Przejdź do głównej zawartości

Pracownicze Plany Kapitałowe | Młodzi w Polityce

Od dłuższego czasu rząd PiS mówił o wprowadzeniu Pracowniczych Planów Kapitałowych. Ustawa w tym przedmiocie niedawno została przeprowadzona przez Sejm bez poprawek, a wczoraj podpisana przez Prezydenta. Na czym polega PPK? To pewna oszczędność czy raczej zakup kota w worku?

(fot. infor.pl)

Pracownicze Plany Kapitałowe to program oszczędzania przez Polaków pieniędzy na starość. Jako uzasadnienie jego wprowadzenia rząd podał fakt, iż większość naszych rodaków w ogóle nie gromadzi oszczędności. Na środki zgromadzone w PPK mają składać się: składka pracownika, składka pracodawcy oraz pewne pieniądze od państwa. Składka pracownika ma wynosić 2% pensji brutto, przy czym dla osób zarabiających do 120% pensji minimalnej może być ona obniżona do 0,5% wynagrodzenia brutto. Składka pracodawcy ma wynosić 1,5% pensji pracownika brutto. Ponadto zarówno pracodawca, jak i pracownik mogą przeznaczać, jeżeli będzie taka wola po ich stronie, na rzecz PPK większą kwotę, aż do 4% wynagrodzenia pracowniczego. Państwo co roku dokładać ma 240 zł oraz wpłacić 250 zł na start. Pieniądze wpłacane na Pracownicze Plany Kapitałowe mają być inwestowane i wypłacane pracownikowi po osiągnięciu przez niego wieku emerytalnego. Środkami zgromadzonymi w PPK zarządzać mają odpowiednie instytucje finansowe (np. fundusz zarządzany przez Powszechne Towarzystwo Emerytalne).

PPK teoretycznie są dobrowolne, w praktyce jednak procedura wystąpienia z nich jest nieco skomplikowana. Z urzędu do udziału w programie zapisany zostanie każdy pracownik. Aby z niego zrezygnować, musi złożyć stosowne oświadczenie. Mimo to, po upływie 4 lat od złożenia oświadczenia, zostanie on powtórnie zapisany do programu i jeżeli nie zechce brać w nim udziału, będzie musiał po raz kolejny złożyć oświadczenie o rezygnacji.

(fot. Pixabay)

Pierwsze Pracownicze Plany Kapitałowe utworzone mają być już w 2019 roku. Początkowo dotyczyć będą wyłącznie pracodawców zatrudniających co najmniej 250 pracowników. Z czasem program PPK rozszerzany będzie na mniejsze zakłady pracy, tak że do 2021 roku obejmie już wszystkie zakłady pracy. Pracodawcy w zakresie obowiązków związanych z Pracowniczymi Planami Kapitałowymi mają być poddani kontroli Państwowej Inspekcji Pracy, która za niedopełnienie tych obowiązków będzie mogła nakładać na nich surowe kary.

Czy obywatel może zaufać państwu i zainwestować swoje pieniądze w Pracownicze Plany Kapitałowe? Niekoniecznie. Wprawdzie rząd zapewnia, iż środki zgromadzone w PPK są prywatną własnością oszczędzających, to jednak każdy w pamięci ma los Otwartych Funduszy Emerytalnych, które również miały być szansą na więcej pieniędzy w podeszłym wieku. Jednak kilka lat temu w celu załatania dziury budżetowej, część pieniędzy zgromadzonych w OFE, została zagarnięta przez państwo. Czy ktokolwiek może zagwarantować, że tak samo nie stanie się z funduszami zgromadzonymi w PPK? Czy do organizacji instrumentu tego typu co PPK konieczne jest państwo? W końcu główna część środków tam zgromadzonych pochodzi od pracownika i pracodawcy. Pieniądze wpłacane przez państwo są tak niewielkie, że po 40 latach pracy dochód z nich wyniesie niespełna 9 600 zł. Z kolei ze środków wpłacanych przez pracownika przez owe 40 lat (przyjmując, iż otrzymuje on średnią pensję) wpłynie mniej więcej 5-6 razy tyle. Ponadto niewiele mniejszą kwotę wpłaci też pracodawca. Czy zatem niewielkie pieniądze wpłacone przez państwo nie są przynętą mającą zachęcać pracowników do udziału w PPK? A kiedy już odpowiednia kwota na PPK zostanie zgromadzona, to niewykluczone jest, że rząd sięgnie po te pieniądze, aby po raz kolejny załatać dziurę budżetową.

(fot. Pixabay)



Ustawa o Pracowniczych Planach Kapitałowych jest krytykowana przez całą opozycję włącznie z Kukiz'15. Oprócz argumentu dotyczącego podobieństwa do OFE jej przeciwnicy podnoszą, iż spowoduje ona spadek pensji netto pracowników oraz wzrost kosztów po stronie pracodawcy. Już dzisiaj pensja netto otrzymywana przez pracownika zarabiającego pensję minimalną stanowi zaledwie 60% całkowitego kosztu pracodawcy. Po wprowadzeniu PPK oraz innych pomysłów rządu jak np. tzw. daniny solidarnościowej, ta dysproporcja pomiędzy pensją „na rękę” a kosztem pracodawcy jeszcze bardziej się zwiększy.


Jan Sobuś

Komentarze