Przejdź do głównej zawartości

Twitter - polityczna agora | Młodzi w Polityce

W antycznej Grecji wszyscy obywatele mogli dyskutować i głosić swoje poglądy w miejscu specjalnie do tego przeznaczonym tj. na agorze. Naturalnie, co lepsi mówcy gromadzili wielu zwolenników. Obecnie rolę greckiej agory przejmuje portal społecznościowy Twitter. Każda osoba z dostępem do internetu może się tam wypowiedzieć. Szybko wykorzystali to politycy. Dlaczego tak chętnie używają tego portalu? Jakie konsekwencje to za sobą niesie?


Każda opinia jest równa, Prezydenta czy Kowalskiego

Na Twitterze każda opinia jest tak samo istotna. Obok twitta od Prezydenta USA wyświetla się opinia przeciętnego „zjadacza chleba”, a następnie polskiego parlamentarzysty. Żaden post nie jest uprzywilejowany, a różnicuje je jedynie liczba polubień i udostępnień. Możemy zobaczyć wypowiedzi artystów, naukowców i innych znanych postaci. Wszystkie pozostają tak samo ważne. Użytkownicy często odpowiadają na posty innych. Teoretycznie każdy może wejść w polemikę z głową państwa lub zdobywcą nagrody Nobla. Politycy wykorzystują ten fakt prowadząc różne działania, mające na celu przekonanie wyborców do siebie. Dyskutują z innymi osobami publicznymi, by zostać uznanymi za tych, którzy mają rację, a nawet po to, aby ośmieszyć oponentów. Na portalu wiele ugrupowań prowadzi swoją kampanię wyborczą. Najlepszym tego przykładem jest wyścig o fotel o prezydenta miasta stołecznego Warszawy między Rafałem Trzaskowskim a Patrykiem Jakim. Internet był głównym miejscem debat między nimi i okazją do przekonania wyborców do siebie. Obie strony przedstawiały swoje pomysły na rozwój miasta i wzajemnie oskarżały się o brak kompetencji, czy oszustwa.
Jednak Twitter nie jest interesujący tylko podczas kampanii. Internauci wypowiadają swoje opinie na temat bieżących spraw, a politycy przekonują do swoich racji oraz pokazują fragmenty prywatnego życia. Istotną częścią ich internetowej - twitterowej aktywności są również relacje z wydarzeń takich jak zjazdy partii czy manifestacje.


Twitterowe wpadki

Politycy coraz chętniej korzystają z tego portalu. Zyski są oczywiste. Pokazują się oni jako ludzie tacy sami jak my i mogą wchodzić w polemikę z oponentami bez ograniczeń, co ma miejsce na przykład w telewizji. Jednak wielu na tym traci. Twitty często są pisane pod wpływem emocji, to też autor czasami używa nieparlamentarnego języka, obraża innych czy po prostu pisze rzeczy, których się potem wstydzi. Takie występki są skrzętnie zapisywane przez odbiorców i nawet edycja lub usunięcie postu nic nie pomoże. Śledząc wpisy na Twitterze użytkownicy mogą również zobaczyć różnorakie problemy, które mają poszczególni politycy czy nawet całe partie. Przykładem tego jest Paweł Kukiz, który kłócił się na Twitterze z ówczesnym członkiem swojej partii Markiem Jakubiakiem, który następnie opuścił Kukiz’15. Niemiłe konsekwencje dla polityków mają sytuacje, gdy na portalu któryś z nich popełni literówkę. Najlepszym przykładem jest sytuacja, w której Ryszard Petru w swoim poście, pisząc o incydencie na Morzu Azowskim, napisał Morzu Azorskie. Następnie, powiązany z PiS Sebastian Kaleta ironicznie zapytał o to, jakie statki mają porty macierzyste na Morzu Azorskim. Jednak zamiast „macierzyste” napisał „macierzyńskie”.
Innym razem politycy chcąc zażartować, nieświadomie obrażają innych. Na przykład, gdy podczas kampanii wyborczej Patryk Jaki „zapastował” zdjęcie, na którym widać smutnych działaczy Platformy Obywatelskiej, dodając do niego żartobliwy podpis, wywołał oburzenie. Stało się tak, ponieważ zdjęcie to pochodziło z pogrzebu jednego z członków partii.
Takie incydenty zawsze trochę podkopują wizerunek polityków, mimo że początkowo zdają się nieistotne.

Znaczenie Twittera

Rola internetu w życiu publicznym jest często lekceważona, jednak Twitter jest wyjątkiem. Początkowo główne media takie jak telewizja czy radio, ale również opinia publiczna nie przykładała wagi do tego, co jest publikowanie na portalu, ale teraz to się zmieniło. Obecnie twitty są cytowane w największych stacjach telewizyjnych. Obietnice, które politycy składają na platformie traktowane są nie mniej poważnie jak te złożone na konferencjach prasowych. Najlepszym przykładem istotności tego portalu jako sposobu komunikacji między politykami a opinią publiczną jest Donald Trump. Prezydent Stanów Zjednoczonych już niejednokrotnie przedstawiał swoje opinie i plany za pomocą twittów, nawet przed oficjalnymi wystąpieniami. Naturalnie tworzy to wiele kontrowersji, niektórzy Amerykanie uważają na przykład, że Prezydent blokujący obywateli USA na Twitterze łamie amerykańskie prawo. Strona internetowa była również ważnym elementem prezydenckiej kampanii wyborczej w USA. Stał się potężnym narzędziem do mobilizacji społeczeństwa. Użytkownicy już niejednokrotnie jednoczyli się w dużych akcjach przy użyciu hasztagów.


Nie jest tak kolorowo

Oczywiście Twitter ma wiele zalet, które wcześniej wymieniłem. Niesie też ze sobą liczne zagrożenia. Jedne z nich to tak zwane boty. Są to sztucznie założone konta, które (przeważnie opłacone) generują określony ruch na portalu. Udostępniają twitty wybranych osób i piszą fałszywe opinie. Przez to, dla przykładu poparcie dla jakiegoś postulatu może być zawyżone. Użycie przez polityków tej metody budzi olbrzymie kontrowersje, zwłaszcza w Ameryce, gdzie podejrzewa się duży wpływ botów na wyniki wyborów prezydenckich.
Kolejnym problemem wykorzystania Twittera w polityce jest, w mojej ocenie, znaczące obniżenie poziomu dyskusji publicznej. Wymiana zdań często zamienia się w zwykłe obrażanie siebie nawzajem.
Udział Twittera w życiu publicznym niesie za sobą wiele kontrowersji. Jednak niezaprzeczalnie staje się współczesnym odpowiednikiem agory, centrum dyskusji politycznej.


Mikołaj Olczak

Komentarze