Przejdź do głównej zawartości

,,Kukiz’15 będzie alternatywą dla państwa" | Młodzi w Polityce

Wywiad z panem posłem Andrzejem Maciejewskim,
 przewodniczącym Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej

(fot. Mokina Lacka, Wikimedia)


(DS. — Dawid Szala): Panie pośle, wybory samorządowe za nami, jak wrażenia?
(AM. — Andrzej Maciejewski): Jako debiutanci bardzo dobrze, bo trzeba mówić o nas jak o debiutantach. Pamiętając o tym, że przed wyborami mieliśmy punkt wyjściowy zero, to dzisiaj możemy już mówić o nastu radnych, prezydentach, kilku wójtach i burmistrzach. A jeżeli weźmiemy pod uwagę, że wybory samorządowe, ich struktura i organizacja są najtrudniejszymi wyborami w polskim systemie prawnym, to grupa, ruch społeczny, który nie jest partią i nie jest finansowany, po zderzeniu z takimi potęgami samorządowymi, myślę tutaj o PSL-u, PO, a także PiS, naprawdę to jest kawał dobrej pracy, której nie wszyscy do końca jeszcze doceniają i rozumieją.


(DS.): Wszystkie partie ogłosiły zwycięstwo w tych wyborach, a Kukiz’15 jednak się od tego dystansował.

(AM.): Mają rację. Dlatego, że tort samorządowy, i to już mówię jako szef sejmowej komisji samorządu, jest tak duży, że jest 40 tys. miejsc. I nie znam siły politycznej, która przez 30 lat była w stanie wystawić armię 40 tys. kandydatów. Nie znam przypadku, żeby 40 tys. osób przejęła jedna siła. Na tym polega teraz ,,buractwo” i ta niespodzianka wyborów samorządowych, że tutaj dla każdego coś dobrego. Jeżeli przykładowo teraz weźmiemy pod uwagę PSL to wiadomo, że będzie wygrywał w powiatach, na terenach wiejskich, a w miastach wojewódzkich już będą problemy. Natomiast platforma jako partia miejska, liberalno-europejska ma swój elektorat w dużych miastach, a PiS ma kompletnie gdzie indziej elektorat, Kukiz’15 ma kompletnie inny elektorat. Jednocześnie mamy jeszcze ważną grupę samorządowców, którzy są lokalnymi komitetami i się organizują. To pokazuje, że każda z grup, dokładnie każda: Kukiz’15, PSL i SLD może mówić o swoim sukcesie, oczywiście zawsze się cofamy do tego, co było wcześniej. Kukiz’15 jako debiutant, nie mamy porównania, bo znowu błędem jest porównywanie wyborów samorządowych z wyborami parlamentarnymi.

(DS.): To widać na przykładzie PSL — 16% i ledwo w parlamentarnych, czy nawet w tamtych samorządowych, kiedy mieli ponad 20%, a w tych 5,3%.

(AM.): No właśnie, czyli gdzieś ta jedynka z przodu PSL-owi znika. Ja tylko przypomnę ostatni sondaż, zaraz po wyborach pierwszej tury. Co się okazało? Piękny wynik 16% PSL-u i nagle rzeczywistość parlamentarna wraca i 5% PSL-u. Gdzie jest ta jedynka z przodu? Właśnie na tym to polega. Czyli pamiętajmy o tym, że chodzi szczególnie o sejmiki. To jest ważna puenta. W tych wyborach to jest walka o być albo nie być rodzin urzędniczych, klanów urzędniczych. Pamiętajmy, największym inwestorem w Polsce, największym źródłem inwestycji, pieniędzy na inwestycje i na rozwój to nie są pieniądze od państwa, tylko z samorządu terytorialnego. A więc mówimy dzisiaj o kolosalnych pieniądzach, które po prostu są do zagospodarowania, stąd ta mobilizacja grup inwestorów i tak na to trzeba dzisiaj patrzeć.

(DS.): Natomiast Kukiz’15 słabo wypadł, jeżeli chodzi o wybory do sejmików.

(AM.): Ale znowu, wyjaśnię to już jako politolog. Kukiz’15 miał 5,9 proc. w moim województwie, a więc w skali województwa warmińsko-mazurskiego mieliśmy wynik 6,3 proc. W moim okręgu już, a więc okręg Olsztyn-Ełk mieliśmy poparcie 6,8 proc., zaś w podokręgu, czyli w takim typowym okręgu sejmikowym w Ełku Kukiz’15 miał 7,25 proc. Co to znaczy? Wszędzie przekraczamy 5 proc. Pytanie, dlaczego nie mamy mandatu, bo właśnie to jest to coś, o czym wiele osób nie wie i nie rozumie. W sejmikach mowa o 5 proc. jest kłamstwem, bo realny próg, żeby uzyskać mandat to nie jest 5 proc., a 10 proc. Nie wyjaśnia się ludziom, że ten próg jest właśnie dziesięcioprocentowy i tym samym, jeżeli mamy takie ugrupowania jak Kukiz’15, czy mniejsze ugrupowania to siłą rzeczy, czy to się komuś podoba, czy nie, arytmetyka jest nieubłagana. Więc w tym przypadku, ten duopol i jeszcze PSL, który od 12 lat jest w sejmikach, po prostu bierze wszystko. I w tym momencie cudem byłoby nazwać fakt, że Kukiz’15 przejął kilka mandatów. To było nasze marzenie. Jednocześnie pamiętajmy o tym, że w wyborach samorządu sejmikowego 1 proc. narodowców i nasze 6 proc. ma taką samą wartość, bo to dla nich i dla nas oznacza zero mandatów sejmikowych. A więc tutaj teoretycznie cyfry mówią, że tak, mamy poparcie 800 tys., ale jednocześnie, te 800 tys. nie ma żadnego realnego przełożenia na chociaż jeden mandat sejmikowy.

(DS.): Czy uważa pan, że te osoby są poniekąd pokrzywdzone, dlatego, że nie mają swojego reprezentanta, na którego one głosowały? Czy może należy zmienić konkretnie tę ordynację wyborczą?
(AM.): To pokazuje, że nasza dyskusja o tym, że trzeba zmienić ordynację wyborczą, że trzeba zmienić system liczenia jest potrzebna. Umówmy się, że nie ma znaczenia ilość głosów, tylko to czy się jest na słusznej liście.

(fot. Silar, Wikimedia)

(DS.): Świetną kampanię przeprowadził pan poseł Wojciech Bakuł. Przez wielu jest uważana za genialną kampanię. Dystans do siebie, baner ,,panie prezesie witamy w Przemyślu” i na końcu ten porażający wynik ponad 70 proc. do nieco ponad 20 proc. Myśli pan, że to jest dobra prognoza dla Kukiz’15?

(AM.): No właśnie, to jest pokazanie tego, że wszystkie media głównego nurtu czy to prywatne, czy też państwowe milczą. Proszę zwrócić uwagę, że Wojciech Bakuł tak naprawdę się nie pojawia. Jest dyskusja o Łodzi, Gdańsku. Nie ma dyskusji o Kukiz’15. Dlaczego ogólnopolska konwencja Kukiz’15 nie miała transmisji w żadnej stacji? Były trzy kamery, które stały i czekały, i nie ma ich w żadnej stacji. To jest pytanie, które pozostawię do odpowiedzi każdemu, kto będzie to czytał. Chcę powiedzieć jedno, wiele osób, moich wyborców, wręcz pytało mnie, czy my w ogóle startujemy. To znaczy, że my przez tą całą kampanię byliśmy tak marginalizowani, że wynik do sejmików jest cudem. Ten wynik jest przyzwoity, to nie jest wynik wstydu, to są pierwsze wybory, 6 proc. w skali kraju i z takim wynikiem się zdobywa mandaty sejmowe, ale jeszcze raz powtarzam, to pokazuje, że jesteśmy tą przysłowiową kością w gardle systemu, z którą nikt nie wie co zrobić. Przełknąć czy wypluć, bo strawić się nie da.

(DS.): Dlaczego nie chcecie być partią? Przecież pieniądze by się przydały, bo proszę zauważyć, że pan Paweł Kukiz miał około miliona złotych, przy czym PiS, PO wydawały dziesiątki.

(AM.): Kukiz’ 15 nie wziął z budżetu państwa złotówki. A mówimy tutaj o kwocie zwrotnej z kampanii, która została przekazana na cele społeczne. Czyli na naszą stricte działalność polityczną my ciągle nie wzięliśmy nic.

(DS.): Ale wiadomo, pieniądze są potrzebne.

(AM.): No dobrze, ale w tym momencie idziemy wbrew zasadom. Proszę zwrócić uwagę, że wiele partii dzisiaj nie jest w parlamencie, a żyje z subwencji. Mało osób wie przykładowo, że partia Zieloni ma około 300 tys. rocznie, podobnie partia Razem, mimo że jest poza parlamentem. Mają udziały w budżecie partyjnym. Partia Wolność i pan prezes Janusz Korwin-Mikke, który jest bardzo obrażony na okradanie podatników, nie płacze, kiedy jego partia dostaje miliony co roku z budżetu państwa. Nie jest wcale smutny, ale będzie mówił, że podatnicy są karani, a sam dzisiaj do tego przykłada rękę. SLD, mimo że nie jest w parlamencie, ma pieniądze i dlatego dzisiaj w kampanii może bić na konwencje, na biura dlatego, że ma pieniądze z budżetu. To pokazuje całą sytuację nierównej walki, ale jednocześnie braku woli. Nikt poza Kukiz’15 nie jest zainteresowany wyrównaniem szans, jednocześnie stworzeniem równych, przejrzystych zasad. Po pierwsze finansowanie partii — nie ma problemu, zróbmy to w ramach odpisu podatkowego. Dlaczego sympatyk PO ma finansować PiS? Dlaczego sympatyk Kukiz’15 ma finansować PO? Robiąc odpis podatkowy, każdy obywatel ma szansę wskazać ,,ja popieram, ja finansuję, ja będę was rozliczał i będę od was wymagał”. Bardzo prosta zasada.

(fot. Piotr Drabik, Flickr)

(DS.): Wtedy może partie zmieniłyby swój stosunek do obywateli.

(AM.): No właśnie. Pieniądz znaczony przez podatnika powoduje, że ja się utożsamiam, interesuję się, gdzie poszły moje pieniądze. Znaczone pieniądze oznaczają obowiązek dla odliczenia, jawność, transparentność i przede wszystkim uczciwość.

(DS.): Nie dołączy pan do partii Kukiz’15?

(AM.): Nie ma żadnej partii, jest ugrupowanie. A poza tym, pamiętajmy o jeszcze jednej rzeczy. My startowaliśmy jako siła polityczna, weszliśmy jako 42 osoby, a jednocześnie pamiętajmy o jeszcze jednym prostym mechanizmie. Weszliśmy tu z ideą i nie jesteśmy sektą. Nie jesteśmy partią. Nie da się nikogo na siłę trzymać. To, że ktoś zerwał kontrakt z wyborcami, ktoś uznał, że ten kontrakt jest już nieważny, to jest jego sprawa, oddajemy to w ocenę jego wyborców, jego sumienia i tego, jak ten człowiek stanie teraz przed mieszkańcami swojej miejscowości. To jest ten problem. Ale ja nie chcę być sumieniem swoich kolegów, ja chcę powiedzieć, że Kukiz’15 jest, powiem więcej, będzie tą trzecią siłą, będziemy tą trzecią drogą, bo ogromna masa społeczeństwa (to pokazały właśnie wybory samorządowe) ma w nosie PiS, PO, ma w nosie te awantury, Kukiz’15 będzie tym środkiem, tą alternatywą dla państwa, żebyśmy się nie przechylili w żadną stronę i nie poszli na dno. Na tym będzie polegała nasza siła. Także my jesteśmy cierpliwi, ja mam już takie powiedzenie. Kukiz’15 ma coś wspólnego z końcem świata, co pół roku zawsze się ogłasza koniec świata, a kiedy przychodzi termin końca, ma być to wielkie ,,bum” i nic się nie dzieje. Wszyscy mówią jest fajnie, świat się kreci, żyjemy dalej. I dokładnie tak jest z nami. Co pół roku jest hasło ,,Kukiz’15 się rozpada”, odchodzi poseł no i koniec rozpadu. Potem czekamy na kolejne pół roku, a my robimy swoje i na to nie patrzymy. Z niewolnika nie ma robotnika, jeżeli ktoś uważa, że to nie ma sensu, to może lepiej faktycznie niech wyjdzie, niech się rozliczy z tymi wyborcami. Bo to powinien przede wszystkim zrobić i powinien mówić głośno swoim wyborcom, dlaczego ich oszukał, dlaczego złamał ten kontrakt, a to jest kontrakt swoisty i chyba powinien ich przeprosić.

(DS.): Panie pośle, wracając jeszcze do wyborów samorządowych. Jak pan jako szef sejmowej komisji ds. samorządu terytorialnego i polityki regionalnej ocenia technicznie te wybory. Bo ja panu przyznam się szczerze, że trochę jestem zawiedziony.

(AM.): Na początku grudnia w mojej komisji będzie spotkanie Krajowego Biura Wyborczego, Państwowej Komisji Wyborczej, będą samorządowcy, robimy analizę ordynacji. Jestem po rozmowie z panią minister z Krajowego Biura Wyborczego, jestem po rozmowach wstępnych z innymi instytucjami i wiem, że są uwagi bardzo praktyczne, co trzeba zmienić. Już widać, że trzeba zrobić ten korpus urzędników bardziej na serio, że trzeba to technicznie też zgrać, a jednocześnie potrzebujemy tych dobrych praktyk co do dwóch komisji. Trzeba powiedzieć jedno, ona zdała egzamin, ja byłem też dużym sceptykiem, nie ukrywam tego, ale jednocześnie pytanie jest, czy te osoby po raz kolejny dzisiaj podjęłyby takie wyzwanie? Tu trzeba korpus członków obwodowych komisji bardziej edukować, także tutaj, bez wątpienia, jest dużo pracy przed nami.

(fot. Adrian Grycuk, Wikimedia)

(DS.): Panie pośle, na koniec, jakie plany mają reprezentanci Kukiz’15 według pana, jakie powinni mieć priorytety w tej pięcioletniej kadencji.

(AM.): Przede wszystkim nasi samorządowcy poszli z hasłem ,,obywatelskość, transparentność, gospodarność, zrównoważony rozwój" i należy pamiętać o tym, że najważniejsi są mieszkańcy.

(DS.): Bardzo dziękuję.

(AM.): Dziękuję.

Komentarze