Przejdź do głównej zawartości

Powrót Ryszarda Petru | Młodzi w Polityce

Swego czasu wygłaszał już telewizyjne orędzia jako lider opozycji, a jego partia prawie doganiała prowadzący w sondażach PiS, potem stopniowo tracił poparcie, aż w końcu przegrał wybory na przewodniczącego ugrupowania, które sam założył. Tydzień temu Ryszard Petru ogłosił swoją nową inicjatywę – Partię Teraz!. Cała sytuacja wygląda raczej na łabędzi śpiew niż wielki comeback byłego lidera Nowoczesnej.


Kariera polityczna Ryszarda Petru rozpoczęła się w latach 90. ubiegłego wieku. Wówczas, jako młody student warszawskiego SGH został asystentem Władysława Frasyniuka, który był w tym okresie posłem na Sejm RP z ramienia Unii Demokratycznej. Następnie związał się z Leszkiem Balcerowiczem, któremu doradzał w czasach, gdy ten był wicepremierem i Ministrem Finansów. Pierwszy start Petru w wyborach parlamentarnych miał miejsce w roku 2001, kiedy to z listy Unii Wolności w okręgu podwarszawskim nie udało mu się uzyskać mandatu poselskiego. Po tej porażce na długie lata wycofał się z aktywnego udziału w polityce, oddając się pracy w sektorze prywatnym oraz instytucjach finansowych. W 2015 roku pojawił się, jako „człowiek znikąd” i założył partię Nowoczesna Ryszarda Petru. Ugrupowanie to miało być kontynuatorem tradycji Unii Wolności i alternatywą dla liberalnych wyborców zniesmaczonych rządami Platformy Obywatelskiej. Dzięki wsparciu dużej części mediów i poprawnie prowadzonej kampanii Nowoczesnej udało się zdobyć ponad 7% głosów i wejść do parlamentu. 

W latach 2015 i 2016 Nowoczesna stawała się największą według sondaży siłą opozycyjną, znacznie wyprzedzając Platformę Obywatelską. Początkiem końca Nowoczesnej była blokada mównicy sejmowej przez opozycję, podczas której Ryszard Petru wraz ze swoją partnerką Joanną Schmidt udał się samolotem do Portugalii. W oczach sporej części opinii publicznej Petru utracił wiarygodność. Przeciwko niemu zaczęła również działać opozycja wewnątrzpartyjna. W dniu 25 listopada 2017 roku Ryszard Petru przegrał wybory na urząd przewodniczącego Nowoczesnej z Katarzyną Lubnauer stosunkiem głosów delegatów 149:140. W maju wspólnie z Joanną Scheuring-Wielgus i Joanną Schmidt wystąpił z Nowoczesnej i utworzył koło poselskie Liberalno-Społeczni.


Przez ostatnie kilka miesięcy o Ryszardzie Petru nie było w mediach głośno. Przestał pojawiać się tak często, jak w czasach, kiedy jeszcze szefował Nowoczesnej. Konsekwentnie jednak zapowiadał utworzenie po wyborach parlamentarnych nowego ugrupowania. W końcu 17 listopada nadszedł długo zapowiadany dzień. Ryszard Petru ogłosił powstanie partii Teraz!. Zapowiadany przez niego program partii od samego początku szokuje. Nowa siła ma bowiem być nakierowana na dwie zupełnie przeciwstawne sobie grupy społeczne – na ludzi przedsiębiorczych oraz na ludzi wykluczonych. Jest to bez wątpienia ciekawe połączenie, które wydaje się dość wątpliwe. Warto poczekać jednak na konwencję założycielską partii, która odbędzie się w Warszawie 9 grudnia. Być może wówczas dowiemy się czegoś bardziej konkretnego. Co ciekawe Teraz! krytycznie odnosi się do koncepcji Koalicji Obywatelskiej i wspólnych list wyborczych partii opozycyjnych. Z tego, co mówią główni działacze nowo powstałej partii, to rozważany jest samodzielny start w wyborach do Europarlamentu.

Na chwilę obecną Ryszard Petru i jego współpracownicy prowadzą intensywną akcję rekrutacyjną przyszłych członków i sympatyków nowego ugrupowania. Pierwszym sprawdzianem tego, jak im owa akcja wyszła będzie grudniowy kongres i liczba zgromadzonych na nim osób. W nową inicjatywę włączył się, na razie były przewodniczący Forum Młodych Nowoczesnych Adam Kądziela. Adam Kądziela jest osobą aktywną w mediach społecznościowych i rozpoznawalną wśród ludzi młodych, dlatego może być dla Teraz! cennym nabytkiem. Do nowej partii Petru dołączyła również prawie cała podkarpacka Nowoczesna na czele ze swoją przewodniczącą Anną Skibą. Swój akces do Teraz! uzasadniają oni przede wszystkim rzekomym niezgodnym z umową działaniem Platformy Obywatelskiej przy tworzeniu list KO na Podkarpaciu. Miało ono dotyczyć przesuwania działaczy Nowoczesnej na dalsze miejsca na listach wyborczych.


Czy nowa inicjatywa Ryszarda Petru ma jakiekolwiek szanse powodzenia? Mało kto w to wierzy w jej sukces. Po pierwsze, Teraz! nastawione jest do dwóch grup, których większość przedstawicieli tej partii i tak nie poprze. Osobiście trudno jest mi wyobrazić sobie wykluczonych głosujących na Petru, który ma opinię neoliberała i „bankstera”. Dużo bardziej prawdopodobne jest poparcie przez takie osoby rozmaitych ugrupowań lewicowych czy Prawa i Sprawiedliwości. Wątpliwym jest również udzielenie poparcia dla Petru przez większość osób przedsiębiorczych, klasę średnią. Będą się oni bali, że w przypadku nieprzekroczenia przez Teraz! progu wyborczego ich głosy się zmarnują. Będą woleli oddać je na listę Koalicji Obywatelskiej, do której poglądów gospodarczych poglądy gospodarcze Teraz! będą zbliżone. 

Po drugie, sam Ryszard Petru jest dla Teraz! poważnym obciążeniem wizerunkowym. W rankingach zaufania zajmuje niską pozycję, a po „portugalskiej wpadce” stracił wiarygodność w oczach opinii publicznej, o czym już wspominałem. Petru nie dysponuje obecnie również poparciem liberalnych autorytetów, którymi dysponował, kiedy zakładał Nowoczesną. Sam jego mentor, Prof. Leszek Balcerowicz, nazwał go „szkodnikiem”, skrytykował jego zachowanie po utracie przywództwa w partii oraz stwierdził, że „egocentryzm przesłania mu rozum”. Na pewno wizerunkowo nie pomogą szefowi Teraz! rozmaite wpadki, które przez ostatnie lata zaliczył i dzięki którym stał się jednym z głównych bohaterów internetowych memów. Wpadki te zalicza notorycznie. Nie dalej jak wczoraj w telewizji pomylił nazwę swojej nowej partii z Partią Razem Adriana Zandberga.


Podsumowując rozważania na temat Ryszarda Petru i jego nowej inicjatywy należy zauważyć, że jego działania są najbardziej na rękę Prawu i Sprawiedliwości, a z punktu widzenia opozycji są wręcz szkodliwe. Petru na pewno zgarnie w wyborach kilka procent głosów. Te procenty jednak najprawdopodobniej nie wystarczą, aby przekroczyć próg wyborczy. I tych kilku procent, pochodzących z obecnego elektoratu Koalicji Obywatelskiej, może opozycji w najbliższych wyborach zabraknąć. Skorzysta na tym PiS, które utrzyma się u władzy. To w interesie partii rządzącej jest, aby jak najmniej ugrupowań przekroczyło próg wyborczy. Obowiązująca w Polsce metoda podziału głosów d’Hondta sprawia, że na takiej sytuacji najbardziej korzysta zwycięzca wyborów parlamentarnych.

Jeżeli Ryszardowi Petru naprawdę na sercu leży odsunięcie PiSu od władzy i realna zmiana w Polsce, to powinien on schować swoją dumę i podjąć współpracę z opozycją przy tworzeniu wspólnego bloku wyborczego. Taka współpraca byłaby korzystna również i dla opozycji, która mogłaby czerpać z ekonomicznej wiedzy szefa Teraz!

Jan Sobus

Komentarze