Przejdź do głównej zawartości

Problem globalnego ocieplenia | Młodzi w Polityce

Politycy nie lubią się z tematem globalnego ocieplenia w taki sam sposób, w jaki diabeł niespecjalnie przepada za wodą święconą. Największy problem XXI wieku nie wydaje się byc priorytetem w jakiejkolwiek kampanii wyborczej jakiegokolwiek kandydata w jakimkolwiek kraju.


Ludzkość nigdy jeszcze nie mierzyła się z tak potężnym, globalnym problemem, więc naturalnie możemy mieć pewne problemy z ogarnięciem tego wszystkiego, ale mimo wszystko wydawało się, że ludzkość podejdzie odrobinę poważniej do groźby swojej całkowitej anihilacji.

Nie chodzi mi już nawet o tych polityków, którzy negują antropogeniczne globalne ocieplenie, problem leży w tym, że każdy z nich boi się podjąć choćby najmniejszy krok, by przeciwdziałać zmianom klimatu.

Mamy dwanaście lat, by podjąć pierwsze zdecydowane kroki, jeśli nie zamierzamy się, dosłownie mówiąc, ugotować. Transformacja ze świata opartego na paliwach kopalnych w świat czystej energii nie będzie oczywiście proste i tanie, ale konieczne.

Czas przeznaczony na dyskusję się skończył, zegar tyka nieubłaganie. Spowodowane przez człowieka ocieplenie klimatu jest naukowym, niepodważalnym faktem, natomiast my mamy – eufemistycznie mówiąc – przewalone.


Fajnie się śledzi te polityczne gierki, fajnie później opowiadać te polityczne anegdotki znajomym, ale tu nie ma na nie miejsca. Nie mamy czasu na pierdoły i polityczną walkę o wpływy – trzeba działać już, teraz, w tym momencie. Bierność jest o tyle przerażająca, że nie chodzi tu przecież o błahostkę, ale o kwestię życia lub nieżycia siedmiu i pół miliarda ludzi.

Wielkimi krokami zbliża się szczyt COP24 w Katowicach. Z tej okazji Ministerstwo Spraw Zagranicznych postanowiło wykonać animowany spot, w którym dzieje się taka magia, że Polska jest w nim przedstawiana jako europejski lider w kwestii walki ze zmianami klimatu.

Dobra, pośmiali się, pożartowali, a 80% energii nadal jest produkowanych z użyciem ekstremalnie emisyjnego węgla. A do 2030 roku wszystkie farmy wiatrowe mają zostać rozebrane. Bo psują krajobraz. Aha, i jeszcze Polska najprawdopodobniej nie dotrzyma zobowiązań paryskiego traktatu klimatycznego, jeżeli chodzi o produkcję energii z odnawialnych źródeł do roku 2020.


Z początku przewidywano, że OZE zaspokoi piętnaście procent łącznego zapotrzebowania na prąd w 2020 roku. Natomiast, przy obecnych tendencjach może to być co najwyżej od jedenastu do trzynastu procent.

Choć w sumie, czy dziwić nas powinno, że politycy nie wykazują zbytniego zainteresowania tą kwestią? Czy w Polsce prezydentem mógłby zostać człowiek, który otwarcie mówiłby o konieczności zamykania elektrowni opartych na węglu? O tym, że konieczne będą olbrzymie inwestycje w OZE czy energetykę jądrową? Że musimy radykalnie zmienić swój sposób myślenia? To były pytania retoryczne, ale i tak na nie odpowiem: Nie sądzę.

Polityków wybiera społeczeństwo, a skoro społeczeństwa to nie obchodzi, to nie będzie obchodzić również polityków. Smutne, ale prawdziwe.

Wracając do tematu COP24 – popieram tę inicjatywę, ale obawiam się, że egoizm poszczególnych krajów nie pozwoli na skuteczne działania w tej dziedzinie. Po raz kolejny. Przypominam, że szczyt szerokim łukiem ominęli Donald Trump i Władimir Putin, a więc przedstawiciele dwóch światowych mocarstw, co dobitnie ukazuje stosunek Rosji i USA do globalnej współpracy w tej dziedzinie.


Donald Trump wycofał Stany Zjednoczone z paryskiego porozumienia klimatycznego z 2015 roku, które notabene stanowiło pierwszy, niemrawy krok w dobrą stronę – tym samym zrównując swój kraj z takimi państwami jak Syria i Nikaragua. Nawiasem mówiąc, to był zdecydowany krok w stronę realizacji hasła wyborczego "Make America Great Again".

Harrison Ford powiedział na ostatnim panelu Global Climate Action Summit w San Francisco: "Przestańmy dawać władzę ludziom, którzy nie wierzą w naukę". Zestawienie ze sobą słów: „nauka” i „wierzyć” nie jest może najbardziej adekwatne w tym kontekście – w naukę się nie wierzy, naukę się z pokorą przyjmuje – ale i tak podpisać się pod tym stwierdzeniem mogę obiema rękami i prawą nogą. Pozwolę sobie nawet przeredagować delikatnie ten cytat, by stał się idealną puentą mojego tekstu - przestańmy dawać władze ludziom, którzy nie wiedza czym jest nauka.

Komentarze