Przejdź do głównej zawartości

Wybory za pasem...| Młodzi w Polityce

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że rok 2019, zmieni oblicze polskiej sceny politycznej. Co prawda nie szykuje się nic spektakularnego, jedynie drobna odwilż, która może jednak pociągnąć kolejne sznurki odpowiedzialne za zmianę układu sił wśród rodzimych ugrupowań politycznych. Jaki będzie rezultat wyborów do Parlamentu RP i Europarlamentu? Spróbujmy rozważyć najciekawszą moim zdaniem opcję.

Część pierwsza — Sejm i Senat RP

25 października 2015 roku wyborcy powierzyli kraj w ręce Prawa i Sprawiedliwości, co jednych negatywnie zaskoczyło, a drugim wielkie obietnice wyborcze dały nadzieję na lepszą przyszłość Polski. 37,5% to na pewno wynik, z którego ta partia może być dumna i zadowolona. Na podstawie sondażu poparcia do Europarlamentu przeprowadzonego przez IPSOS dla oko.press poparcie dla partii spadło o ok. 0,7%, co w skali czterech lat jest praktycznie żadnym spadkiem. I to wszystko pomimo tylu kontrowersji związanych ze sprawowanymi obecnie rządami. 

Najbardziej traci Koalicja Obywatelska, co specjalnie nie dziwi. Grzegorz Schetyna, z racji rozmiarów ugrupowania, którym kieruje, kształtuje się na lidera opozycji, jednak nim nie jest. Czasami odnosi się wrażenie, iż jedyny pogląd prezentowany przez Przewodniczącego PO to odsunąć Prawo i Sprawiedliwość od władzy i to w zasadzie tyle - zdobędziemy władzę, będziemy się zastanawiać co można zrobić. Tutaj zdecydowanie bezpośrednie starcie wygrywa partia Jarosława Kaczyńskiego prezentująca przerośnięty nierealnymi obietnicami program, ale jednak zawsze jest to jakiś konkret.



Na trzecim miejscu pojawiło się nowe ugrupowanie Roberta Biedronia, z wynikiem prawie 8%, które było jedną z opcji, chociaż faktycznie jeszcze taki twór nie istnieje. Jest to oczywiście pozytywne zaskoczenie, bo u Polaków widać rosnącą tendencję do oddawania głosu na partie polityczne, pochodzące spoza starego układu. Przykłady to chociażby Ruch Palikota czy Kukiz’15. Upatrywałbym tu zdecydowanie “czarnego konia” wyścigu po mandaty. Jest to na pewno odmiana dla osób o poglądach lewicowych, zrażonych do Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Jakby Robertowi Biedroniowi, na przestrzeni tych paru miesięcy, udało się ukształtować odpowiednio dużą grupę odbiorców — głosujących, byłoby to zdecydowanie realne zagrożenie dla hegemonii PiS-u. 

Z wynikiem 6,1% na czwartym miejscu uplasował się Kukiz’15, partia ze zdecydowanie spadającą popularnością, znaczy ona coraz mniej na polskiej scenie politycznej i chyba przy okazji następnych wyborów pójdzie w odstawkę albo przynajmniej zostanie zmarginalizowana jej rola - pomostu pomiędzy PiS i PO, jakim jest w tej chwili. 0,2% poniżej progu jest PSL. Moda na “tapicerzy”, przyszywających się do większych partii spada, sukces w wyborach samorządowych to zasługa niewielkich gmin i terenów wiejskich, gdzie od pokoleń kultywuje się tradycje głosowania na kandydatów “ludowców”. 4,71% to wynik SLD. Wyjątkowo dobry, zważając na to, że zyskuje ona najwięcej bezpośrednio przed samym głosowaniem. Teraz, przy zachowaniu obecnej, merytorycznej i konsekwentnej polityki Włodzimierza Czarzastego, który buduje od nowa zaufanie i relacje na linii wyborca — ugrupowanie, szykuje się na kilka mandatów i być może nastąpi koalicja powyborcza z Ruchem Biedronia. Przed politykami SLD trudne zadanie pozbierania się po poprzedniej klęsce, spowodowanej przodowaniem w partii Leszka Millera, który momentami wydawał się politykiem z innej strony kompasu politycznego - politykiem z innej bajki, który doprowadził do ruiny, najpierw poprzez swoje premierowanie, a potem zarządzanie SLD.


3,4% uzyskała Wolność w połączeniu z Ruchem Narodowym. Szał na postać Janusza Korwin - Mikke minął bezpowrotnie. Coraz częściej w stanie bezrozumnego oszołomienia opowiada ciekawe bajki, które niestety tracą na autentyczności. Co wydaje się dziwne, dwa albo trzy skandale wywindowałyby go w wyborach do góry, jednak ostatni raz w Sejmie RP ugrupowanie 76-latka było w 1993 roku, a więc przeszło ćwierć wieku temu. Ruch Narodowy dużo nie pomoże, odsetek osób o skrajnych poglądach w Polsce jest niewielki i raczej znacząco nie wzrośnie. W sondażu nie uwzględniono ugrupowania Ruch Prawdziwa Europa ojca redemptorysty Tadeusza Rydzyka. Dużo zależy od reklamy we własnych mediach, jednak jeżeli ugrupowanie wystartowałoby w wyborach do Parlamentu RP, może skutecznie odebrać 2 - 3% głosów Prawu i Sprawiedliwości, co może nie dać im drugi raz samodzielnej władzy w państwie.

Krótkim słowem podsumowania

Kształt i rozkład sił w głównej mierze będzie zdeterminowany wynikiem wyborczym PiS i ilością ugrupowań o podobnych programach, które wystartują w wyborach, jednak na pewno będzie trudniej niż cztery lata temu.

Część druga — Parlament Europejski

Nie powtarzając się zbyt dużo, waga tych wyborów będzie zdecydowanie mniejsza niż wyborów parlamentarnych. Tutaj większe szanse mają ugrupowania lewicowe, tj. Partia Roberta Biedronia i koalicja oparta o SLD. Paradoksalnie antyeuropejska Wolność, jeżeli pociągnie za odpowiednie sznurki hejtu w stosunku do Unii Europejskiej, zgromadzi liczny elektorat sprzeciwiający się polityce, będącej w rozpadzie wspólnoty państw europejskich. Wysoki wynik, lecz nie tak bardzo pozytywny, jak w wyborach do parlamentu, uzyskają: partia PiS i KO. Szanse na europosła mają też PSL i Kukiz’15, chociaż są to szanse iluzoryczne, ze względu na wątpliwą reputację tych partii. Ruch Prawdziwa Europa nie wyjdzie z progu 1%.

Podsumowanie ogólne

Rozkładając na czynniki pierwsze sondaż, łatwo dojść do wniosku, że ugrupowanie Roberta Biedronia, a przy dobrych wiatrach także Prawo i Sprawiedliwość, będą największymi wygranymi 2019 roku. Duże szanse na poprawę swojej sytuacji mają SLD i Wolność, chociaż potrzeba dużo wysiłku, żeby uzyskać prawdziwie korzystny wynik. Dużo straci prowadząca nieskuteczną politykę Koalicja Obywatelska, a także prawdopodobnie PSL i Kukiz’15. Być może sukces nowej partii pociągnie za sobą daleko idące zmiany, burzące dotychczasowy rozkład sił. Jednak czy jest szansa na 2020 rok i powtórzenie wyniku kandydata znikąd, Stanisława “Stana” Tymińskiego? To chyba jeszcze nie ten czas dojrzałości wyborczej Polaków.

Łukasz Piłat

Komentarze