do dość zażartych i skupiała się w dużej mierze wokół oceny prezydentury Donalda Trumpa. Sam prezydent zaangażował się w kampanię osobiście, poprzez udział w wiecach organizowanych przez polityków Partii Republikańskich. Strach przed porażką doprowadził nawet do pogodzenia się dwóch odwiecznych rywali w GOP — Donalda Trumpa i senatora z Teksasu Teda Cruza. Ted Cruz w swoim stanie zmierzył się z kongresmenem Beto O’Rourke, który jest jednym z najbardziej rokujących na przyszłość polityków Demokratów. 

(fot. Wikimedia)

W wyborach Partia Demokratyczna postawiła na ludzi młodych, przyszłościowych i często o poglądach bardziej lewicowych, dalekich od centrum. Być może uznali, iż głosy umiarkowanych ze względu na politykę Trumpa, przynależą im już „z marszu”.
Ostatnie przedwyborcze sondaże wskazywały przewagę Demokratów, jednocześnie jednak nie dawały im dużej szansy na wygraną w Senacie.

Wybory zasadniczo odbywały się wyłącznie 6 listopada, jednak wielu obywateli skorzystało z możliwości wcześniejszego głosowania, jaką daje im amerykańskie prawo. Pierwsze sondażowe wyniki pojawiły się dzisiaj w nocy. Dalej następowało stopniowe spływanie głosów z kolejnych okręgów. Demokratom udało się odbić z rąk Republikanów Izbę Reprezentantów, w której będą teraz posiadać większość. Nie poszczęściło im się w Senacie, gdzie na pewno Republikanie utrzymają obecną przewagę. Oczywiście obie partie obwieściły światu, że odniosły zwycięstwo.

Amerykańska elekcja była obserwowana przez grupę obserwatorów z ramienia OBWE. ,,America first and only America first — to hasło, wokół którego obóz Trumpa zbudował całą kampanię w wyborach uzupełniających. Trump twierdzi, że demokraci chcą zrobić z USA schronisko dla dilerów narkotyków, zabójców i przestępców. Trafia to na podatny grunt amerykańskiego wyborcy. Odbicie Izby Wyższej przez demokratów to zły znak dla administracji prezydenta. Same wybory odbyły się spokojnie, bez żadnych zakłóceń, z dużą frekwencją. Kolejki, aby oddać głos, potrafiły mieć długość 500-600 metrów. To raczej rzadki widok w USA. Sam Trump bardzo aktywny w kampanii. Brał udział w dwóch, trzech wiecach dziennie, co pozwoliło zmniejszyć przewagę demokratów" — tak wczorajsze głosowanie skomentował dla naszej redakcji Poseł Grzegorz Furgo, jeden z obserwatorów.

(fot. Pixabay)

Warto również wspomnieć o historycznym wymiarze wyborów. Po raz pierwszy do Kongresu dostali się przedstawiciele rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej. Z list Partii Demokratycznej zostały wybrane dwie Indianki — Deb Haaland i Sharice David. Ponadto pierwszy raz kongresmenami zostaną muzułmanki, które reprezentują Demokratów. W skład Izby Reprezentantów wejdzie również najmłodsza kongresmenka w historii — 29-letnia Alexandria Ocasio-Cortez, również z ramienia Demokratów.

Jak można ocenić amerykańskie wybory? Czy rzeczywiście był to policzek dla Donalda Trumpa, sygnał od Amerykanów, że nie zgadzają się z jego prezydenturą? Polemizowałbym z tym stwierdzeniem. Przegrana partii, do której należy Prezydent w midterm elections jest raczej stałym trendem w Stanach. Kiedy Prezydentem był Barack Obama, to Demokraci odnosili porażki w wyborach przypadających na środek prezydenckiej kadencji. Demokratyczna Izba Reprezentantów na pewno będzie blokować niektóre pomysły Donalda Trumpa, co będzie pewnym utrudnieniem. Zachował on jednak równie ważną Izbę — Senat. Warto przypomnieć, że to właśnie Senat wyraża zgodę na powoływanie wyższych urzędników państwowych, w tym Sędziów Sądu Najwyższego. Zatem demokraci nie będą mogli tych nominacji Prezydenta USA blokować. Mało realny wydaje się również ewentualny impeachment Trumpa, o którym dość głośno mówiono ostatnimi czasy w Ameryce. Nawet jeżeli Demokratom uda się przeprowadzić procedurę przez Izbę, to bez wątpienia polegnie ona w Senacie. Reasumując, tegoroczne wybory parlamentarne w USA niewiele mówią na temat szans Donalda Trumpa w ewentualnej walce o reelekcję, a także o tym, czy jego poparcie jest na półmetku kadencji rzeczywiście mniejsze niż jego poprzedników.

Jan Sobuś

Komentarze

  1. O ile w pewnym stopniu macie racje to z drugiej strony trochę przesadzacie odkąd pamiętam wybory uzupełniające umacniają opozycję . Więc w sumie nic się nie zmieniło z czasów OBAMY

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz