Przejdź do głównej zawartości

Ciężkie wyzwanie na wyspach | Młodzi w Polityce

1 stycznia 2019 roku minęło 46 lat odkąd Wielka Brytania wkroczyła do wspólnoty, jaką jest Unia Europejska. Ostatnio do skutku doszło głosowanie w ichniejszym parlamencie, które zadecydowało o dalszych losach tego mocarstwa. Jak wybrną z tej sytuacji i jak duży udział w tej decyzji miały kwestie finansowe? Przekonajmy się!

 Niewinny początek 

23 czerwca 2016 roku zorganizowano referendum, które nie było wiążące dla rządu, jednak na pewno dało mu do myślenia. Niewiele ponad połowa, co nie zmienia faktu, że jest to jednak większość, opowiedziała się za wystąpieniem kraju ze struktur UE. Sądownicze organy wewnętrzne uznały, że proces może rozpocząć się po uprzedniej zgodzie parlamentu brytyjskiego. Najwięksi przeciwnicy zmian to mieszkańcy Szkocji, którzy to w odpowiedzi na dosyć samowolne zamiary mieszkańców Anglii i Walii, szykują się do referendum w sprawie niepodległości od Zjednoczonego Królestwa. Zdaje się jednak, że dojdzie ono do skutku bez względu na decyzję Izby Gmin, gdyż już od wielu lat widać rozbieżność działań obu państw. Stanowisko przed głosowaniem, jakie zaprezentowała Theresa May, to forsowanie dotychczasowego porozumienia, dzięki któremu, kraj wystąpi ze wspólnoty. W takim wypadku firmy brytyjskie zapowiedziały plan awaryjny, tj. masowe zwolnienia i wynoszenie kapitału za granice. Według Banku Anglii przeciętne brytyjskie gospodarstwo domowe straciło w wyniku samych spekulacji około 900 funtów. Istnieje też duże prawdopodobieństwo tego, że Theresa May, w związku ze swoją klęską, zrezygnuje z piastowanego urzędu, dlatego że byłby to dla niej wielki cios w policzek, ze względu na parcie, jakie próbowała wywrzeć, aby Wielka Brytania stała się państwem niezrzeszonym. 

Po głosowaniu 

Izba Gmin zadecydowała. Różnicą 230 głosów, Premier Wielkiej Brytanii, Theresa May, poniosła historyczną porażkę, a obywatele poprzez swoich przedstawicieli, pokazali, że chcą dalej integrować się z innymi państwami Starego Kontynentu. W górę poszedł od razu kurs funta, do normy także wrócił rytm bicia serc mieszkańców wysp, którzy nie mają obywatelstwa brytyjskiego, a wśród nich są także Polacy. Jest to decyzja o tyle ważna dla krajów UE, że Wielka Brytania wnosi bardzo duży kapitał do zjednoczenia, a dla samych zainteresowanych, ułatwiony jest handel i przepływ ludności. Pierwsza kwestia reguluje sprawy ewentualnych wahnięć w sferze dyplomatycznej i zabezpiecza Wielką Brytanię, przed kolejną “blokadą kontynentalną”, a druga kwestia zapewnia krajowi tani zasób siły roboczej, który od wielu lat napędza tamtejszą gospodarkę, przez co ułatwia utrzymywanie mocnej pozycji funta. Tak ważna porażka, z punktu widzenia Partii Konserwatywnej, może umocnić pozycję opozycyjnej Partii Pracy. Postawa Theresy May dziwi o tyle, że o wiele bardziej restrykcyjna polityk z tej partii, zwana “żelazną damą”, Margaret Thatcher, mimo negatywnych opinii na temat Unii, nigdy nie była na tyle bliska jej opuszczenia. Kraje, które znajdują się tam od dawna, nie będą miały ewentualnej łatwej drogi powrotnej, ponieważ są one w tej chwili silnie uzależnione od Strefy Schengen i od współpracy gospodarczej, a obywatele tych państw, na tyle do tego przyzwyczajeni, że na pewno dostaliby ataku paniki, jeśli plany doszłyby do skutku.

 Co dalej?

 Najważniejszym, nadchodzącym zadaniem rządu brytyjskiego, jest odbudowa pozycji na arenie europejskiej, bo została ona mocno zachwiana możliwym “Brexitem”. Państwo to postrzega się w tej chwili jako nieobliczalne i zachwiane w sferze wewnętrznej, jak i zewnętrznej, co z pewnością wyrówna się na przestrzeni lat. Jednak jedna duża zadra pozostanie w historii kraju, niegdyś potęgi, dzisiaj państwa, które z wolna się rozwarstwia, aż w końcu się rozpadnie. Jedyne co pozostało, to opamiętać się i brać lekcję z sytuacji Wielkiej Brytanii. My też jesteśmy skrajnie uzależnieni od wpływu polityki Unii Europejskiej i nie staniemy się już samowolnie niezależni, chociażbyśmy nawet tego bardzo chcieli. Polska to taka niewdzięczna pani, która musi się pięknie ukłonić przed mocarzami, aby została wysłuchana — parafrazując słowa wybitnego Polaka, prof. Władysława Bartoszewskiego i w ten sposób ostatecznie zamykając niechlubny rozdział historii “wyspiarzy”. 

Łukasz Piłat

Komentarze

  1. na alternatywa.net.pl o wiele lepiej to opisali i przedstawili dokładniejszy obraz całej sytuacji

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz