Przejdź do głównej zawartości

Czym jest idea Nowego Jedwabnego Szlaku? | Młodzi w Polityce

Według politologów wojna czeka na nas tuż za rogiem. Czy Chiny przegonią Amerykę i staną się liderem na arenie międzynarodowej? Na czym polega inicjatywa Nowego Jedwabnego Szlaku? 


Dawny Jedwabny Szlak

Był ośrodkiem łączącym Chiny z Bliskim Wschodem i Europą. Jego nazwa pochodziła od wysoko cenionego, chińskiego jedwabiu. Szlak handlowy transportował ze wschodu na zachód m.in.: jedwab, herbatę, przyprawy, wyroby ceramiczne. Natomiast z zachodu na wschód: złoto, perfumy, biżuterię, wino i rośliny uprawne. Ponadto Jedwabny Szlak umożliwił wymianę idei i osiągnięć ówczesnej nauki, a także przenikanie i oddziaływanie na siebie różnych warstw kultury. 

Inicjatywa Nowego Jedwabnego Szlaku


W roku 2013, podczas posiedzenia w Kazachstanie, powstała inicjatywa Nowego Jedwabnego Szlaku (nazywany również Inicjatywą Pasa i Szlaku). Inicjatorem tego przedsięwzięcia był przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej. Ideą całego projektu jest budowa nowych szlaków komunikacyjnych i handlowych oraz inwestycje infrastrukturalne w państwach znajdujących się wzdłuż trasy. Szlak miałby powstać w dwóch liniach transportu- morskiej i kolejowej. Morski szlak miałby kończyć się w porcie Pireus w Grecji, a kolejowy w Łodzi skąd miałoby iść aż dziewięć odnóg w różnych kierunkach świata. 

Korzyści dla Polski

Dzięki poparciu inicjatywy Chińczyków towary zamawiane przez internet z dowolnego miejsca na świecie mogłyby docierać na inny kontynent w ciągu kilkunastu, a nawet kilku dni. Poprzez Nowy Jedwabny Szlak Polska stałaby się bramą do Europy dla Chin, co skutkowałby wzrostem znaczenia Polski na arenie międzynarodowej. Moglibyśmy zawrzeć współpracę z wszelakimi krajami znajdującymi się na trasie. Na ten moment zamysł popiera aż 70 państw, które łącznie stanowią 1/3 światowego PKB i 60% światowej populacji.

Plany Chin

Sekretarz generalny Komunistycznej Partii Chin przedstawił dwa, bardzo ważne, plany na przyszłość. Pierwszy ma zostać zrealizowany do roku 2021, czyli na stulecie Komunistycznej Partii Chin, polega na zbudowaniu ,,społeczeństwa umiarkowanego dobrobytu’’, kolokwialnie mówiąc, chce wzmocnienia klasy średniej. Jak do tej pory Europa żyła w przeświadczeniu, że Chiny nie mogą nas lekceważyć, gdyż to my jesteśmy konsumentami ich produktów. Xi Jinping nie chce, żeby motorem chińskiej gospodarki był tani eksport. Pragnie, aby rynek wewnętrzny rozkwitał. Według niego projekt ma zachęcić Chińczyków do kupowania lokalnych produktów tak, aby społeczeństwo czuło się pewniej niż dotychczas. Do roku 2049, czyli na stulecie proklamowania Republiki Ludowej, ma zostać zrealizowany drugi projekt- pokojowe zjednoczenie Chin z Tajwanem. Jest to państwo rozwinięte porównywalnie do Polski, pod względem PKB. Jeżeli połączą oni siły, powstanie gospodarka nr 1 na świecie, co z pewnością przyniesie sporo korzyści dla obu stron. Xi Jinping zapewnia, że ich planem nie jest podzielenie Europy, gdyż jesteśmy im potrzebni w ich geopolitycznej układance. Jednak nie zapominajmy, że każda współpraca narzuca nam określone standardy, a cywilizacja chińska nie będzie cywilizacją uniwersalną. 

Starcie Tytanów

Czas Ameryki jako światowego lidera się kończy. Chiny stały się potencjalnym zagrożeniem. W latach 1978-2012 ich PKB rosło średnio o 9,8% rocznie. Dziś stanowią aż 17,5% światowego PKB, natomiast Ameryka 23%. Prognoza na rok 2035 mówi nam, że Państwo Środka zajmie pierwsze miejsce, a Stany spadną na drugie miejsce. Jednak patrząc jeszcze dalej w przyszłość, na rok 2050, USA spadnie na trzecie miejsce, a jej stanowisko zajmą Indie, które nie deklarują się po żadnej ze stron. Jednakże to nie usypia czujności Chińczyków. Właśnie dlatego potrzebny jest im sojusz z Europą.

Czy Trump wypowie wojnę?

Pewne jest to, że Amerykanie nie oddadzą roli światowego lidera bez walki. Na przestrzeni lat mogliśmy zaobserwować frustracje ze strony Donalda Trumpa. Na swoim Twitterze zamieszczał takie wpisy jak ,,Chiny to nieuczciwy handlarz i złodziej technologii’’. Jednakże wiceprezydent USA również nie pozostał pasywny w tej sprawie. Mike Pence 4 października 2018 roku przedstawił Chiny jako państwo stanowiące zagrożenie dla całego świata, a w szczególności dla Zachodu. Jednym słowem zmieszał ich z błotem. 

Reasumując, sytuacja dwubiegunowego układu sił USA- Chiny, przypomina na swój sposób pułapkę Tukidydesa. Graham Allison- harwardzki politolog w swojej książce ,,Skazani na wojnę’’ analizuje 16 podobnych przypadków na przestrzeni ostatnich 500 lat. Aż w 12 przypadkach konflikt zakończył się z użyciem siły. Natomiast istnieje rozwiązanie, które pozwoli nam pozostać na uboczu. Jeżeli świat stanie się wielobiegunowy pod względem gospodarczym- powinniśmy uniknąć wojny. 

Lidia Prabucka

Komentarze

  1. Nasz rodak policzył pewne rzeczy https://konserwatyzm.pl/hagmajer-10-rocznica-zwycieskiej-bitwy-z-ipn/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz