Przejdź do głównej zawartości

Prawa kobiet na świecie | Młodzi w Polityce

W setną rocznicę uzyskania przez kobiety praw wyborczych w Polsce i kilku innych krajach, w roku powstania i rozwijania się #metoo, Time’s Up i wielu innych inicjatyw i programów działających na rzecz kobiet, przyjmuje się pogląd, że problem dyskryminacji kobiet nie istnieje, lub pojawia się, ale w małym stopniu. Szczególnie teraz, gdy na Zachodzie, w USA, Europie, działa tyle organizacji mających na celu poprawienie sytuacji kobiet, nie mówi się prawie w ogóle o tym, jaka ona jest np. w niektórych krajach afrykańskich lub na Bliskim Wschodzie. W jakich krajach prawa kobiet są najczęściej łamane? Czy sytuacja kobiet naprawdę polepszyła się na przestrzeni lat?


W ostatnim swoim reportażu Martyna Wojciechowska opowiadała o sposobach, w jaki traktuje się kobiety w Salwadorze, jednym z państw położonych w Ameryce Środkowej. Stworzono tam specjalny termin na morderstwo kobiety, tylko i wyłącznie ze względu na jej płeć, „femicido”. Poprzez wojny domowe i wojny gangów, przez które kraj był targany, dopiero w 2017 zmieniono prawo, które pozwalało gwałcicielowi uniknąć odpowiedzialności karnej, jeżeli ożeni się ze zgwałconą. Mimo zmian w przepisach i zabronienia tej okropnej zasady jest ona wciąż często praktykowana, bo bardzo mały procent gwałtów jest w ogóle zgłaszany. Jest to wynikiem małego procentu spraw o gwałt, które zostają rozpatrzone pozytywnie. Aborcja w tym kraju jest całkowicie zabroniona, a za poronienie kobieta może trafić do więzienia nawet na 50 lat, ponieważ jest ono traktowane jako morderstwo. Salwador to przykład jednego z wielu krajów, w których prawa kobiet są łamane w tak ordynarny sposób.

W ostatnim rankingu Reuters na pierwszym miejscu wśród najniebezpieczniejszych krajów do życia dla kobiet znalazły się Indie. W ostatnich latach o przerażająco dużej liczbie gwałtów w tym kraju zrobiło się głośno na całym świecie w wyniku protestów, ale sytuacja wcale znacząco się nie poprawiła. Dane mówią same za siebie. Jeszcze w 2016 w całym kraju ofiarami gwałtu stało się ponad 40 tysięcy kobiet. Obliczono, że kobieta jest tam gwałcona średnio co 15 minut, a co dwie minuty pada ofiarą przestępstwa.


Dzięki wcześniej wspomnianym protestom spowodowanym gwałtem grupowym na indyjskiej studentce i kilkoma gwałtami na nieletnich, między innymi ośmiolatce i trzylatce, rząd zdecydował się wprowadzić karę śmierci dla gwałcicieli dzieci poniżej 12 lat, ale agencje zajmujące się prawami kobiet twierdzą, że to wciąż za mało i potrzebne jest zdecydowanie więcej przepisów dotyczących zakazu gwałtów. Zmiana tych przepisów nie jest jednak tak łatwa i oczywista jak mogłoby się wydawać. Niektórzy członkowie partii rządzącej popierają gwałcicieli. Po szokującym ataku na ośmiolatkę dwóch ministrów publicznie poparło winnych, pojawiając się na demonstracji wyrażającej dla nich wsparcie. Po tym zrezygnowali, ale nie zmienia to faktu, że czasami politycy nie widzą niczego złego w przemocy seksualnej, nawet jeśli dotyczy ona nieletnich. 

Przyczynami rozprzestrzenienia się przemocy seksualnej na tak dużą skalę w Indiach są również problemy z systemem sądowniczym i normami prawnymi. Słaby system podatny na wpływy polityczne sprawia, że tylko jeden na cztery zgłoszone przypadki gwałtu kończy się ukaraniem winnego. To zniechęca kobiety do zgłaszania się na policję, jeśli dochodzi do przestępstwa tego typu, co z kolei wpływa na kreowanie wizerunku gwałtu jako czegoś normalnego. Jak już wcześniej zostało powiedziane, są w Indiach politycy, którzy w gwałtach nie widzą niczego złego. Idealnym na to przykładem jest jeden z członków partii z regionu, w którym odnotowano najwięcej ataków na tle seksualnym, publicznie wypowiedział się w ten sposób : „Chłopcy popełniają błędy”. Członek partii mówi to ze wzruszeniem ramionami. Takie podejście jest niestety wciąż powszechne w indyjskim społeczeństwie.


Kolejnymi krajami, które w 2018 zostały uznane za jedne z najbardziej nieprzyjaznych dla kobiet, są Syria i Afganistan. Obydwa zostały dotknięte wojną, co sprawiło, że przestrzeganie praw kobiet prawie w ogóle nie jest kontrolowane.

W Afganistanie po czasowym przejęciu władzy przez Talibów, prawa kobiet zostały ograniczone do minimum. Afgańskie kobiety potrzebują zgody męża na wszystko. Nie mogą wychodzić z domu, podejmować decyzji, nie otrzymują edukacji, nie mówiąc już o pracowaniu. Powszechną praktyką są śluby małych dziewczynek z dorosłymi mężczyznami ze względów finansowych. Kobiety muszą też nosić ubrania przykrywające ich całe ciała, a jeśli złamią zakaz, mogą spotkać się z bardzo poważnymi konsekwencjami, na przykład kamieniowaniem.

W Syrii, gdzie na dużej części terytorium prowadzone są walki i działa państwo islamskie, żadne prawa nie są zapewniane kobietom. Młode kobiety i dziewczynki żyją w spartańskich warunkach humanitarnych i są cały czas zagrożone atakiem ze strony ISIS. Ta organizacja terrorystyczna przyjmująca bardzo radykalne poglądy i oparta na patriarchacie nie akceptuje kobiet jako równych mężczyznom. Zostają na nich wykonywane honorowe morderstwa i zostają regularnie poddawane przemocy seksualnej. Jeden z ich najgorszych i najbardziej okrutnych ataków wycelowanych szczególnie w kobiety, to pogrom Yazidi. Kobiety z całej wioski zajętej przez terrorystów zostały oddzielone od mężczyzn, którzy wszyscy zostali zabici. Kobiety natomiast, głodzone i zagrożone śmiercią, były regularnie i brutalnie wykorzystywane seksualnie przez bojowników. Kilkudziesięciu kobietom udało się uciec islamskim terrorystom. Jedna z nich w reportażu BBC opowiadała o tym, jak na jej oczach zabito jej męża, a następnie uwięziono ją i była przez 6 miesięcy gwałcona przez kilku mężczyzn. Teraz znajduje się w jednym z europejskich ośrodków dla uchodźców, z innymi kobietami, którym pomaga.


To najbardziej brutalne przykłady krajów nieprzyjaznych kobietom znajdujących się na Bliskim Wschodzie oraz w Ameryce Łacińskiej, ale należy wspomnieć również o sytuacji, w jakiej znajdują się obecnie Afrykanki.

Afrykańskim krajem znajdującym się wysoko na liście najgorszych dla kobiet krajów jest Somalia. Po odzyskaniu niepodległości w latach sześćdziesiątych wszyscy obywatele w kraju otrzymali takie same prawa, niezależnie od płci. Kobiety miały takie same prawa jak mężczyźni. Problemy zaczęły się z momentem pojawienia się w kraju organizacji terrorystycznej Asz-Szabab, która poglądy na rolę kobiet ma podobne do ISIS. Somalia znalazła się w stanie wojny i wszelkie prawa od zawsze zapewniane kobietom zostały im odebrane. Traktowane jak „gorsza płeć” nie mają wpływu na żadne decyzje dotyczące ich życia, czy przyszłości. Muszą być całkowicie posłuszne swoim mężom, których same nie wybierają. Większość jest już jako małe dziewczynki sprzedawana przez swoje rodziny do małżeństw, często nawet z przyczyn ekonomicznych.

Jak można się domyślić, w tego typu społeczeństwie gwałty są na porządku dziennym, a ofiarom nie oferuje się żadnej pomocy. Jeśli zgłaszają swoje sprawy, są one często obracane przeciwko poszkodowanym. „Rozwiązaniem”, podobnie jak w Salwadorze jest wyjście za mąż za swojego gwałciciela


Powszechną praktyką jest również bardzo niebezpieczny dla zdrowia psychicznego, jak i fizycznego zwyczaj obrzezania żeńskich genitaliów. Badania UNICEF-u pokazują, że pomimo uchwalenia w nowej konstytucji somalijskiej, że wycinanie genitaliów jest zabronione, ofiarą praktyki nadal pada około 98% kobiet i dziewczynek. Niedawno chwilowe nagłośnienie tej sprawy wywołała śmierć dziesięcioletniej dziewczynki z Somalii, po przeprowadzeniu na niej zabiegu obrzezania.

Przykłady przytoczone w tym artykule to niestety tylko mały procent przypadków łamania praw kobiet na świecie. Mimo ciągłych dążeń liderów i organizacji zajmujących się kobietami wciąż jest bardzo dużo do zrobienia. Na początku tego przełomowego roku, jakim był 2018, problemy kobiet zostały zauważone i więcej się o nich mówi. Laureatami Pokojowej Nagrody Nobla zostali Nadia Murad, która była niewolnicą seksualną bojowników islamskich, a teraz zajmuje się pomocą kobietom w podobnej sytuacji oraz Denis Mukwege, ginekolog pomagający ofiarom zbiorowych gwałtów w Kongo. Stworzono i wypromowano również wiele organizacji pomagających kobietom w wymienionych w tym artykule krajach, między innymi „Women’s Refugee Comission”, „Women for Women”, „UN Women”, „International Rescue Committee”, „Save Somali Women and Children”, czy „Women’s Global Empowerment Fund”. Niestety działalność tych organizacji nie wystarcza, żeby całkowicie poprawić sytuację kobiet tam, gdzie są źle traktowane.


Powyższe przykłady, są jednymi z gorszych. Pokazują, jak trudno kobietom jest zapewnić sobie podstawowe prawa w wielu krajach. Można zadać sobie pytanie, jak to się stało, że w XXI wieku spotykamy się z tak nieludzkimi przypadkami łamania praw kobiet? W roku, który miał przynieść tak wiele zmian, w niektórych krajach są one zamykane w więzieniach za poronienie, a w innych traktowane jak niewolnice. Nie należy zapominać, że cały czas jest wiele do zrobienia. Można jedynie mieć nadzieje, że kiedy sytuacja się zmieni, już żadna kobieta nie będzie musiała nigdy powiedzieć „me too”.

Paulina Filipek

Komentarze